Z kim do Pekinu?

XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Podział na dyscypliny.
marti
Posty: 720
Rejestracja: 27 lut 2017, 12:25

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: marti » 13 mar 2018, 11:58

maruda pisze:
13 mar 2018, 11:50
Krolowa Sniegu pisze:
13 mar 2018, 9:42
Ukassiu pisze:
13 mar 2018, 0:15
Wiadome, że o medal. Szczególnie jesli chodzi o Żuk.
Nie oczekujesz od niej zbyt wiele? Strzela slabo, biega dobrze, ale to jeszcze nie poziom Laury czy Kaisy. Tez marze o jej medalu, ale niech ona zacznie punktowac regularnie najpierw.
Dokładnie, Justine Braisaz jest starsza od Żuk raptem o rok, a punktowała regularnie już 3 lata temu...

Prawdę mówiąc ja w ogóle nie widzę u Żuk potencjału medalowego, ale obym się mylił.
Tutaj akurat różnie może być. W skokach weżmy takiego Hilde- rocznik Stocha, który wcześniej wszedł do światowej czołówki, niż Kamil. Jak póżniej potoczyły się ich losy, to niech każdy odpowie sobie sam.
Albo np., taki Hajek- też rocznik Stocha w Vancouver na igrzyskach zajmował indywidualnie wyższe miejsce od Polaka, a także był wyżej sklasyfikowany od niego w klasyfikacji generalnej PŚ w tamtym sezonie. Czasem jest tak, że komuś więcej czasu zajmuje przejście z wieku juniora do seniora i zaistnienie w tym drugim środowisku. Żuk jest na tyle młoda, że nie należy jej skreślać. Powoli można to robić z Hojnisz, która pewnie poziomu swoich starszych koleżanek z kadry nie przeskoczy, a przecież nadzieje były takie, że ta jej kariera będzie jednak dużo bardziej owocna i obfitująca w sukcesy, niż np., takiej Guzik, czy Nowakowskiej.

Krolowa Sniegu
Posty: 5191
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Krolowa Sniegu » 13 mar 2018, 12:17

maruda pisze:
13 mar 2018, 11:50
Krolowa Sniegu pisze:
13 mar 2018, 9:42
Ukassiu pisze:
13 mar 2018, 0:15
Wiadome, że o medal. Szczególnie jesli chodzi o Żuk.
Nie oczekujesz od niej zbyt wiele? Strzela slabo, biega dobrze, ale to jeszcze nie poziom Laury czy Kaisy. Tez marze o jej medalu, ale niech ona zacznie punktowac regularnie najpierw.
Dokładnie, Justine Braisaz jest starsza od Żuk raptem o rok, a punktowała regularnie już 3 lata temu...

Prawdę mówiąc ja w ogóle nie widzę u Żuk potencjału medalowego, ale obym się mylił.
Braisaz w wieku lat 19 była już członkinią srebrnej sztafety MŚ. A w 2016 wszystkie starty na MŚ kończyła w trzydziestce (sprint 16 i 12 w masówce), do tego 5 miejsce na MŚ 2017. I już 6 podiów zawodów PŚ indywidualnych, więcej niż ma jakakolwiek Polka na koncie. Ona punktuje od 2014 roku i to dość regularnie, obecnie co tydzień. Czyli ma punkty od momentu gdy miała 18 lat.

Piotrek
Posty: 578
Rejestracja: 22 sty 2017, 20:27

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Piotrek » 13 mar 2018, 12:19

Porównajmy ilość występów jeszcze. ;)

Krolowa Sniegu
Posty: 5191
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Krolowa Sniegu » 13 mar 2018, 12:25

marti pisze:
13 mar 2018, 11:48
jerro pisze:
13 mar 2018, 11:35
marti pisze:
13 mar 2018, 10:54


Na miejscu Horngachera nie wiązałbym się na żadne długotrwałe umowy w Polsce, tylko z roku na rok przedłużał kontrakt w zależności od formy Stocha i reszty obecnej kadry A. Czekałbym też na rozwój sytuacji w innych kadrach, gdyż jest spora szansa, że za 1-2 lata zwolnią się miejsca w Austrii, a być może i w Niemczech, które na pewno byłyby najbardziej łakomym kąskiem dla Stefana z racji na stałe miejsce zamieszkania tam. Poza tym na miejscu Austriaka nie starałbym się specjalnie tworzyć w Polsce jakiś nowoczesnych baz dla skoczków, systemu szkolenia, czy współpracy z naukowcami w celu postępu technologicznego z tego powodu, że w przyszłości będąc trenerem np., Niemiec, to Polska będzie jednym z jego głównych rywali do medali dla jego podopiecznych ( zakładając, że Austriacy się do tego czasu ogarną + Słoweńcy wreszcie odpalą jako drużyna, to z mocnymi Polakami może już się zrobić trochę ciasno w czołówce). Z jego punktu widzenia najlepszym będzie po prostu wycisnąć, tyle ile się da z tego obecnego dosyć już wiekowego pokolenia, odejść w sławie i zostawić tutaj spaloną ziemię, która ułatwi mu prowadzanie w przyszłości którejś z niemieckojęzycznych drużyn. Resztą niech się zajmuje jego następca. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale takie postępowanie Horngachera byłoby najbardziej racjonalne w aktualnej sytuacji. A jak wiemy sytuacja jest taka, że przy kontynuacji obecnej polityki treningowej niższych kadr, niż A, to niechybnie czeka nas los zbliżony do naszych sąsiadów z południa- Czechów.
Jak to dobrze że nie jesteś na miejscu Horngachera!!
Tak bardzo wyrachowanie postępujesz w normalnym życiu? Przykre to i smutne, obyś kiedyś nie trafił w naprawdę trudnej sytuacji dla Ciebie na podobnie myślącego....
Rozumiem, że Ty w sytuacji Horngachera postąpił byś zgoła inaczej... Moim zdaniem facet nie robi absolutnie nic złego, ponieważ daje aktualnie Polakom wszystko to, co ma najlepsze. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest Austriak, który ma żonę z Niemiec i zawsze będzie wolał pracować u siebie, niż w Polsce. Nie rozumiem, co w tym jest dziwnego. Można się oszukiwać i wmawiać sobie, że Polska jest ziemia obiecaną dla każdego trenera na świecie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. W jakim celu to robić? Myślałem, że tu piszą inteligentni ludzie, którzy myślą racjonalnie. Drugą sprawą jest to, że mamy prezesa PZN, jakiego mamy, który myśli krótkowzrocznie, toteż nie należy się dziwić, że kiedyś obudzimy się z ręką w nocniku. Prędzej już pretensje miałbym do Tajnera, który jest zakorzeniony w Polsce, stąd pochodzi i jemu najbardziej powinno zależeć na przyszłości polskich skoków, niż trenerowi kontraktowemu z Austrii. Niedawno czytałem wywiad z Tajnerem, w którym się chwalił, że zbywał Kruczka pierwszym lepszym tekstem, kiedy przychodził do niego z prośbą o zwiększenie wydatków na rozwój technologiczny w kadrze skoczków, natomiast z Horngacherem jest dużo trudniej i to jest minus współpracy z nim. Jeśli coś takiego się czyta, to ręce opadają i naprawdę jeśli podzielimy los Czechów, czy Finów, to będziemy mogli mieć pretensje tylko do siebie.
A nie słuchałeś przypadkiem? Bo Tajner to tłumaczył w Wilkowicz sam na sam.

Krolowa Sniegu
Posty: 5191
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Krolowa Sniegu » 13 mar 2018, 12:26

marti pisze:
13 mar 2018, 11:58
maruda pisze:
13 mar 2018, 11:50
Krolowa Sniegu pisze:
13 mar 2018, 9:42


Nie oczekujesz od niej zbyt wiele? Strzela slabo, biega dobrze, ale to jeszcze nie poziom Laury czy Kaisy. Tez marze o jej medalu, ale niech ona zacznie punktowac regularnie najpierw.
Dokładnie, Justine Braisaz jest starsza od Żuk raptem o rok, a punktowała regularnie już 3 lata temu...

Prawdę mówiąc ja w ogóle nie widzę u Żuk potencjału medalowego, ale obym się mylił.
Tutaj akurat różnie może być. W skokach weżmy takiego Hilde- rocznik Stocha, który wcześniej wszedł do światowej czołówki, niż Kamil. Jak póżniej potoczyły się ich losy, to niech każdy odpowie sobie sam.
Albo np., taki Hajek- też rocznik Stocha w Vancouver na igrzyskach zajmował indywidualnie wyższe miejsce od Polaka, a także był wyżej sklasyfikowany od niego w klasyfikacji generalnej PŚ w tamtym sezonie. Czasem jest tak, że komuś więcej czasu zajmuje przejście z wieku juniora do seniora i zaistnienie w tym drugim środowisku. Żuk jest na tyle młoda, że nie należy jej skreślać. Powoli można to robić z Hojnisz, która pewnie poziomu swoich starszych koleżanek z kadry nie przeskoczy, a przecież nadzieje były takie, że ta jej kariera będzie jednak dużo bardziej owocna i obfitująca w sukcesy, niż np., takiej Guzik, czy Nowakowskiej.
Tyle, że nikt jej nie skreśla. Ale między nie skreślam a oczekuję medalu w Pekinie jest ogromna różnica.

maruda
Posty: 6459
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: maruda » 13 mar 2018, 12:26

Piotrek pisze:
13 mar 2018, 12:19
Porównajmy ilość występów jeszcze. ;)
Myślisz, że jakby Żuk startowała od lat w PŚ to by miała setki punktów? :)
Braisaz zadebiutowała jako 18-latka - 17. miejsce w sprincie, Żuk w tym samym wieku, w tej samej konkurencji - 75. lokata.

Żeby było jasne: ja liczę na punkty Żuk w najbliższych startach i na dalszy rozwój kariery :) Ale materiału na potentatkę kompletnie nie widzę.

jerro
Posty: 59
Rejestracja: 12 sty 2017, 14:14

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: jerro » 13 mar 2018, 12:34

marti pisze:
13 mar 2018, 11:48
jerro pisze:
13 mar 2018, 11:35
marti pisze:
13 mar 2018, 10:54


Na miejscu Horngachera nie wiązałbym się na żadne długotrwałe umowy w Polsce, tylko z roku na rok przedłużał kontrakt w zależności od formy Stocha i reszty obecnej kadry A. Czekałbym też na rozwój sytuacji w innych kadrach, gdyż jest spora szansa, że za 1-2 lata zwolnią się miejsca w Austrii, a być może i w Niemczech, które na pewno byłyby najbardziej łakomym kąskiem dla Stefana z racji na stałe miejsce zamieszkania tam. Poza tym na miejscu Austriaka nie starałbym się specjalnie tworzyć w Polsce jakiś nowoczesnych baz dla skoczków, systemu szkolenia, czy współpracy z naukowcami w celu postępu technologicznego z tego powodu, że w przyszłości będąc trenerem np., Niemiec, to Polska będzie jednym z jego głównych rywali do medali dla jego podopiecznych ( zakładając, że Austriacy się do tego czasu ogarną + Słoweńcy wreszcie odpalą jako drużyna, to z mocnymi Polakami może już się zrobić trochę ciasno w czołówce). Z jego punktu widzenia najlepszym będzie po prostu wycisnąć, tyle ile się da z tego obecnego dosyć już wiekowego pokolenia, odejść w sławie i zostawić tutaj spaloną ziemię, która ułatwi mu prowadzanie w przyszłości którejś z niemieckojęzycznych drużyn. Resztą niech się zajmuje jego następca. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale takie postępowanie Horngachera byłoby najbardziej racjonalne w aktualnej sytuacji. A jak wiemy sytuacja jest taka, że przy kontynuacji obecnej polityki treningowej niższych kadr, niż A, to niechybnie czeka nas los zbliżony do naszych sąsiadów z południa- Czechów.
Jak to dobrze że nie jesteś na miejscu Horngachera!!
Tak bardzo wyrachowanie postępujesz w normalnym życiu? Przykre to i smutne, obyś kiedyś nie trafił w naprawdę trudnej sytuacji dla Ciebie na podobnie myślącego....
Rozumiem, że Ty w sytuacji Horngachera postąpił byś zgoła inaczej... Moim zdaniem facet nie robi absolutnie nic złego, ponieważ daje aktualnie Polakom wszystko to, co ma najlepsze. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest Austriak, który ma żonę z Niemiec i zawsze będzie wolał pracować u siebie, niż w Polsce. Nie rozumiem, co w tym jest dziwnego. Można się oszukiwać i wmawiać sobie, że Polska jest ziemia obiecaną dla każdego trenera na świecie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. W jakim celu to robić? Myślałem, że tu piszą inteligentni ludzie, którzy myślą racjonalnie. Drugą sprawą jest to, że mamy prezesa PZN, jakiego mamy, który myśli krótkowzrocznie, toteż nie należy się dziwić, że kiedyś obudzimy się z ręką w nocniku. Prędzej już pretensje miałbym do Tajnera, który jest zakorzeniony w Polsce, stąd pochodzi i jemu najbardziej powinno zależeć na przyszłości polskich skoków, niż trenerowi kontraktowemu z Austrii. Niedawno czytałem wywiad z Tajnerem, w którym się chwalił, że zbywał Kruczka pierwszym lepszym tekstem, kiedy przychodził do niego z prośbą o zwiększenie wydatków na rozwój technologiczny w kadrze skoczków, natomiast z Horngacherem jest dużo trudniej i to jest minus współpracy z nim. Jeśli coś takiego się czyta, to ręce opadają i naprawdę jeśli podzielimy los Czechów, czy Finów, to będziemy mogli mieć pretensje tylko do siebie.
Widzę że nie zrozumiałeś przekazu...generalnie wali mnie to jak postąpi w tym konkretnym przypadku Horngacher, chodzi mi o Twój "sposób rozumowania" że super jest wtedy jak "możemy wydoić z danej sytuacji wszystko dla siebie (Ciebie) co najlepsze a po nas niech zostanie tylko spalona ziemia" I to dla mnie jest dramatyczne myślenie, destrukcyjne!!! I jeśli Horngacher postąpi tak jak prorokujesz to będę tak samo o nim myślał.... I naprawdę nie ma to nic wspólnego z inteligencją...

marti
Posty: 720
Rejestracja: 27 lut 2017, 12:25

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: marti » 13 mar 2018, 12:36

Krolowa Sniegu pisze:
13 mar 2018, 12:25
marti pisze:
13 mar 2018, 11:48
jerro pisze:
13 mar 2018, 11:35


Jak to dobrze że nie jesteś na miejscu Horngachera!!
Tak bardzo wyrachowanie postępujesz w normalnym życiu? Przykre to i smutne, obyś kiedyś nie trafił w naprawdę trudnej sytuacji dla Ciebie na podobnie myślącego....
Rozumiem, że Ty w sytuacji Horngachera postąpił byś zgoła inaczej... Moim zdaniem facet nie robi absolutnie nic złego, ponieważ daje aktualnie Polakom wszystko to, co ma najlepsze. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest Austriak, który ma żonę z Niemiec i zawsze będzie wolał pracować u siebie, niż w Polsce. Nie rozumiem, co w tym jest dziwnego. Można się oszukiwać i wmawiać sobie, że Polska jest ziemia obiecaną dla każdego trenera na świecie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. W jakim celu to robić? Myślałem, że tu piszą inteligentni ludzie, którzy myślą racjonalnie. Drugą sprawą jest to, że mamy prezesa PZN, jakiego mamy, który myśli krótkowzrocznie, toteż nie należy się dziwić, że kiedyś obudzimy się z ręką w nocniku. Prędzej już pretensje miałbym do Tajnera, który jest zakorzeniony w Polsce, stąd pochodzi i jemu najbardziej powinno zależeć na przyszłości polskich skoków, niż trenerowi kontraktowemu z Austrii. Niedawno czytałem wywiad z Tajnerem, w którym się chwalił, że zbywał Kruczka pierwszym lepszym tekstem, kiedy przychodził do niego z prośbą o zwiększenie wydatków na rozwój technologiczny w kadrze skoczków, natomiast z Horngacherem jest dużo trudniej i to jest minus współpracy z nim. Jeśli coś takiego się czyta, to ręce opadają i naprawdę jeśli podzielimy los Czechów, czy Finów, to będziemy mogli mieć pretensje tylko do siebie.
A nie słuchałeś przypadkiem? Bo Tajner to tłumaczył w Wilkowicz sam na sam.
Możliwe, że i to i to. Ten wywiad był tez w wersji pisemnej, tylko nieco skrócony. Faktem jest, że Tajner kombinuje tylko, żeby jak najmniej wydać i najchętniej kolejnego Kruczka by sobie wyhodował, któremu będzie dyktował, co i jak ma robić. Trudno się zatem dziwić Horngacherowi, że gra na czas i obserwuje sytuację w pozostałych federacjach. Ma się teraz na 4 lata wiązać z Polakami i użerać z niereformowalnym Tajnerem, a przecież jeśli wyniki się pogorszą, co jest raczej nieuchronne, to jego pozycja będzie o wiele gorsza, niż teraz. Trudno liczyć, że Horngacher będzie chodził cały czas za Tajnerem i błagał go na kolanach o kolejne pieniądze na innowacje dla skoczków.

Krolowa Sniegu
Posty: 5191
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Krolowa Sniegu » 13 mar 2018, 12:41

jerro pisze:
13 mar 2018, 12:34
marti pisze:
13 mar 2018, 11:48
jerro pisze:
13 mar 2018, 11:35


Jak to dobrze że nie jesteś na miejscu Horngachera!!
Tak bardzo wyrachowanie postępujesz w normalnym życiu? Przykre to i smutne, obyś kiedyś nie trafił w naprawdę trudnej sytuacji dla Ciebie na podobnie myślącego....
Rozumiem, że Ty w sytuacji Horngachera postąpił byś zgoła inaczej... Moim zdaniem facet nie robi absolutnie nic złego, ponieważ daje aktualnie Polakom wszystko to, co ma najlepsze. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest Austriak, który ma żonę z Niemiec i zawsze będzie wolał pracować u siebie, niż w Polsce. Nie rozumiem, co w tym jest dziwnego. Można się oszukiwać i wmawiać sobie, że Polska jest ziemia obiecaną dla każdego trenera na świecie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. W jakim celu to robić? Myślałem, że tu piszą inteligentni ludzie, którzy myślą racjonalnie. Drugą sprawą jest to, że mamy prezesa PZN, jakiego mamy, który myśli krótkowzrocznie, toteż nie należy się dziwić, że kiedyś obudzimy się z ręką w nocniku. Prędzej już pretensje miałbym do Tajnera, który jest zakorzeniony w Polsce, stąd pochodzi i jemu najbardziej powinno zależeć na przyszłości polskich skoków, niż trenerowi kontraktowemu z Austrii. Niedawno czytałem wywiad z Tajnerem, w którym się chwalił, że zbywał Kruczka pierwszym lepszym tekstem, kiedy przychodził do niego z prośbą o zwiększenie wydatków na rozwój technologiczny w kadrze skoczków, natomiast z Horngacherem jest dużo trudniej i to jest minus współpracy z nim. Jeśli coś takiego się czyta, to ręce opadają i naprawdę jeśli podzielimy los Czechów, czy Finów, to będziemy mogli mieć pretensje tylko do siebie.
Widzę że nie zrozumiałeś przekazu...generalnie wali mnie to jak postąpi w tym konkretnym przypadku Horngacher, chodzi mi o Twój "sposób rozumowania" że super jest wtedy jak "możemy wydoić z danej sytuacji wszystko dla siebie (Ciebie) co najlepsze a po nas niech zostanie tylko spalona ziemia" I to dla mnie jest dramatyczne myślenie, destrukcyjne!!! I jeśli Horngacher postąpi tak jak prorokujesz to będę tak samo o nim myślał.... I naprawdę nie ma to nic wspólnego z inteligencją...
Ale o jakim dojeniu tutaj mówisz. Trener jest normalnym pracownikiem i wyobraź sobie sytuację, że pracujesz w fabryce A, ale wiesz, że lepiej rozwijają się fabryki B i C. Weźmiesz 4 letni kontrakt w A, czy jeśli jest taka szansa weźmiesz roczny i będziesz obserwował sytuację i przy okazji zmienisz pracę? Zwłaszcza jeśli za tą drugą nie idą dojazdy itd.

jerro
Posty: 59
Rejestracja: 12 sty 2017, 14:14

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: jerro » 13 mar 2018, 12:49

Krolowa Sniegu pisze:
13 mar 2018, 12:41
jerro pisze:
13 mar 2018, 12:34
marti pisze:
13 mar 2018, 11:48


Rozumiem, że Ty w sytuacji Horngachera postąpił byś zgoła inaczej... Moim zdaniem facet nie robi absolutnie nic złego, ponieważ daje aktualnie Polakom wszystko to, co ma najlepsze. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest Austriak, który ma żonę z Niemiec i zawsze będzie wolał pracować u siebie, niż w Polsce. Nie rozumiem, co w tym jest dziwnego. Można się oszukiwać i wmawiać sobie, że Polska jest ziemia obiecaną dla każdego trenera na świecie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. W jakim celu to robić? Myślałem, że tu piszą inteligentni ludzie, którzy myślą racjonalnie. Drugą sprawą jest to, że mamy prezesa PZN, jakiego mamy, który myśli krótkowzrocznie, toteż nie należy się dziwić, że kiedyś obudzimy się z ręką w nocniku. Prędzej już pretensje miałbym do Tajnera, który jest zakorzeniony w Polsce, stąd pochodzi i jemu najbardziej powinno zależeć na przyszłości polskich skoków, niż trenerowi kontraktowemu z Austrii. Niedawno czytałem wywiad z Tajnerem, w którym się chwalił, że zbywał Kruczka pierwszym lepszym tekstem, kiedy przychodził do niego z prośbą o zwiększenie wydatków na rozwój technologiczny w kadrze skoczków, natomiast z Horngacherem jest dużo trudniej i to jest minus współpracy z nim. Jeśli coś takiego się czyta, to ręce opadają i naprawdę jeśli podzielimy los Czechów, czy Finów, to będziemy mogli mieć pretensje tylko do siebie.
Widzę że nie zrozumiałeś przekazu...generalnie wali mnie to jak postąpi w tym konkretnym przypadku Horngacher, chodzi mi o Twój "sposób rozumowania" że super jest wtedy jak "możemy wydoić z danej sytuacji wszystko dla siebie (Ciebie) co najlepsze a po nas niech zostanie tylko spalona ziemia" I to dla mnie jest dramatyczne myślenie, destrukcyjne!!! I jeśli Horngacher postąpi tak jak prorokujesz to będę tak samo o nim myślał.... I naprawdę nie ma to nic wspólnego z inteligencją...
Ale o jakim dojeniu tutaj mówisz. Trener jest normalnym pracownikiem i wyobraź sobie sytuację, że pracujesz w fabryce A, ale wiesz, że lepiej rozwijają się fabryki B i C. Weźmiesz 4 letni kontrakt w A, czy jeśli jest taka szansa weźmiesz roczny i będziesz obserwował sytuację i przy okazji zmienisz pracę? Zwłaszcza jeśli za tą drugą nie idą dojazdy itd.
Widzę że i koleżanka nie zrozumiała, proszę przeczytaj jeszcze raz na spokojnie całą dyskusję od początku do końca ......

marti
Posty: 720
Rejestracja: 27 lut 2017, 12:25

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: marti » 13 mar 2018, 12:53

Według mnie Horngacher zdaje sobie sprawę, że tylko dalsze inwestycje i to duże gwarantują szanse na utrzymanie się w czołówce w przeciągu najbliższego cyklu olimpijskiego. Przed tym sezonem wiele w sprzęt zainwestowali Norwegowie, podejrzewam, że teraz Niemcy nie odpuszczą i będą chcieli za wszelką cenę im dorównać, a nawet ich prześcignąć. Dalej mamy podrażnionych Austriaków z MŚ w przyszłym sezonie, którzy mają najwięcej firm w swoim kraju, zajmujących się produkcją sprzętu do skoków narciarskich. Jeśli teraz Polska osiądzie na laurach, to bardzo szybko wyleci ze ścisłej czołówki, a jak trudno się do niej wraca, to najlepiej Finowie teraz widzą. Dlatego Horngacher uzależnia podpisanie 4- letniego kontraktu od konkretnych i bardzo wysokich gwarancji finansowych ze strony związku na wprowadzenie kolejnych innowacji, nowinek sprzętowych oraz ciągły rozwój technologiczny. Jeśli ich nie otrzyma, to prawdopodobnie podpisze kontrakt na rok, góra 2 lata i będzie czekał, co dalej. Przez ten czas Stoch raczej się już wyskacze na wysokim poziomie, to samo tyczy się Żyły i Huli. W przypadku braku dopływu młodszych zawodników z niższych kadr (na co się teraz zanosi) obniżenie poziomu sportowego będzie nieuchronne. Austriak doskonale to wie, dlatego nie zaryzykuje 4- kolejnych lat w Polsce na obecnych zasadach, tzn., na ciągłym wymuszaniu na Tajnerze dodatkowych środków na niezbędne cele, które Norwegowie, Niemcy i Austriacy zagwarantują swoim sztabom bez mrugnięcia oka i to z co najmniej jednym zerem więcej po prawej stronie na koncie bankowym.

bartex
Posty: 262
Rejestracja: 05 lut 2017, 11:12

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: bartex » 08 lut 2019, 8:35

Zuk i Bosiek byly wymieniane jako najwieksze nadzieje na sukces w Pekinie. Tymczasem o Zuk mozna napisac ze cofnela sie kilka krokow.
Bosiek lepiej rokowala wczesniej. W ostatnich sezonach byla najlepsza w swoim roczniku, teraz jezdzi te same czasy a jej rywalki jak Wiklund czy Wiliamson poszly mocno do przodu nie mowiac juz o holenderkach jak Beune. Na 1000m niby zrobila zyciowke ale tor w inzell juz nie jest wcale duzo wolniejszy od SLC czy Calgary.
W porownaniu do poprzedniego sezonu sytuacja u nich wyglada gorzej.
Pojawily sie obiecujace juniorki w biegach ale Pekin to jeszcze za wczesnie dla nich na jakies sukcesy.
W skokach mamy kadre ktora nie wiadomo czy dotrzyma w obecnej formie do igrzysk a juniorow nie ma.
Maliszewska ma szanse ale short track jest loteryjny do tego to sezon poolimpijski.
Szanse wrocenia bez medalu w Pekinie sa bardzo duze.

maruda
Posty: 6459
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: maruda » 08 lut 2019, 10:14

bartex pisze:
08 lut 2019, 8:35
Zuk i Bosiek byly wymieniane jako najwieksze nadzieje na sukces w Pekinie. Tymczasem o Zuk mozna napisac ze cofnela sie kilka krokow.
Bosiek lepiej rokowala wczesniej. W ostatnich sezonach byla najlepsza w swoim roczniku, teraz jezdzi te same czasy a jej rywalki jak Wiklund czy Wiliamson poszly mocno do przodu nie mowiac juz o holenderkach jak Beune. Na 1000m niby zrobila zyciowke ale tor w inzell juz nie jest wcale duzo wolniejszy od SLC czy Calgary.
W porownaniu do poprzedniego sezonu sytuacja u nich wyglada gorzej.
Pojawily sie obiecujace juniorki w biegach ale Pekin to jeszcze za wczesnie dla nich na jakies sukcesy.
W skokach mamy kadre ktora nie wiadomo czy dotrzyma w obecnej formie do igrzysk a juniorow nie ma.
Maliszewska ma szanse ale short track jest loteryjny do tego to sezon poolimpijski.
Szanse wrocenia bez medalu w Pekinie sa bardzo duze.
Co do Bosiek: o Williamson trudno coś powiedzieć, bo pojechała 1 bieg w PŚ. Beune jest jednak starsza.
Nie wiem skąd pomysł, że tor w Inzell "nie jest dużo wolniejszy od SLC czy Calgary". To jest ciągle ogromna przepaść - zobaczysz jakie czasy będą tam wykręcane za miesiąc :)

Wydaje mi się, że pesymizm dotyczący zimowych IO wynika z przekładania polskiej (nikłej) zdolności przekuwania medali mś na medale na letnich igrzyskach na igrzyska zimowe - a zimowe igrzyska jakoś tam Polsce jednak wychodzą ;)

Kuburgha
Posty: 2104
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: Kuburgha » 08 lut 2019, 11:31

maruda pisze:
08 lut 2019, 10:14

Wydaje mi się, że pesymizm dotyczący zimowych IO wynika z przekładania polskiej (nikłej) zdolności przekuwania medali mś na medale na letnich igrzyskach na igrzyska zimowe - a zimowe igrzyska jakoś tam Polsce jednak wychodzą ;)
Pomijając panczeny to wychodzą głównie trójce mega talentów, największym z największych w dziejach naszego sportu. Małysza i Kowalczyk już nie będzie. Stoch co raz starszy (Ale kto wie może w Pekinie znów złoty?) Jednak wielu powodów do optymizmu, poza nadziejami na rozwój młodych i utrzymaniem poziomu skoków to nie ma.
Oczywiście średnia całego zimowego sportu sporo u nas wyższa niż przed Nagano. Ale nie wykluczałbym powtórki medalowego dorobku z 1998 roku. Jednak 3 lata to dużo czasu. Zobaczymy.

bartex
Posty: 262
Rejestracja: 05 lut 2017, 11:12

Re: Z kim do Pekinu?

Post autor: bartex » 08 lut 2019, 12:31

maruda pisze:
08 lut 2019, 10:14
bartex pisze:
08 lut 2019, 8:35
Zuk i Bosiek byly wymieniane jako najwieksze nadzieje na sukces w Pekinie. Tymczasem o Zuk mozna napisac ze cofnela sie kilka krokow.
Bosiek lepiej rokowala wczesniej. W ostatnich sezonach byla najlepsza w swoim roczniku, teraz jezdzi te same czasy a jej rywalki jak Wiklund czy Wiliamson poszly mocno do przodu nie mowiac juz o holenderkach jak Beune. Na 1000m niby zrobila zyciowke ale tor w inzell juz nie jest wcale duzo wolniejszy od SLC czy Calgary.
W porownaniu do poprzedniego sezonu sytuacja u nich wyglada gorzej.
Pojawily sie obiecujace juniorki w biegach ale Pekin to jeszcze za wczesnie dla nich na jakies sukcesy.
W skokach mamy kadre ktora nie wiadomo czy dotrzyma w obecnej formie do igrzysk a juniorow nie ma.
Maliszewska ma szanse ale short track jest loteryjny do tego to sezon poolimpijski.
Szanse wrocenia bez medalu w Pekinie sa bardzo duze.
Co do Bosiek: o Williamson trudno coś powiedzieć, bo pojechała 1 bieg w PŚ. Beune jest jednak starsza.
Nie wiem skąd pomysł, że tor w Inzell "nie jest dużo wolniejszy od SLC czy Calgary". To jest ciągle ogromna przepaść - zobaczysz jakie czasy będą tam wykręcane za miesiąc :)

Wydaje mi się, że pesymizm dotyczący zimowych IO wynika z przekładania polskiej (nikłej) zdolności przekuwania medali mś na medale na letnich igrzyskach na igrzyska zimowe - a zimowe igrzyska jakoś tam Polsce jednak wychodzą ;)
Bosiek z nimi wygrywala o kilka sekund jeszcze w poprzednich sezonach,teraz niestety ona nie poprawia sie a rywalki owszem. Beune jest starsza tylko o kilka miesiecy.
Wogole to mozna sie zastanowic czy nie lepiej byloby zatrudnic np holenderskiego trenera jak zrobili Japonczycy czy Norwegowie ktorzy zanotowali duzy progres a u nas niestety jest coraz gorzej. Tylko pewnie jest to malo realne.
Na torach w Inzell czy Heerenveen lod jest coraz szybszy co prawda jeszcze nie tak szybki jak za oceanem ale juz do nich nie jest tak daleko jak jeszcze kilka lat temu.

Medale na ms przed io.( tak na szybko)
2001 1-1-0
2005 0-0-0
2009 2-0-2
2013 1-3-3
2017 1-0-1
Wyglada niezle ale w prawie kazdym wypadku medale zaleza od pojedynczych zawodnikow jak Malysz,Kowalczyk,Stoch.

Wedlug mnie perspektywy na Pekin sa slabe. Skoczkowie coraz starsi,Maliszewska startuje dobrze ale to sezon poolimpijski, a nasze nadzieje nie rozwijaja sie tak jakbysmy sobie zyczyli. Widac jak nasz sport ze wiekszosc zalezy tylko od pojedynczych zawodnikow.Tym razem jest duza szansa na to ze nie zdobedziemy medalu. Jednak to tylko prognoza na 3 lata przed wiec moze sie duzo zdarzyc.

ODPOWIEDZ