Życiowe partnerki a sport

Tematy niezwiązane ze sportem
Kuburgha
Posty: 2736
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Życiowe partnerki a sport

Post autor: Kuburgha » 01 lut 2020, 14:14

runfixe pisze:
01 lut 2020, 11:17
dziś jest moja 10 rocznica z moją żoną.
Wpis runfixe'a (niech Wam się szczęści) nasunął mi jedno pytanie. Jak tam forumowicze Wasze partnerki reagują na Wasze kibicowskie pasje? Dzielą je z Wami? Biernie akceptują? A może to źródło jakichś niesnasek? Podzielicie się?

Oczywiście, dotknięte niech nie czują się nasze forumowe Panie. Ale cóż niezwykłego w tym, że Wasz facet będzie fanem sportu? Oczywiście do wypowiedzi zachęcam każdego, niezależnie od płci i orientacji, ale w tytule wymieniłem najbardziej pewnie stereotypową sytuację na naszym forum.

U mnie jest pod tym względem nieźle. Żona (staż sporo już dłuższy niż u runfixe'a) ma sporo zrozumienia. A niektórymi dyscyplinami nawet się interesuje i sporo o nich wie. Kilka transmisji z Rio w środku nocy obejrzeliśmy razem. A w wątku skoki ktoś wspomniał o oglądaniu skoków w nocy. Jedyny raz kiedy obejrzałem taki konkurs z Japonii to była właśnie inicjatywa mojej Lepszej i Ładniejszej Połówki (było to jeszcze w czasach szalejącej Małyszomanii).
Jednak najczęściej nie ogląda większości. Cierpliwie jednak znosi, gdy jej o tym opowiadam ;)

Podzielicie się jak u Was?

anoda
Posty: 1309
Rejestracja: 04 sty 2017, 9:31

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: anoda » 01 lut 2020, 19:06

Moja żona nie interesuje się sportem, czasami o coś zapyta w sensie:

kto to?
dlaczego grają hymn?
znowu skoki? przecież dopiero co ogladales
dlaczego oni się tak wydzierają?
znowu Igrzyska? one chyba co roku się odbywają

staż trochę mniejszy niż u runfixe'a

dd100
Posty: 1202
Rejestracja: 04 sty 2017, 1:30

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: dd100 » 01 lut 2020, 20:07

U mnie staż trochę większy niż u runfixa :).
Ogólnie nie mam problemów z oglądaniem, tym bardziej, iż sama się także interesuje sportem, choć trochę mniej niż kiedyś. Ulubiony jej sport to siatkówka (sama w nią zresztą grała przez parę lat) i tu żadnego ważniejszego meczu nie przepuści. Z innymi sportami bywa różnie. W sumie to podobnie jak u Kuburghi. Tu za nią nie nadążysz :). W zeszłym sezonie zimowym, np. oglądała ze mną prawie wszystkie PŚ w saneczkach :). Często oglądając na lapku ze słuchawkami to słyszę pretensje, że chciałaby chociaż posłuchać co się dzieje albo nasłucham się pretensji, że jej nie powiedziałem, iż Polak gdzieś w jakichś zawodach osiągnął sukces. Z drugiej strony, aby nie było tak różowo to jeśli zaplanuje sobie coś na weekend, a ja coś kombinuję, aby opóźnić trochę wyjazd (wiadomo z jakiego powodu ;)) to wtedy sport jest "głupi" i jak ja mogę go tyle oglądać :D.

Awatar użytkownika
Dominik_Toruń
Posty: 92
Rejestracja: 29 sty 2020, 10:41

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Dominik_Toruń » 01 lut 2020, 20:22

W 2006 r. w lutym w sobotę poszliśmy razem kupić obrączki przed ślubem i w tym akurat momencie Sikora zdobywał srebro w Turynie. Była to właściwie jedyna rzecz, która w Turynie przegapiłem. Zatem mam argument, że dla wspólnego życia poświęciłem medal olimpijski w biathlonie :)
Ogólnie jednak problemów nie ma, jest pełna świadomość, że Igrzyska oznaczają brak wakacji nad morzem latem. Dłuższe oglądanie jednej dyscypliny powoduje zaś, że żona sama się jej wynikami interesuje.
Sportowymi zmaganiami nie jest natomiast póki co zainteresowany 5,5 - letni potomek.

Monte88
Posty: 290
Rejestracja: 02 kwie 2017, 9:32

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Monte88 » 01 lut 2020, 20:48

Chyba tylko ja i Królowa możemy powiedzieć jakto jest, gdy sportowy maniak ma partnera.
Mój chłopak zwykle narzeka i szybko się nudzi, gdy coś oglądam. Chyba, że to jest kolarstwo (on potrafi wytrzymać wyścig szosowy, ja tym gardzę, bo kocham torowe). Ale ogląda najczęściej sport tylko dla celów estetycznych.
Quis custodiet ipsos custodes?

dd100
Posty: 1202
Rejestracja: 04 sty 2017, 1:30

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: dd100 » 01 lut 2020, 21:18

Dominik_Toruń pisze:
01 lut 2020, 20:22
Sportowymi zmaganiami nie jest natomiast póki co zainteresowany 5,5 - letni potomek.
Moja trójka (13, 11 i 4, choć ten ma jeszcze czas) też kompletnie się nie interesuje sportem. Od wielkiego święta coś obejrzą.

Kuburgha
Posty: 2736
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Kuburgha » 01 lut 2020, 22:25

Monte88 pisze:
01 lut 2020, 20:48
Chyba tylko ja i Królowa możemy powiedzieć jakto jest, gdy sportowy maniak ma partnera
Oprócz KŚ są chyba jeszcze 2 lub 3 panie na naszym forum. Ale oczywiście nikogo do odpowiedzi nie wywołuję.

A co do wymienionych przez niektórych dzieciaków, to moje kompletnie nie zainteresowały się oglądaniem sportu. Chociaż jedno sport dość intensywnie uprawia. I nie jest to piłka nożna.
Syn jak był mały to oglądał. Pamiętam jak na ME przegrywaliśmy do przerwy ze Szwecją 11 bramkami. Ja nie miałem już oczywiście żadnej wiary. A on twardo twierdził: "tato. odrobimy to". A jak przegrywaliśmy już tylko 5-6 bramkami, to było: "a nie mówiłem".

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 1578
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Merlin » 02 lut 2020, 11:06

Moja żona (staż powyżej średniej) nie interesuje się sportem, jeśli zna jakieś nazwiska naszych współczesnych herosów, to Stoch, Kubacki, Żyła, a także Majka i Kwiatkowski. Tych dwóch ostatnich to efekt komentarzy Jarońskiego i Wyrzykowskiego, których bardzo lubi słuchać. Poza tym, może wymieniłaby jeszcze Anitę Włodarczyk. W czasie igrzysk zapyta mnie od czasu do czasu ile już mamy medali i to chyba wszystko. Konfliktów na tym tle nie ma, przez lata zdążyła się już przyzwyczaić i przestała postrzegać sport jako odbierającą jej męża zarazę ( przepraszam, nie mogłem się powstrzymać ;) ).
Jeśli chodzi o synów, to jeden interesuje się przede wszystkim la i podnoszeniem ciężarów, na których zna się znacznie lepiej ode mnie. Jest też wiernym kibicem wielkiego klubu piłkarskiego.
Drugi syn pasjonuje się rywalizacją wszystkiego co ma silnik, czyli F-1, rajdy, żużel, moto GP. Po domu walają się jakieś koszulki z numerem 46, kubki ze Zmarzlikiem itp.

Awatar użytkownika
runfixe
Administrator
Posty: 4370
Rejestracja: 02 sty 2017, 22:56
Lokalizacja: Rochefort

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: runfixe » 02 lut 2020, 20:02

Ciekawy temat.
Po pierwsze jednak chciałbym podziękować za miłe słowa pod Naszym adresem, naprawdę miło mi i się tego nie spodziewałem (tym bardziej, że ostatnio pisałem w złości).

Po drugie troszkę zaskakujący, gdyż wiele osób ceni tu sobie anonimowość.

W mojej parze wielkich konfliktów nie ma. Generalnie jako, że się głęboko szanujemy, to w moich kibicowskich planach biorę pod uwagę nasze wspólne rodzinne plany i rzadko jednak to sport bierze górę. Jak tak się jednak dzieje, to mimo, że nie jest z niej żadna fanka, to zazwyczaj rozumie. Prawdopobnie, że zarówno jej ojciec byli zawodowymi sportowcami - reprezentantami Francji. Dlatego najwięcej oglądam sportu jak odwiedzam jej rodzinę na drugiej półkuli, Tam dziadek - 90 lat, swoją drogą czarny pas, jest wielkim fanem sportu i potrafi mi więcej powiedzieć na temat Krychowiaka niż ja wiem ;) Wspólne oglądanie Wimbledonu to czysta przyjemność.

Za to jednak największym problemem są dzieci. Jako, że uważam że nie mają potrzeby gapić się w telewizor, to on u nas jest zazwyczaj wyłączony i wszystko śledzę jedynie na komórce między różnymi obowiązkami. 6 letni syn jednak już bardzo emocjonuję się wydarzeniami sportowymi i dziś był bardzo niezadowolny jak Thiem przegrał finał.

No czasami też patrzy na mnie dziwnie jak siedzę wgapiony w live score tenisa stołowego i ogłaszam jako wiekie wydarzenie, że Polki zakwalifikowały się na IO, no ale nie ma co mieć o to pretensji :)

Awatar użytkownika
Vojthas
Posty: 2107
Rejestracja: 02 lut 2017, 20:08

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Vojthas » 02 lut 2020, 20:10

Ja żyję w trójkącie - moją partnerką życiową jest klawiatura, a partnerem monitor. Przyznam, że ja jestem raczej dodatkiem do ich bardzo kontaktowego związku, jednak to właśnie ja napędzam ich zaangażowanie w sport. Razem zwiedziliśmy już niejedną imprezę, zarówno wysokiej, jak i niższej rangi, a nasze wspólne dzieci można odnaleźć w czeluściach internetu. Nierzadko zabieramy w nasze sportowe wojaże naszych dobrych przyjaciół - aparat, mikrofon (wraz z partnerującymi mu słuchawkami), a przede wszystkim (i teraz może się zrobić dość intymnie) myszkę.

Kuburgha
Posty: 2736
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Kuburgha » 02 lut 2020, 21:23

runfixe pisze:
02 lut 2020, 20:02
w moich kibicowskich planach biorę pod uwagę nasze wspólne rodzinne plany i rzadko jednak to sport bierze górę.
U mnie zwykle była jedna w pełni rozumiana świętość - letnie igrzyska. Ale w tym roku zaplanowaliśmy wakacje tak, że pierwszych dni IO nie obejrzę spokojnie.

jerro
Posty: 109
Rejestracja: 12 sty 2017, 14:14

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: jerro » 02 lut 2020, 21:58

Ja pier papier sporo ludków już się wypowiedziało i naprawdę wszyscy macie tak słodko i bezproblemowo? Super gratuluję :) - u mnie było od 2003 (data poznania) słodko i wspólnie oglądanie tylko IO 2004 i jeszcze siłą rozpędu 2006 a potem po ślubie (2006) z 2 małymi wyjątkiem jak Kowalczyk wygrywała w Jakuszycach i jak ręczni we Wrocku awansowali na IO tylko zjazd w dół i męczarnie jak przychodzi ten czas, teraz na słowo sport słyszę że jestem popier... że oglądam kogoś cytuję: "kto skacze jak dureń co tydzień na deskach czy rzuca jakimś żelastwem a masa (czyli my) się tym podnieca i poci"....heheh jakby wiedziała że niektórzy tutaj płaczą jak jest jakiś sukcesik kwalifikacyjny to by powiedziała że faceci bez jaj" więc musiałem w pewien sposób nauczyć się omijać te kłody pod nogami :) ale łatwo nie jest, chociaż radzę sobie autorskimi pomysłami :)

Monte88
Posty: 290
Rejestracja: 02 kwie 2017, 9:32

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Monte88 » 02 lut 2020, 23:27

jerro pisze:
02 lut 2020, 21:58
Ja pier papier sporo ludków już się wypowiedziało i naprawdę wszyscy macie tak słodko i bezproblemowo? Super gratuluję :) - u mnie było od 2003 (data poznania) słodko i wspólnie oglądanie tylko IO 2004 i jeszcze siłą rozpędu 2006 a potem po ślubie (2006) z 2 małymi wyjątkiem jak Kowalczyk wygrywała w Jakuszycach i jak ręczni we Wrocku awansowali na IO tylko zjazd w dół i męczarnie jak przychodzi ten czas, teraz na słowo sport słyszę że jestem popier... że oglądam kogoś cytuję: "kto skacze jak dureń co tydzień na deskach czy rzuca jakimś żelastwem a masa (czyli my) się tym podnieca i poci"....heheh jakby wiedziała że niektórzy tutaj płaczą jak jest jakiś sukcesik kwalifikacyjny to by powiedziała że faceci bez jaj" więc musiałem w pewien sposób nauczyć się omijać te kłody pod nogami :) ale łatwo nie jest, chociaż radzę sobie autorskimi pomysłami :)
może powiedz, że również bezsensowne jest zachwycanie się celebrytami lub modą. Też czysty idiotyzm, ale ludzie to robią. Współczuję i trzymaj się.
Quis custodiet ipsos custodes?

Pawło
Posty: 1482
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Pawło » 03 lut 2020, 8:23

U mnie audio bywa problemem, sport nie. Nie w tej skali. Bywały małe zastrzeżenia, w stylu "oglądaj sobie te głupoty" od paru partnerek, ale to mała skala problemu i małe zastrzeżenia, przecież każdy ma swoje coś więc tu się każdy pilnuje...bo ja też mogłem pomarudzić o grze w Wiedzmina przez 2 miesiące i z innych tam zakrętasów i bzdurek jak pudelek czy Warsaw Shore ;).
Jedyny realny problem to letnie igrzyska, które oglądam w całości, ale też nigdy nie doszedł do jakiejś wielkiej skali. Chyba będąc ze mną po prostu wiadomo, że muzyki i kibicowania się nie wyeliminuje, a ja mam sporą tolerancję w drugą stronę. Wiem, że branie 2 tygodni latem na igrzyska jest już niezłym świrstwem, więc mało mnie dziwi z drugiej strony, zazwyczaj zachęcam do odkrywania pasji i robienia własnych rzeczy przez partnerki. To ważne dla dobrego funkcjonowania jednostki i związku.

Pawło
Posty: 1482
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Życiowe partnerki a sport

Post autor: Pawło » 03 lut 2020, 8:27

jerro pisze:
02 lut 2020, 21:58
Ja pier papier sporo ludków już się wypowiedziało i naprawdę wszyscy macie tak słodko i bezproblemowo? Super gratuluję :) - u mnie było od 2003 (data poznania) słodko i wspólnie oglądanie tylko IO 2004 i jeszcze siłą rozpędu 2006 a potem po ślubie (2006) z 2 małymi wyjątkiem jak Kowalczyk wygrywała w Jakuszycach i jak ręczni we Wrocku awansowali na IO tylko zjazd w dół i męczarnie jak przychodzi ten czas, teraz na słowo sport słyszę że jestem popier... że oglądam kogoś cytuję: "kto skacze jak dureń co tydzień na deskach czy rzuca jakimś żelastwem a masa (czyli my) się tym podnieca i poci"....heheh jakby wiedziała że niektórzy tutaj płaczą jak jest jakiś sukcesik kwalifikacyjny to by powiedziała że faceci bez jaj" więc musiałem w pewien sposób nauczyć się omijać te kłody pod nogami :) ale łatwo nie jest, chociaż radzę sobie autorskimi pomysłami :)
Wg mnie powinieneś się mocno zastanowić z kim jesteś i czy ona Ciebie szanuje. Nie robisz nic złego, jeśli Ciebie ogranicza...czy to jest miłość? Nie byłbym z kimś kto tak mnie traktuje, bez urazy. Mamy prawo być sobą w znośnych granicach... Żeby nie było, że pustosłowie, w moim najważniejszym związku ciągle wszystko co moje było (w uproszczeniu) be i dla idiotów, też podejście do pracy, pensja, alergie itp. a z 2 strony wszystko było genialne i najmniejsza uwaga wywoływała histerię i złość (lekko egocentryczna jedynaczka z "trudną przeszłością"). Bolało jak diabli, ale po 4 latach zdecydowałem..(oczywiście to tylko pewne uproszczenie, pewien "profil", było też wiele świetnych momentów). Pewnie jak u Ciebie...ale... ;).

ODPOWIEDZ