Apoloniusz Tajner

Dyskusja o znanych sportowcach i trenerach
Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 10 mar 2017, 16:28

W wątku biegi narciarskie pojawiła się dyskusja o szerszym charakterze. Oceny zasług i zaniedbań PZN i Tajnera nie ma chyba sensu prowadzić w wątku biegi i "zaśmiecać" go tematyką alpejską, skoków, kombinacji itp. Dlatego z racji pełnionej przez Tajnera funkcji i jego osobistej odpowiedzialności za nasze narciarstwo proponuje przenieść ją tutaj. Zapraszam do dyskusji.
Jednocześnie na wstępie "dla zagajenia" pozwolę sobie na zamieszczenie mojego wcześniejszego postu z odpowiedzią nań Merlina. Następnie zaś w osobnym poście ustosunkuję się do kilku kwestii.
Merlin pisze:QR_BBPOST
Kuburgha pisze: Gdyby chcieć Ci na to odpowiedzieć w tym samym stylu, to chyba trzeba by napisać: "łubudubu, łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu(związku)"
A poważnie to dwie rzeczy. Tajner - trener, to nie kwestia na dyskusję w tym wątku. Ale tylko zapytam, ile medali lub punktowanych miejsc igrzysk czy MŚ zdobyli inni podopieczni Tajnera. Kojonkoski powiedział kiedyś, że sukces indywidualny, to sukces zawodnika, dopiero sukces w drużynie, to sukces trenera.
1. Skoki kobiet - lata zaniedbań.
2. Nawet w męskich widać pewną zadyszkę w rozwoju kolejnych talentów.
3. Biegi - bez Kowalczyk jest tylko ocierający się o finały Staręga. Zmarnowano chyba jednak czas na budowę silnego zaplecza (co udało się w swoim czasie w skokach).
4. Co z obiektami? Jak wyglądają mniejsze skocznie w Zakopcu? Gdzie obiecana tam trasa biegowa?
5. O tym, że kombinacja i narciarstwo alpejskie leżą i kwiczą, to już nawet nie piszę.
Tajnera bronią medale. I dobrze, bo o nie w sporcie wyczynowym chodzi. Ale obciążają jego konto liczne zaniedbania. Ktoś kiedyś powiedział, że dobry związek sportowy to taki, o którym przeciętny kibic nie wie, kto jest jego prezesem. A tu prezes ma mega parcie na szkło.
A co do postępu w sportach zimowych, to pamiętajmy jeszcze o jednym. Staliśmy się dużo bogatszym krajem niż kiedyś i akurat w sportach zimowych ma to spore znaczenie, więc nie ma co porównywać dziś z siermiężnym PRL-em
Postaram się w miarę krótko odpowiedzieć.
- Generalnie, mam trochę inne podejście do rzeczywistości, nie uważam wszystkich działaczy za nieudaczników i leni, pragnących tylko się nachapać i blokujących stanowiska tysiącom wspaniałych kandydatów, którzy uczyniliby z Polski największą potęgę na świecie.
- Trudno mi się zgodzić, ze ktoś dostrzega w mojej wypowiedzi łubudubu, bo nie zawarłem w niej żadnej oceny, tylko fakty, a one są jakie są, nawet jeśli nie pasują do jakiejś koncepcji.
- Absolutnie nie zgadzam się z opinią o wyższości sukcesu drużyny. Skoki to sport indywidualny i dla mnie bez porównania lepsze są miejsca 1,15,30 niż 4,5,8.
- Pamiętajmy też, że Tajner objął reprezentację, która na dwóch poprzednich MŚ nie kwalifikowała się do ósemki, a Małysz Igrzyska w Nagano skończył na obu skoczniach w szóstej dziesiątce. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to starzy górale pamiętają, jak robili w Wiśle zrzutkę po kilka marek, żeby Adam mógł startować w PŚ. Dziś, Horngacher dostał drużynę medalistów z dwóch poprzednich MŚ, z podwójnym mistrzem igrzysk w składzie, a na zawody lata klasą biznes.
- Trudno powiedzieć, czy słabość skoków kobiet jest winą związku, klubów, czy tego, że nasze dziewczyny nie garną się do tej dyscypliny. Nie wysłanie zawodniczek do Lahti też uważam za błąd.
- Czy zmarnowano szansę na budowę zaplecza w biegach? To na pewno prawda i szkoda tej szansy, choć wątpię, że efekt byłby taki jak w skokach, tzn. medalowy.
- Związki sportowe nie budują obiektów sportowych, bo leży to w gestii państwa, samorządów i osób prywatnych, tak jest chyba na całym świecie. Jedyne, co może Tajner zrobić w tej kwestii, to prosić, grozić, żebrać, lobbować. Może starał się za słabo, a może osoby odpowiedzialne w Polsce wolą wydawać pieniądze na coś innego.
- Narciarstwo alpejskie będzie u nas leżeć i kwiczeć, bo "sorry, taki mamy klimat", a raczej ukształtowanie terenu i strukturę własności stoków, na których można by od biedy wytyczyć jakieś trasy.
- Parcie na szkło prezesa, to argument niezbyt poważny, taki sam jak tłumaczenie słabszej dyspozycji sportowców ich udziałem w reklamach.
- Co do PRL-u, to jest akurat odwrotnie. Rodzicom znacznie łatwiej było wtedy kupić dziecku narty, w przeciwieństwie np. do pralki, czy lodówki. Oczywiście, że staliśmy się bogatszym krajem, ale inni też nie próżnowali, a biorąc pod uwagę, jakie były wtedy nakłady państwa na sport, to obawiam się, że w tej dziedzinie życia nasze opóźnienie nie zmalało.
- Mogę się zgodzić, że Tajner miał sporo szczęścia, jako trener i prezes, ale to mi akurat nie przeszkadza.
Interesuje mnie głównie efekt końcowy w postaci Mazurka Dąbrowskiego na najważniejszych imprezach.

Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 10 mar 2017, 16:52

Po pierwsze, to kilku opinii, które mi przypisałeś (tak przyjmuję, że mi, bo piszesz o tym pod moim postem), to nigdy nie wygłosiłem.
Merlin pisze:QR_BBPOST nie uważam wszystkich działaczy za nieudaczników i leni, pragnących tylko się nachapać i blokujących stanowiska tysiącom wspaniałych kandydatów, którzy uczyniliby z Polski największą potęgę na świecie
W pełni się podpisuję. Napisałem coś takiego? Pisałem tylko o zaniedbaniach związku i Tajnera. Między czarnym a białym jest Merlinie cała gama kolorów (z szarością włącznie) i krytyka czyichś poczynań nie musi oznaczać, że ma się go za nieudacznika. I tak samo sukces nie musi oznaczać, że wszystko zrobiono super.
Merlin pisze:QR_BBPOST Trudno mi się zgodzić, ze ktoś dostrzega w mojej wypowiedzi łubudubu, bo nie zawarłem w niej żadnej oceny, tylko fakty, a one są jakie są, nawet jeśli nie pasują do jakiejś koncepcji.
Łubudubu pojawiło się ze względu na sarkazm Twojej wcześniejszej wypowiedzi zestawiającej wiek XX i XXI i dlatego pozwoliłem sobie na utrzymanie się przez chwilę w podobnej konwencji. Wydawało mi się, że było to jasne.
Merlin pisze:QR_BBPOST Absolutnie nie zgadzam się z opinią o wyższości sukcesu drużyny. Skoki to sport indywidualny i dla mnie bez porównania lepsze są miejsca 1,15,30 niż 4,5,8
W pełni się zgadzam, że moja satysfakcja jako kibica będzie z takich miejsc o niebo większa. Ale chyba w ferworze dyskusji nie zrozumiałeś zacytowanego przeze mnie zdania Kojonkoskiego, bo nie tyczyło ono wyższości jednego medalu nad drugim. Powtórzę pytanie o Tajnera trenera - kto z jego podopiecznych, oprócz Małysza, odniósł jakieś sukcesy, wyraźnie się poprawił?
Merlin pisze:QR_BBPOST Pamiętajmy też, że Tajner objął reprezentację, która na dwóch poprzednich MŚ nie kwalifikowała się do ósemki, a Małysz Igrzyska w Nagano skończył na obu skoczniach w szóstej dziesiątce.
Małysz w Nagano to rzeczywiście katastrofa, ale zwycięstwa w PŚ odnosił już przed erą Tajnera. A i Skupień z Mateją potrafili wcześniej okazjonalnie zdobywać niezłe pozycje, być np. w dziesiątce MŚ. Oczywiście masz rację, że teraz trener ma lepiej - jest kasa dzięki wcześniejszym sukcesom.
Co do nie wysłania kobiet widzę, że się zgadzamy, myślę też, że zgodzisz się, że związek traktuje je po macoszemu. Już wcześniej podawałem kilka przykładów, np. ile razy startowały w tym roku w PŚ, czy miały szansę pracować z wybitnymi fachowcami, itp.
Merlin pisze:QR_BBPOST Czy zmarnowano szansę na budowę zaplecza w biegach? To na pewno prawda i szkoda tej szansy, choć wątpię, że efekt byłby taki jak w skokach, tzn. medalowy.
Zauważ, że chyba nigdzie nie ma gwarancji, ze będzie medal (patrz: Fajdek). I nie o brak medali kolejnych zawodników i zawodniczek mi chodzi, tylko o kompletne olanie tego zaplecza. Myślę, że związek powinien starać się, aby po Kowalczyk pozostała jakaś kontynuacja, a nie czarna dziura. Nie łatwo jest wychować kolejnego mistrza (zwłaszcza takiego), ale dużo łatwiej zawodników zdobywających w miarę regularnie punkty PŚ.
Merlin pisze:QR_BBPOST Związki sportowe nie budują obiektów sportowych, bo leży to w gestii państwa, samorządów i osób prywatnych, tak jest chyba na całym świecie. Jedyne, co może Tajner zrobić w tej kwestii, to prosić, grozić, żebrać, lobbować. Może starał się za słabo, a może osoby odpowiedzialne w Polsce wolą wydawać pieniądze na coś innego.
Wydaje się, że starał się za słabo. To chyba Śniegowa napisała gdzieś, że kiedyś był sponsor, który chciał zbudować trasę narciarską, ale związek go olał i to jest jeden z przykładów licznych zaniedbań związku. Możliwe, że wynikających z animozji Beskidy-Zakopane.
Merlin pisze:QR_BBPOST Narciarstwo alpejskie będzie u nas leżeć i kwiczeć, bo "sorry, taki mamy klimat", a raczej ukształtowanie terenu i strukturę własności stoków, na których można by od biedy wytyczyć jakieś trasy.
Jaja sobie robisz? Zrozumiałbym taką odpowiedź w ustach związkowego działacza, ale nie kibica. Niedawno sam Tajner w tv tłumaczył nasze kłopoty w biegach słabymi zimami, co cytował SzG. Co do ukształtowania terenu, to w czym lepsza jest Chorwacja? Jakie to niebotyczne góry ma Szwecja, Finlandia, Czechy, Nowa Zelandia, czy Australia? Wymieniłem tylko kraje, które mają w ostatnim trzydziestoleciu medalistów olimpijskich. Więc nie zwalajmy tego na położenie geograficzne. Zresztą nie chodzi już o bycie potęgą w tym sporcie i równać się do Austrii czy Szwajcarii. Co robi związek, abyśmy nie byli na poziomie żenady :-) Stworzenie szans na porządne trenowanie dla najlepszych to chyba jego psi obowiązek.
Merlin pisze:QR_BBPOST Co do PRL-u, to jest akurat odwrotnie. Rodzicom znacznie łatwiej było wtedy kupić dziecku narty, w przeciwieństwie np. do pralki, czy lodówki. Oczywiście, że staliśmy się bogatszym krajem, ale inni też nie próżnowali, a biorąc pod uwagę, jakie były wtedy nakłady państwa na sport, to obawiam się, że w tej dziedzinie życia nasze opóźnienie nie zmalało.
Nie wystarczy kupić nart, aby mieć mistrza. Np. skoki to poważna rywalizacja technologiczna i do wąskiego grona państw inwestujących w skoki nikt nowy bez poważnych środków się nie wedrze. Jak pisałem, jesteśmy dziś bogatsi, więc łatwiej nam o sukcesy w kosztownych dyscyplinach zimowych. Wyobrażasz sobie, wysyłanie "za komuny" większej grupy narciarzy za granicę w poszukiwaniu śniegu? Więc w tym wypadku kompletnie się nie zgodzę, że w sportach zimowych za komuny było lepiej finansowo.
Merlin pisze:QR_BBPOST Mogę się zgodzić, że Tajner miał sporo szczęścia, jako trener i prezes, ale to mi akurat nie przeszkadza.
Interesuje mnie głównie efekt końcowy w postaci Mazurka Dąbrowskiego na najważniejszych imprezach.
Pełna zgoda, napisałem przecież, że w sporcie wyczynowym chodzi o medale. Pod względem sukcesów, to PZN jest w trójce naszych najlepszych związków w tym tysiącleciu, oprócz lekkiej i wioślarstwa. Ale czy to ma oznaczać, że nie należy krytykować zaniedbań? Sukcesy Małysza i Kowalczyk to samosiejka, pojawili się znikąd. Stoch, to na pewno już inna kwestia. Ale nawet wśród skoczków widać pewną dziurę pokoleniową. Obiecujący juniorzy przestali się rozwijać. W lekkiej i wioślarstwie wciąż są nowe talenty, a w PZN nawet w skokach widać pewne mankamenty, nie mówiąc o innych konkurencjach.
Podsumowując:
1. Doceniam osiągnięcia medalowe, co pisałem w poprzednich postach. Ale ile z nich to jego zasługa, a ile nie?
2. Świat nie jest czarno biały, więc pomimo tych sukcesów, jest za co krytykować związek i Tajnera. Zwłaszcza za zaniedbania. A czy dominuje ocena pozytywna czy negatywna, to już każdy sobie ocenia. Dla mnie Tajner i PZN to taki wybitnie zdolny uczeń w szkole, który jednak zamiast samych 5 i 6 zbiera tez sporo gorszych stopni. Dzięki Małyszowi i Kowalczyk ma możliwości, które predestynowałyby go do dużo lepszej pozycji. Ale poza skokami mężczyzn je marnuje.
3. Sukcesy w skokach męskich przysłaniają mizerię innych konkurencji, a nawet w skokach zaplecze nie wygląda super różowo. Biegi poza Kowalczyk, cienkie. Kombinacji i alpejskiego praktycznie nie ma. Gdy skończą kariery obecni mistrzowie świata i Kowalczyk może to wyglądać na prawdę fatalnie.
4. Co poprawiło się z obiektami przez kadencję Tajnera? Gdzie trasa biegowa? Jak wyglądają małe skocznie? Zgadzam się, że to nie Tajner ma je budować, ale ma się starać, aby powstawały. Stara się chyba za mało.

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 11 mar 2017, 13:23

Trochę się zgadzamy, trochę się nie zgadzamy. Jeśli już cytujemy klasyków, to chyba można zakończyć stwierdzeniem, że w działalności Tajnera były plusy dodatnie i plusy ujemne, a chodzi głównie o to, żeby te plusy nie przesłoniły minusów.
Na koniec tylko kilka drobnych uwag:
- Chorwackie rodzeństwo Kostelić urodziło się i nauczyło jeździć na nartach w starej Jugosławii, czytaj w Alpach.
- Medalistka australijska, Zali Steggall całe dzieciństwo spędziła we Francji, czytaj w Alpach.
- Medalistka z Finlandii, Tanja Poutiainen urodziła się i wychowała w Rovaniemi, na kole podbiegunowym.
- Nowa Zelandia ma osiemnaście szczytów powyżej 3000 m n.p.m ( najwyższy - 3724 ).
- Szwecja ma tylko 25% nizin, nie mówiąc już o klimacie, Czechy mają 24% nizin, Polska - 75%.
Jak się chce, to wszystko można uzasadnić. ;)

Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 11 mar 2017, 22:17

Masz rację, jak się chce, to można próbować uzasadnić wszystko ;) Nawet to, że w Rovaniemi można poszaleć na jakimś stoku (pewnie można, chociaż to miasto na podobnej wysokości co Warszawa, ale przecież w stolicy jest górka zjazdowa). A Jugosławia rozpadła się gdy rodzeństwo Kostelić było dziećmi (Janica miała koło 10 lat). Natomiast pewnie to nie narciarstwo alpejskie powinno być dla PZN priorytetem i nie zaniedbania jego dotyczące są największym grzechem Tajnera. Na razie cieszmy się z medali póki jeszcze są. W biegach ostatnia szansa na olimpijski medal (jak duża?) za rok, męskie skoki powinny pociągnąć trochę dłużej. PZN nie budzi mojego zaufania co do przyszłości na takim poziomie, jak związki lekkoatletyczny i wioślarski. Ale obym się mylił.

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 12 mar 2017, 14:18

Oj, zapewniam Cię, że mieszkając w Rovaniemi można sobie pozjeżdżać. Niedaleko jest wielki ośrodek narciarski Yllas mający ok. 60 stoków i mnóstwo wyciągów, a śnieżna zima trwa dziewięć miesięcy.

Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 12 mar 2017, 18:12

A wracając do sedna sprawy, to na prawdę uważasz, że u nas nie da się zmajstrować grupy młodych narciarzy alpejskich i stworzyć im warunków do rozwoju. Ostatecznie na poziomie rywalizacji światowej i tak pewnie ćwiczyliby gdzieś w Alpach. Ale przecież większość naszych mistrzów sporo czasu spędza na zagranicznych obozach. W sportach zimowych np. panczeniści.
A pierwszym zadaniem związku w tej dyscyplinie powinno być stworzenie systemu wyławiania talentów. Przypomnę też, że narciarstwo to jedna z najpopularniejszych form masowej aktywności i tym łatwiej powinno być jednak wyszukiwać i zachęcać młodziaków z całej masy bawiących się w to ludzi.
Rozumiem w tym wypadku jedynie jedną barierę - finanse, czyli ich brak. Starcza na skoczków i dla Kowalczyk, na resztę (trzeba dużo włożyć bez gwarancji sukcesu) nie ma.

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 13 mar 2017, 15:20

To jest takie błędne koło. Funduszy nie starcza dla wszystkich, więc dostają je ci, którzy dają szanse na sukcesy dziś, czy jutro, a nie za dziesięć lat. Alpejczycy nie mają sukcesów więc nie dostają kasy, a ponieważ nie mają kasy, to nie odnoszą sukcesów i jesteśmy w punkcie wyjścia. Wygląda na to, że trzeba czekać na jakiegoś nowego Małysza, który zamiast skakać będzie wolał zjeżdżać, albo na urodzonego w Alpach Kowalskiego, który nie zrzeknie się polskiego obywatelstwa otrzymanego w spadku po dziadkach. Trochę to dziwne, bo na chłopski rozum, wybór utalentowanych alpejczyków powinien być znacznie większy niż skoczków. No, ale z drugiej strony, konkurencja w skokach jest jednak znacznie mniejsza.
Spojrzałem właśnie na podział dotacji, otrzymanej przez PZN z ministerstwa sportu w 2016 r. i wygląda to tak:
Przyznana kwota - 7640 tys. zł
Na grupy szkoleniowe przeznaczono - 6723 tys.
Grupa Justyny - 1445 tys.
Kadra biegaczy - 1312 tys.
Kadra A skoków - 1348 tys.
Kadra B skoków - 852 tys.
Kadra kombinacji - 612 tys.
Reszta snowboard i freestyle.
Alpejczyków na liście brak, czyli nie ma kasy - nie powołano kadry, nie ma kadry - nie trzeba dawać kasy.
Nadspodziewanie dobrze wygląda tu natomiast moim zdaniem kombinacja.

Krolowa Sniegu
Posty: 2473
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Krolowa Sniegu » 13 mar 2017, 23:57

Z tego co mówił Budny PZN ma około 24 mln rocznego budżetu na wszystko i dużo z tego sam przeżera. Obecnie jest tam ponad 70 pracowników, gdzie w PRL-u było 5. Nie wierzę, że aż tyle osób jest tam potrzebnych. Dodatkowo jest aż 35 samochód też nie wiadomo dla kogo... Niestety sam związek rozrósł się za bardzo.

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 14 mar 2017, 14:20

Zawsze się dziwię takim wypowiedziom, Budny powiedział to, Kowalski zdradził tamto, a szwagier wykrył jeszcze co innego. Uwierzcie, że działalność związków sportowych jest całkowicie jawna, każdy może sprawdzić jakie osoby tam pracują, obejrzeć sprawozdanie finansowe i samemu wyciągnąć wnioski.
Nie chciało mi się specjalnie szukać, ale zerknąłem do sprawozdania za 2014 rok i wynika z niego rzeczywiście, że wydatki PZN wynoszą ok. 24-25 mln. Jak znaczną część związek "przeżera", to już trzeba by sprawdzić dokładnie. Na wynagrodzenia z tyt. umów o pracę i umów zleceń wydano ok. 5 mln, z tym, że w tej kwocie jest nie tylko administracja, ale także trenerzy i osoby współpracujące.

Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 14 mar 2017, 16:33

Merlin pisze:QR_BBPOST Alpejczyków na liście brak, czyli nie ma kasy - nie powołano kadry, nie ma kadry - nie trzeba dawać kasy.
Ale na stronie związku jest przecież jakaś, kadra alpejska. Więc chyba nie tak, że nie powołali, tylko może nie przyznano im dotacji ministerialnej? Nie wiem, pytam.
Krolowa Sniegu pisze:QR_BBPOST Z tego co mówił Budny PZN ma około 24 mln rocznego budżetu na wszystko i dużo z tego sam przeżera. Obecnie jest tam ponad 70 pracowników, gdzie w PRL-u było 5. Nie wierzę, że aż tyle osób jest tam potrzebnych. Dodatkowo jest aż 35 samochód też nie wiadomo dla kogo... Niestety sam związek rozrósł się za bardzo.
Zastanawiam się ile jest prawdy w tym co mówił Budny. Cały tamten wywiad pełen był żalów do związku i ewidentnie z niego widać, że środowisko narciarskie jest skłócone (jak mocno nie mi oceniać, ale widać, że są różne żale i konflikty personalne). Budny wiele razy odwoływał się do przeszłości, ale zestawianie 5 pracowników związku z czasów PRL z dzisiejszą działalnością jest trochę, hm... niefortunne? Czasy jednak inne. Co do samochodów, to być może część z nich dostali od sponsorów, a nie kupili za związkową kasę (po chwili sprawdziłem, w sprawozdaniu, do którego odniósł się Merlin, jest mowa o kilkunastu użyczonych im autach). Tyle na obronę związku na gorąco, bo być może nie należy się czepiać "po całości". Krytykujmy to, co rzeczywiście wygląda źle, czyli brak poważniejszych działań w większości konkurencji, poza męskimi skokami (a i tu ostatnio tylko kadra A wygląda dobrze, na zapleczu są kłopoty, pytanie jak poważne). Chociaż pojawiły się tu kiedyś na forum zarzuty o nepotyzm w związku.
Merlin pisze:QR_BBPOST Zawsze się dziwię takim wypowiedziom, Budny powiedział to, Kowalski zdradził tamto, a szwagier wykrył jeszcze co innego. Uwierzcie, że działalność związków sportowych jest całkowicie jawna, każdy może sprawdzić jakie osoby tam pracują, obejrzeć sprawozdanie finansowe i samemu wyciągnąć wnioski.
Ale zgodzisz się, że w jawnym sprawozdaniu, sporo można zręcznie przykryć (nawet wspomniany kiedyś prze kogoś nepotyzm)? I z suchych liczb nie zawsze wszystko wynika. Pewnie w kazachskim związku ciężarowym też jakoś pod inną nazwą rozliczano wydatki na doping ciężarowców ;) Więc to, że dokumenty są jawne, na prawdę nie musi jeszcze o niczym świadczyć. I dla jasności, nie piszę tego by oskarżać o coś PZN, ale aby polemizować z dość naiwnym moim zdaniem poglądem, że skoro dokumenty są jawne, to nie ma co się pochylać nad tym, że ktoś coś powiedział. Czasem bez tego, że ktoś coś powie innym nie chciałoby się poślęczeć nad nudnymi zwykle dokumentami. Pewnie gdyby nie głośny niegdyś wywiad młodego Dziurowicza o korupcji w naszej piłce, to długo nikt by jeszcze nie zajął się tym zjawiskiem.
Natomiast wracając do sedna. To poza wspominanymi już przeze mnie kilkakrotnie zaniedbaniami widać też chyba sporo samozadowolenia - przecież jest super, więc o co się ktoś czepia.
Rozumiem, że kasy od państwa jest określona ilość, ale związek z tyloma sukcesami na koncie (dzięki głównie trzem mistrzom), ma o wiele więcej możliwości niż inne związki do szukania sponsorów na różne formy swojej aktywności i na pewno nie wykorzystuje optymalnie najlepszego czasu w swej historii do rozwoju dyscypliny jako całości.

Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 14 mar 2017, 18:32

Kuburgha pisze:Ale na stronie związku jest przecież jakaś, kadra alpejska.
Właśnie, nie ma. We wszystkich innych konkurencjach jest kadra A, u alpejczyków jest tylko kadra młodzieżowa. I to jest trochę zastanawiające.


Awatar użytkownika
Merlin
Posty: 617
Rejestracja: 25 sty 2017, 20:04

Apoloniusz Tajner

Post autor: Merlin » 14 mar 2017, 19:00

No, to już nie wiem. Wygląda na to, że kadra jednak jest, ale nie zasłużyła na "zawieszenie" na głównej stronie.
:o
Znalazłem też podział środków na kadry młodzieżowe i tam alpejczycy jednak dostali kasę porównywalną ze skoczkami.

Kuburgha
Posty: 1220
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Apoloniusz Tajner

Post autor: Kuburgha » 14 mar 2017, 19:13

Faktycznie jest to dziwne. Pewnie zwykła ludzka pomyłka (chociaż wpisująca się mimochodem trochę w traktowanie tej części narciarstwa przez PZN).

Awatar użytkownika
Vojthas
Posty: 307
Rejestracja: 02 lut 2017, 20:08

Apoloniusz Tajner

Post autor: Vojthas » 27 kwie 2017, 16:07

Tajner z ekipą wzbili się na wyższy poziom abstrakcji - po dwóch miesiącach od zakończenia imprezy wręczyli powołania i stroje reprezentantom, których na tę imprezę nie wysłali (EYOWF w Erzurum). Co więcej, publicznie się tym chwalą: http://pzn.pl/strefa-pzn/aktualnosci/ar ... w-pzn.html

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość