Pjongczang 2018 - temat ogólny

XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Podział na dyscypliny.
Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 891
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Merlin » 25 lut 2018, 16:38

Krolowa Sniegu pisze:
25 lut 2018, 14:51
Te czirliderki z Korei Północnej, które niektórych bawiły to jest straszne. Niby wszystko super, jednoczymy się, a jak dziewczyna zaklaskała parze z USA to po powrocie do kraju może już nie żyć.
Zapewne tak jak piosenkarka Hyon Song-Wol, która została rozstrzelana w sierpniu 2013 roku za rozpowszechnianie pornografii, choć niektórzy twierdzili, że zginęła przez zazdrość, gdyż byłą kiedyś kochanką przywódcy. Media na całym świecie rozpisywały się na ten temat, w internecie są tysiące artykułów potępiających kolejną odrażającą zbrodnię dyktatora. To, że po kilku latach dziewczyna ożyła i przyjechała do miasta igrzysk jako szefowa delegacji KRL-D, oczywiście nikogo już nie obeszło. Nie zabił, ale przecież mógł, wiec teraz też piszmy, że może i protestujmy.
Zresztą, z tą czirliderką to też kłamstwo. Media piszą, że nie przestała klaskać po występie swojej pary, bo nie zorientowała się, że na lód wjechała już para amerykańska. Tylko, że wystarczy sprawdzić listę startową, żeby się przekonać, że ani w programie krótkim, ani dowolnym, żadna amerykańska para nie startowała bezpośrednio po koreańskiej. I już całkiem na koniec. Jeśli za te oklaski dziewczynie grozi śmierć, to dlaczego wszystkie zachodnie agencje z takim upodobaniem pokazują jej zdjęcia w tysiącach relacji i rozpisują się o tym "incydencie"? Żeby zwrócić uwagę władzom KRL-D, gdyby przypadkiem tego nie zauważyły i na złość "wolnemu światowi" nie chciały delikwentki skazać?
Ostatnio zmieniony 26 lut 2018, 9:18 przez Merlin, łącznie zmieniany 1 raz.

italianista
Posty: 480
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: italianista » 25 lut 2018, 16:52

marti pisze:
25 lut 2018, 16:26
Przede wszystkim w skokach oprócz naszych inwestycji i zainteresowania kibiców trafiliśmy na niszę. Ten sport zawsze był mało popularny na świecie, a teraz dodatkowo kolejne potęgi upadają m.in., Finlandia i Japonia. Aktualnie liczy się 5 krajów i wystarczy, że np., tacy Austriacy złapią dołek, jak w tym sezonie i już mamy pewny co najmniej 1 medal w drużynówce. Sztuką jest trafić na taką niszę i zainteresować nią resztę społeczeństwa i to się udało perfekcyjnie w przypadku skoków w Polsce. Porównując to z łyżwiarstwem szybkim, to tam jednak jest o wiele większa konkurencja i dużo więcej liczących się krajów z super- potęgą Holandią, która regularnie zdobywa najwięcej medali na kolejnych igrzyskach. Po części wynika to zapewne z tradycji, a po części z większej ilości kompletów medali do zdobycia w danej dyscyplinie. To nie działa przecież tak, że nagle ktoś zadecyduje, że stawiamy na panczeny i budujemy nowe tory, skoro około 10 innych państw na świecie już tak postępuje od jakiegoś czasu. I może się okazać tak, że ładując większe pieniądze osiągniemy gorszy wynik, niż wtedy, kiedy trenowaliśmy na torach w Niemczech w czteroleciu przed Soczi 2014.
Wierzysz w to, że mając w Polsce kryte tory będzie gorzej niż dotychczas? Przecież to co się wydarzyło w 2010 i 2014 to jest tylko zasługa wąskiej grupy ludzi i przypadku - w mniejszym bądź większym stopniu - ale przypadku. Jak słusznie zauważasz, do wyrwania w łyżwiarstwie szybkim i short tracku jest grad medali (w Pjongczang łącznie 22 konkurencje). Potrzeba inwestycji jest tu najbardziej wskazana, podobnie potrzeba inwestycji w trasy biegowe. Na krytych torach można trenować cały rok niezależnie od warunków pogodowych. A konkurencji innych krajów nie można się obawiać, bo teraz konkurencja jest mocna w każdej dyscyplinie czy to igrzysk zimowych czy letnich. W skokach narciarskich jest bardzo cienka granica między sukcesem i porażką, a w polskich skokach istnieje bardzo krucha granica między istnieniem tej dyscypliny a jej upadkiem. Nie udało się osiągnąć do tej pory niczego poza wynikami - w infrastrukturze i szkoleniu skoki zanotowały duży regres względem lat poprzednich.

Nie liczy się to co teraz, tylko to co może być.

Chrzanić to co było, ważne to co będzie.
Wołosz musi wrócić na rozegranie, Stysiak musi grać w szóstce na ataku, a Smarzek na przyjęciu, trenerem nie może być ani Nawrocki ani Kawka. I wtedy żeńska siatkówka jest w stanie awansować do Tokio.

Kuburgha
Posty: 1612
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Kuburgha » 25 lut 2018, 17:32

Pawło pisze:
25 lut 2018, 16:00

to jednak jeden z core krajów zimy - Kaisa, kombinatorzy, sprint na 500m, hokej, fatalny mix w curlingu, no jednak zaryzykowałbym, że mimo wszystko poniżej możliwości, również w big air itp.
O ile też żal mi Makarainen, to jednak nikt z wymienionych przez Ciebie nie był jakimś murowanym pewniakiem do medali. Jednym z wielu kandydatów tak, ale tylko kandydatów. Dlatego uważam, że występ Finlandii na jej normalnym poziomie, chociaż oczywiście mogło być znacznie lepiej. Ale mogli też znów skończyć w klasyfikacji medalowej za nami, jak w Vancouver i Soczi. I to bez naszych medalowych fajerwerków. Ja w każdym razie cieszę się, że zdobyli złoto.

Krolowa Sniegu
Posty: 3838
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Krolowa Sniegu » 25 lut 2018, 17:59

italianista pisze:
25 lut 2018, 16:09

Najpewniejsza inwestycja to inwestycja w kryte tory łyżwiarskie takie jak w Tomaszowie Mazowieckim z torem długim dla łyżwiarstwa szybkiego i krótkim dla short tracku. A to dlatego, że łyżwiarstwo szybkie poza startami masowymi to dyscyplina typowo ścisła, niezależna od warunków pogodowych i nieprzewidzianych wypadków. Short track po części też jest dyscypliną ścisłą. Druga w kolejności powinna pójść inwestycja w typowe selektywne pętle tras dla biegów narciarskich. Na trzecim miejscu inwestycja w typowe trasy biegowe dla biathlonu ze strzelnicą, które są z reguły mniej selektywne niż trasy przeznaczone głównie dla biegaczy. Dopiero na samym końcu inwestycja w infrastrukturę skoczni narciarskich.

Nie wiem, może wymagamy za dużo.
Podczas otarcia hali w Tomaszowie zrobiono z tego tak spektakularną wiadomość, że wątpię by ktokolwiek zdecydował się teraz na budowę kolejnej.
Tajner zapewne i tak zrobi wszystko by pieniądze zabrane Kowalczyk przerzucić na skoczków a nie na innych biegaczy. Tak przecież zrobiono po sezonie 2015/2016 gdy momentalnie pozbyto się Petraska i zaoszczędzono. Jeśli mamy kupić zagranicznego trenera to na minimum 4 lata, czyli cały cykl olimpijski.

Kuburgha
Posty: 1612
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Kuburgha » 25 lut 2018, 18:53

Krolowa Sniegu pisze:
25 lut 2018, 14:46
Fajnie się was czyta, ale wydaje mi się, że trochę się wszyscy rozchodzimy w dwie strony. Z jednej większość chwali ideę specjalizacji. Mówi "bierzmy tylko kilka dyscyplin, skoki, kombinacja, panczeny i biathlon". Z drugiej robimy sobie nadzieję na występ Kwiatkowskiego w alpejskim, naszych w sankach czy bobslejach. To co w końcu? Specjalizacja czy dalej liczymy, że trochę tu, trochę tam, a nigdzie (poza skokami, choć jak dojdzie jeszcze jeden konkurs kobiet to już nie) nie chcemy ukroić dużego kawałka medalowego tortu.
Generalnie nie jestem zwolennikiem specjalizacji w naszym sporcie. Bo kończy się tak jak obecnie mamy latem, czyli 3-4 dyscyplinami, na które można liczyć, że zdobędą więcej niż 1 medal. A nie tak jakbyśmy chcieli patrząc na Węgry i ich pływanie czy kajaki.
Ale w sportach zimowych akurat na specjalizację bym postawił. Po pierwsze nie tracimy tu nic z medalowych szans obcinając świadomie jakieś dyscypliny. Bo poza skokami i tak już ich nie mamy na poważnie realnych szans medalowych w obecnej chwili. Możemy więc tylko zyskać takim działaniem. Po drugie to sport zimowy bywa kosztowny. A my chyba marnujemy posiadane środki (przecież chyba nie mniejsze niż np. mają Czesi) rozdzielając je między zbyt wiele dyscyplin. I poza skokami (ktoś słusznie zauważył, że to sport niszowy) gdzie indziej pewnie nie jesteśmy przez to w stanie stworzyć naszym warunków porównywalnych ze światową czołówką. Dlatego wybrałbym kilka najlepiej rokujących dyscyplin i próbował na nie systemowo stawiać.
italianista pisze:
25 lut 2018, 16:09
Skocznie to baza pod skoki narciarskie i kombinację norweską. Kombinacja norweska nie może istnieć bez tras biegowych. Trasy biegowe są niezbędne dla biegów narciarskich i może też z nich korzystać biathlon. Na torze łyżwiarskim jest do zdobycia grad medali w łyżwiarstwie szybkim i short tracku. To są priorytety.

Najpewniejsza inwestycja to inwestycja w kryte tory łyżwiarskie takie jak w Tomaszowie Mazowieckim z torem długim dla łyżwiarstwa szybkiego i krótkim dla short tracku. A to dlatego, że łyżwiarstwo szybkie poza startami masowymi to dyscyplina typowo ścisła, niezależna od warunków pogodowych i nieprzewidzianych wypadków. Short track po części też jest dyscypliną ścisłą. Druga w kolejności powinna pójść inwestycja w typowe selektywne pętle tras dla biegów narciarskich. Na trzecim miejscu inwestycja w typowe trasy biegowe dla biathlonu ze strzelnicą, które są z reguły mniej selektywne niż trasy przeznaczone głównie dla biegaczy. Dopiero na samym końcu inwestycja w infrastrukturę skoczni narciarskich.
Po raz kolejny muszę dziś zgodzić się z italianistą. Postawiłbym na te same dyscypliny. Może kolejność inna.
1. Skoki - bo je jedyne mamy na światowym poziomie. Trzeba więc na nie chuchać i dmuchać. Do tego należy robić wszystko co się da by przez te 4 lata rozwinąć skoki dziewczyn (realne, bo jakiś materiał jest). W Pekinie będzie już pewnie konkurs mieszany lub drużynowy pań. Lub oba. Ale zgoda, że to bardzo loteryjny sport. Możemy być za 4 lata nawet mocniejsi niż dziś (choć kto wie co będzie za 4 lata w skokach) a i tak przywieziemy np. tylko jeden brąz.
2. Panczeny. Bo dużo medali do zdobycia i mamy wreszcie bazę i trochę ludzi. Nie po to budowaliśmy kryty tor, by teraz olać. Ale zacznijmy od podporządkowania wszystkiego drużynom (bo najbliżej medalowych szans). Dopiero jak pojawi się ktoś poważnie rokujący indywidualnie może mieć więcej swobody na indywidualne starty. A teraz u kobiet zmarnowano największą medalową szansę po skoczkach dziwnymi przygotowaniami do drużyny. (Oczywiście jeśli są talenty sprinterskie to inna bajka).
3 - 5. Kombinacja, biathlon, biegi. Jakoś tak na tym samym poziomie traktuję (choć pewnie w tej kolejności, bo kombinacja to też pewna nisza. Nie wiem czy stać nas na wszystko. Inwestycja w infrastrukturę biegową jedna prawie. Wsparcie techniczne też (kombinatorzy mają od skoczków drugą część). "Wsparcie medyczne" też pewnie może być mocno wspólne. I oczywiście szkoda lat zaniedbań PZN odnośnie tras biegowych (chociaż to nie PZN buduje, ale starał się o to mizernie).
6. Short track. Dużo medali. Będzie gdzie ćwiczyć. Ale to już tylko jeśli starczy kasy.
I to wszystko mówi być na najwyższym możliwym poziomie sprzętowym i zaplecza. Z najlepszymi trenerami. Jak ich nie mamy to zagranicznymi. Z systemami naboru, selekcji, szkolenia młodzieży, by po kimś takim jak Kowalczyk czy Sikora nie zostawała ziejąca pustka.

Jeśli kasa na te dyscypliny ma przynieść jakieś medalowe korzyści, to obetnijmy wszystkie inne wydatki zimowe. Jak się ktoś cudem pojawi (jak Małysz i Kowalczyk kiedyś) to pomyślimy o finansowaniu.
Natomiast kompletnie jestem przeciw ładowaniu środków w tor dla sportów saneczkowych. Pisaliście, że to 100 baniek? No to jakieś 40% wszystkich wydatków na kulturę fizyczną w budżecie państwa. Wszystkich! Owszem, ponoć burmistrz Karpacza obiecuje, że można sporo kosztów zorganizować z różnych źródeł. Jeśli znajdą się to proszę bardzo, ale to nie wyczerpuje tematu. Po drugie budowa toru to jedno, a trzeba go jeszcze utrzymywać. Ile to kosztuje? Po trzecie to nie koniec wydatków. Jest jeszcze sprzęt. Nie taki jak mamy dotychczas, ale najlepszy na świecie. Kolejne, pewnie nie małe środki. W bobslejach liczą się absolutnie najbogatsi (Łotwa to wyjątek). Stać nas na konkurowanie w tym aspekcie? W trakcie transmisji mówili, że ponoć Niemcy swoich najnowocześniejszych bobów nikomu nie sprzedają. Prawda to? I jeśli tak, to możemy zrobić lepsze? Lub porównywalne? Jeśli nie to szkoda kasy na tor, bo i tak nie dogonimy medali. I po czwarte, to przykład Łotwy. Mają tor, ale czy możemy powiedzieć, że tu osiągnęli sukces. Jeśli to ma kosztować taką fortunę (zaczynając od 100 baniek na tor) to rachunek zysków i strat nie jest chyba obiecujący. Wolałbym wydać tę kasę na inne dyscypliny. Lepiej rokujące przy niższych nakładach.

Na ekranie kompa wygląda fajnie. A czy coś by dało?

mgars
Posty: 183
Rejestracja: 13 sty 2017, 20:54

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: mgars » 25 lut 2018, 19:48

Śmieszne są te teksty o potrzebie specjalizacji,a w następnym zdaniu wyliczanka połowy zimowych dyscyplin.

italianista
Posty: 480
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: italianista » 25 lut 2018, 20:11

Z saneczkarstwem, skeletonem i bobslejami jest ten problem, że tak jak skoki jest to sport niszowy a nie masowy oraz tak jak skoki dość niebezpieczny. Dodatkowo zaporą rozwojową może być "technologia". Jeśli budować obiekt, to wzorem Pjongczang taki, który będzie obiektem wspólnym dla wszystkich trzech dyscyplin. W Pjongczang w bobslejach, saneczkarstwie i skeletonie było łącznie 9 konkurencji.

Z biegów można uczynić zdecydowanie sport masowy. Jeśli chodzi o masowość następne w kolejce są właśnie ściganie na łyżwach na długim i krótkim torze. Masowe mogłoby być zjeżdżanie na nartach a jeszcze bardziej na snowboardzie. Jeśli ktoś trenuje biegi, to jest duża szansa, że kiedyś spodoba mu się strzelanie w biathlonie. Tutaj plusem jest to, że biega się tylko łyżwą a trasy są łatwiejsze. Natomiast kombinacja norweska tak jak skoki jest zdecydowanie sportem niszowym, dla wielu, nawet chcących ją uprawiać, niemożliwym do pogodzenia ze względu na skrajną specyfikę skoków i biegów. Do tego tak jak w skokach dochodzi dieta i głupawe przeliczanie każdego posiłku i mierzenie wagi.

Uważam też, że w sportach "akrobacyjnych" jak akrobacje narciarskie i snowboardowe i łyżwiarstwie figurowym, gdzie są te wszystkie noty od sędziów za styl, Polska jest bez szans. Ponadto w tych różnych akrobacjach, w których, przyznam się, nie mam na razie orientacji, medale w Pjongczang zdobywali często 15-16-latkowie, zresztą w łyżwiarstwie figurowym często 15-letnie dziewczyny zdobywają czołowe miejsca. W Polsce z racji mentalności raczej niemożliwe jest postawienie na nastolatków, buduje się raczej wzorem Kościoła społeczeństwo patriarchalne. Co do hokeja na lodzie, to są to tylko 2 konkurencje, prestiżowe, ale jednak tylko 2. Wszystkie "łyżwy" powinny zostać wg mnie przerzucone na łyżwiarstwo szybkie i short track.

To co mówił Korzeniowski jest ważne. Mówił o masowości sportu i o tym, że dziecko czy nastolatek nie wybiera sobie z góry, że będzie trenować ten czy tamten sport. Najpierw trzeba zadbać o masowość sportu i zajęcia ogólnorozwojowe. I znowu kłania się tu usunięcie religii z oświaty i organizowanie klubów przy szkołach wzorem siatkarskich ośrodków szkolnych i szkolnych klubów sportowych.
Ostatnio zmieniony 25 lut 2018, 20:17 przez italianista, łącznie zmieniany 1 raz.
Wołosz musi wrócić na rozegranie, Stysiak musi grać w szóstce na ataku, a Smarzek na przyjęciu, trenerem nie może być ani Nawrocki ani Kawka. I wtedy żeńska siatkówka jest w stanie awansować do Tokio.

Kuburgha
Posty: 1612
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Kuburgha » 25 lut 2018, 20:13

mgars pisze:
25 lut 2018, 19:48
Śmieszne są te teksty o potrzebie specjalizacji,a w następnym zdaniu wyliczanka połowy zimowych dyscyplin.
Jeśli to na temat mojego wpisu, to odpowiedziałbym parafrazując Ciebie: "Śmieszne są teksty o wypowiedziach innych, których się nie doczytało" ;) Wymieniłem 6 dyscyplin, ale od pozycji 3-5 z zastrzeżeniem, że nie na wszystko może starczyć pieniędzy. Stąd chyba oczywisty wniosek (jeśli dotąd doczytaliśmy), że jeśli nie starczy to tych dyscyplin powinno być mniej (minimum jednak 3). I wyraźnie podkreślam, że resztę trzeba ciąć niemiłosiernie. Chyba, że błyśnie gdzieś samorodek z ciekawymi perspektywami. Żadnej kasy na tor saneczkowy. I koniec z hokejem. Dostaje dofinansowanie z MSiT podobne do biathlonu i łyżwiarstwa szybkiego, a perspektywy żadne.

Pawło
Posty: 621
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Pawło » 25 lut 2018, 21:11

co do biegów - realne warunki są tylko w kilku miejscach i dość krótko - nie mamy mocnych długich zim. De facto, mając góry i trochę zimy wcale szału nie ma z biegami i nie widzę żadnych szans na masowość tego sportu w Polsce, coś jak z Hiszpanią czy Chorwacją. Do Skandynawii, Rosji czy krajów alpejskich jest nam baaardzo daleko, a nawet Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy czy Japonia, mające lepsze warunki, potęgami nie są..., nie wiem skąd ten optymizm.
Dużo realniej widzę to w skokach, panczenach z short-trackiem, biatlonie i snowboardzie, a przez skoki + jakieśtam biegi jak obecnie szansa na kombinację. No i dochodzi chyba wspinaczka o ile kojarzę, czemu nie.

mgars
Posty: 183
Rejestracja: 13 sty 2017, 20:54

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: mgars » 25 lut 2018, 21:42

Kuburgha pisze:
25 lut 2018, 20:13
mgars pisze:
25 lut 2018, 19:48
Śmieszne są te teksty o potrzebie specjalizacji,a w następnym zdaniu wyliczanka połowy zimowych dyscyplin.
Jeśli to na temat mojego wpisu, to odpowiedziałbym parafrazując Ciebie: "Śmieszne są teksty o wypowiedziach innych, których się nie doczytało" ;) Wymieniłem 6 dyscyplin, ale od pozycji 3-5 z zastrzeżeniem, że nie na wszystko może starczyć pieniędzy. Stąd chyba oczywisty wniosek (jeśli dotąd doczytaliśmy), że jeśli nie starczy to tych dyscyplin powinno być mniej (minimum jednak 3). I wyraźnie podkreślam, że resztę trzeba ciąć niemiłosiernie. Chyba, że błyśnie gdzieś samorodek z ciekawymi perspektywami. Żadnej kasy na tor saneczkowy. I koniec z hokejem. Dostaje dofinansowanie z MSiT podobne do biathlonu i łyżwiarstwa szybkiego, a perspektywy żadne.
Rzeczywiście mogłeś pomyśleć, że dotyczyło to Twojego wpisu. Pisałem to ogólnie o pomysłach specjalizacji z długą wyliczanką. Poza hokejem to z tych cięć byłby niewielki zysk finansowy.

dzaret
Posty: 7
Rejestracja: 23 sty 2018, 21:53

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: dzaret » 25 lut 2018, 22:18

Pawło pisze:
25 lut 2018, 21:11
co do biegów - realne warunki są tylko w kilku miejscach i dość krótko - nie mamy mocnych długich zim. De facto, mając góry i trochę zimy wcale szału nie ma z biegami i nie widzę żadnych szans na masowość tego sportu w Polsce, coś jak z Hiszpanią czy Chorwacją. Do Skandynawii, Rosji czy krajów alpejskich jest nam baaardzo daleko, a nawet Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy czy Japonia, mające lepsze warunki, potęgami nie są..., nie wiem skąd ten optymizm.
Moim zdaniem trafiłeś w punkt. Ktoś (chyba barania głowa) pisał, że u niego w Beskidach postawiono na skoki zaniedbując przy tym narciarstwo biegowe. Ja pochodzę z Sudetów, gdzie jest odwrotnie. Niemal cała przedwojenna infrastruktura na potrzeby skoków narciarskich znajduje się w gruzach - w niektórych miejscach nie sposób uwierzyć, że przed kilkudziesięciu laty stały tam skocznie narciarskie (podobny los dotknął np. naturalne tory saneczkowe). Od czasu sukcesów Justyny wiele osób/środowisk/gmin postanowiło wziąć sobie jednak do serca budowę, a raczej utrzymanie tras do narciarstwa biegowego. Poza znanym przypadkiem Jakuszyc (rozbudowa Polany rusza już w tym roku - koniec prac planowany na 2020 rok) zainwestowano w Jamrozową Polanę, wiele gmin kupiło ratraki do przygotowania tras i założenia śladów, wyczyściło i oznakowało trasy. Cóż jednak z tego, skoro śniegu brak. Na przykład w tym sezonie planowałem wyjazd na biegówki w każdy weekend z wyłączeniem jednak wyjazdów do Jakuszyc, do których mam spory kawałek, a wolnego czasu niewiele. Okazało się, że warunki pozwoliły na jazdę na nartach biegowych zaledwie w dwa zimowe weekendy!! Również wtedy śniegu było jednak tak mało, że zdarzało się, że kijkami uderzałem o ziemię. W nieskończoność przesuwano organizację Biegu Gwarków, aż w końcu odwołano tegoroczną edycję. Poza 2-3 ostrymi, śnieżnymi zimami w XXI wieku sytuacja taka powtarza się co rok. W Sudetach poniżej około 900 metrów npm utrzymanie się naturalnej pokrywy śnieżnej pozwalającej na uprawianie sportów zimowych przez łączny okres dajmy na to 2 miesięcy jest raczej problematyczne. Tak naprawdę są trzy miejsca w Sudetach gdzie śniegu można być raczej pewnym: zadeptane Jakuszyce, gdzie już dzisiaj trudno pogodzić interesy sportowców i "człapaków"; niewielki skrawek Gór Orlickich zdominowany przez narciarstwo alpejskie (Zieleniec) oraz masyw Śnieżnika. Wszystkie te miejsca są przy tym istotnie oddalone od większych skupisk ludzkich. O ile dla uczniów SMS ze Szklarskiej - Poręby nie jest to problemem, o tyle warunki takie sprawiają, że na przykład o regularnych lekcjach wf na śniegu czy codziennych treningach lokalnych LZS-ów nie może być mowy. Innymi słowy o jakiejkolwiek masowości zbliżonej choćby do tej skandynawskiej czy alpejskiej nie może być u nas mowy (trochę Tajner ma racji w tym, że zimy są słabe ;) Niezależnie więc od dobrych chęci i starań uważam, że gonienie świata w nartach klasycznych to nie jest taka prosta sprawa. Pomimo umiłowania do biegówek dalej stawiałbym przede wszystkim na nasz "klejnot" w koronie czyli skoki, z większym może zaangażowaniem w kombinację, w której z racji jej niszowości oraz jako takich tradycji nie powinno być trudno osiągnąć przyzwoitego poziomu.

Kuburgha
Posty: 1612
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Kuburgha » 25 lut 2018, 22:31

W sumie kilka baniek rocznie idzie na ten hokej i inne dyscypliny. Zawsze to trochę grosza na podrasowanie sytuacji w tych wybranych dyscyplinach. Zbudowanie czegoś, kupienie najlepszego sprzętu, zatrudnienie świetnego trenera itp. Natomiast nie spodziewałbym się po tych działaniach jakiegoś gradu medali. Już kilka razy w różnych miejscach zaznaczałem, że czy tego chcemy czy nie, to faktycznie w naszym sporcie mamy "specjalizację". Tylko jej efekty to 2 medale na dyscyplinę. I w takiej zimowej specjalizacji też spodziewałbym się góra dwóch medali na dyscyplinę. Ale to już dałoby nam poziom dzisiejszych Czech. Marzyłaby mi się na stałe sytuacja, w której minimum zdobywamy jakieś 4 medale na ZIO i uznajemy to za kiepski występ.
Pawło pisze:
25 lut 2018, 21:11
co do biegów - realne warunki są tylko w kilku miejscach i dość krótko - nie mamy mocnych długich zim.
Ulegasz propagandzie Tajnera? ;) Nie będzie sukcesów zimowych bo nie mamy surowych zim? A niby Czesi to mają inny klimat?

No i jeszcze o tej poruszanej tu w kilku wpisach masowości sportu. Oczywiście super żeby była. Ale tego nie zmienimy w krótkim czasie. To się zresztą powolutku zmienia na korzyść. Główny wpływ na to ma powolny wzrost zamożności. Bogatsze społeczeństwa częściej sport uprawiają hobbystycznie. Ale to kwestia strasznie długofalowa.
Natomiast nie jest to niezbędne dla sukcesów olimpijskich, które tu nas interesują. Dlatego nie mieszajmy tego w kółko z medalami. Sukcesy można też odnosić bez sportu masowego. A sport masowy niczego, kompletnie NICZEGO nie gwarantuje jeśli chodzi o medale. Do nich potrzeba jakiejś tam bazy, systemu naboru i selekcji, szkolenia młodzieży, a potem dania wszystkiego co potrzebne w danej dyscyplinie wąziutkiej grupie mającej o te medale walczyć.

SzG
Posty: 1009
Rejestracja: 14 sty 2017, 20:57

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: SzG » 25 lut 2018, 22:56

italianista pisze:
25 lut 2018, 20:11
Uważam też, że w sportach "akrobacyjnych" jak akrobacje narciarskie i snowboardowe i łyżwiarstwie figurowym, gdzie są te wszystkie noty od sędziów za styl, Polska jest bez szans.
Ze względu na brak umiejętności ,czy znajomości u sędziów?
Jeśli to drugie to uwierz,że gdyby Polak zaczął kręcić takie salta jak Shaun White to też by zdobywał medale.A jeśli brak umiejętności to trzeba liczyć na takiego Leszka Blanika, który zaprzeczy regule.
Amerykanie to też ludzie i można ich pokonać. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Bo na polską szkołę halfpipe'a rzeczywiście bym nie liczył.

Pawło
Posty: 621
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Pawło » 26 lut 2018, 10:00

Kuburgha pisze:
25 lut 2018, 22:31
W sumie kilka baniek rocznie idzie na ten hokej i inne dyscypliny. Zawsze to trochę grosza na podrasowanie sytuacji w tych wybranych dyscyplinach. Zbudowanie czegoś, kupienie najlepszego sprzętu, zatrudnienie świetnego trenera itp. Natomiast nie spodziewałbym się po tych działaniach jakiegoś gradu medali. Już kilka razy w różnych miejscach zaznaczałem, że czy tego chcemy czy nie, to faktycznie w naszym sporcie mamy "specjalizację". Tylko jej efekty to 2 medale na dyscyplinę. I w takiej zimowej specjalizacji też spodziewałbym się góra dwóch medali na dyscyplinę. Ale to już dałoby nam poziom dzisiejszych Czech. Marzyłaby mi się na stałe sytuacja, w której minimum zdobywamy jakieś 4 medale na ZIO i uznajemy to za kiepski występ.
Pawło pisze:
25 lut 2018, 21:11
co do biegów - realne warunki są tylko w kilku miejscach i dość krótko - nie mamy mocnych długich zim.
Ulegasz propagandzie Tajnera? ;) Nie będzie sukcesów zimowych bo nie mamy surowych zim? A niby Czesi to mają inny klimat?

No i jeszcze o tej poruszanej tu w kilku wpisach masowości sportu. Oczywiście super żeby była. Ale tego nie zmienimy w krótkim czasie. To się zresztą powolutku zmienia na korzyść. Główny wpływ na to ma powolny wzrost zamożności. Bogatsze społeczeństwa częściej sport uprawiają hobbystycznie. Ale to kwestia strasznie długofalowa.
Natomiast nie jest to niezbędne dla sukcesów olimpijskich, które tu nas interesują. Dlatego nie mieszajmy tego w kółko z medalami. Sukcesy można też odnosić bez sportu masowego. A sport masowy niczego, kompletnie NICZEGO nie gwarantuje jeśli chodzi o medale. Do nich potrzeba jakiejś tam bazy, systemu naboru i selekcji, szkolenia młodzieży, a potem dania wszystkiego co potrzebne w danej dyscyplinie wąziutkiej grupie mającej o te medale walczyć.
żyję w tym kraju
ale ile to medali Czesi zdobyli w biegach? Mają troszkę lepsze warunki, ale też już poza Jaksem w sumie nie istnieją, mieli lepsze czasy, ale i my mieliśmy JK, a wcześniej fajne dziewczyny, jak Bocek itp., ale było więcej zimy, dłuższa, w jakichś przewidywalnych okresach, a nie tylko w lutym jak od kilku lat.
Więc oceniajmy Czechów po medalach, które zdobyli - panczeny, biatlon, narc. alpejskie, dowolne i snowboard czyli i te, w których my mamy szanse poza dowolnym.
Powinno nas boleć, że mają od nas lepsze panczeny, przykład z biegami nieudany. Kto poza Skandynawią, Rosją, USA i jednostkami z Francji, Kanady, Włoch, Niemiec, Austrii i Szwajcarii poważnie istnieje w biegach?

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 891
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Re: Pjongczang 2018 - temat ogólny

Post autor: Merlin » 26 lut 2018, 12:43

Pawło pisze:
26 lut 2018, 10:00
Kto poza Skandynawią, Rosją, USA i jednostkami z Francji, Kanady, Włoch, Niemiec, Austrii i Szwajcarii poważnie istnieje w biegach?
Finlandia

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości