Najwięksi przegrani polskiego sportu

Wszystkie inne tematy niezwiązane z nadchodzącymi IO i ZIO
agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 19:14

Do wielkich przegranych można jeszcze Jagnę Marczułajtis zaliczyć, z jednej strony start w Salt Lake City to jej wielki sukces, z drugiej jedyna taka szansa, której nie udało się wykorzystać.

Drugą taką zawodniczką jest Weronika Nowakowska, którą i w Vancouver i w Soczi od medalu dzielił jeden celny strzał, kolejno w wyścigu indywidualnym i w sprincie.

barnaba
Posty: 201
Rejestracja: 24 cze 2019, 14:29

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: barnaba » 15 lip 2019, 19:26

Kazulinho pisze:
15 lip 2019, 18:55
barnaba pisze:
14 lip 2019, 23:01
Co do szczęściarzy (lub szerzej- tych którzy w karierze mieli jedną szansę i ja wykorzystali) - proponuję nowy wątek. Bo sporo tych zawodników było- choćby ostatnio Stefan Hula
Śmiem twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
Hmm, jeden jedyny dobry sezon w karierze, akurat olimpijski. Zakończony brązowym medalem IO w drużynie- o czym lepsi i bardziej stabilni skoczkowie nawet nie mogli marzyć.
A wcześniej ani razu indywidualnie na podium, najwyższe miejsce szóste, wysyłany wielokrotnie na emeryturę ze złośliwym równaniem "Hula+ skocznia = bula". Były nawet sezony, że jedyne punktowane konkursy PŚ miał albo w Japonii, albo w Zakopanem (był gdzieś pod koniec III dziesiątki)

Mógł być jeszcze medal indywidualnie na K90, ale jak widać szczęście też ma swój limit :)

Krolowa Sniegu
Posty: 6530
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 15 lip 2019, 19:57

barnaba pisze:
15 lip 2019, 19:26
Hmm, jeden jedyny dobry sezon w karierze, akurat olimpijski. Zakończony brązowym medalem IO w drużynie- o czym lepsi i bardziej stabilni skoczkowie nawet nie mogli marzyć.
A wcześniej ani razu indywidualnie na podium, najwyższe miejsce szóste, wysyłany wielokrotnie na emeryturę ze złośliwym równaniem "Hula+ skocznia = bula". Były nawet sezony, że jedyne punktowane konkursy PŚ miał albo w Japonii, albo w Zakopanem (był gdzieś pod koniec III dziesiątki)

Mógł być jeszcze medal indywidualnie na K90, ale jak widać szczęście też ma swój limit
No na chłodno tak, ale emocjonalnie raczej w pamięci kibiców zostaje ten przegrany medal na K90.
agd pisze:
15 lip 2019, 19:14
Drugą taką zawodniczką jest Weronika Nowakowska, którą i w Vancouver i w Soczi od medalu dzielił jeden celny strzał, kolejno w wyścigu indywidualnym i w sprincie.
Nie nazwałabym "największym przegranym polskiego sportu" jedynej dwukrotnej medalistki MŚ w biathlonie w naszym kraju. To trochę tak jak tutaj pisaliśmy o Guzik, która była jedną z 10-15 do medalu, w 2013 roku może jedną z 7-8, bo wtedy była w gazie i tak zrobiła z tego medal. Wiele zawodniczek nie zrobi.
A Soczi owszem szkoda zwłaszcza, że tam, co mówiono w jednym z programów po IO, chyba Krystek mówił, że ona trafiła w kant i ten krążek zaczął się zamykać, ale wrócił. Prawie, że identycznie trafiła Kuzmina w jednym ze strzałów, ale jej się zamknęło (podobno to jest takie 50/50 wtedy). Ja jednak przy Guzik mam w głowie 4 niewykorzystane szanse medalowe: Turyn 2006 (ale tam niewykorzystane przez zbyt dobry występ rywalek), Soczi 2014 (i bieg indywidualny), Soczi 2014 (i bieg sztafetowy). I pewnie wielu to zaskakuje nadal, ale ja cały czas twierdzę, że IO 2018 i bieg sztafetowy. Krysia miała na zmianie najsłabsze zawodniczki, czasu też nie miała super łącznie, a przecież jedyna miała karną rundę. Gdyby nie ona tylko np. 3 dobrania + 2 strzelanie udane, to Werka ruszałaby z zapasem jakiś 30-40 sekund. Miałaby i większy komfort i zdecydowanie większe szanse na dobiegnięcie na medalowej pozycji (wiadomo, że wtedy kibiców emocje nosiły, dużo na nią wylali błota, ale już przy starcie było wiadomo, że chociażby 2 ekipy ją dojdą).
Do 20 sierpnia można typować w Typerze MŚ w Kajakarstwie 2019! Zapraszam :)
PS. Nie ma pokręconych zasad :P

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 20:14

Krolowa Sniegu pisze:
15 lip 2019, 19:57
agd pisze:
15 lip 2019, 19:14
Drugą taką zawodniczką jest Weronika Nowakowska, którą i w Vancouver i w Soczi od medalu dzielił jeden celny strzał, kolejno w wyścigu indywidualnym i w sprincie.
A Soczi owszem szkoda zwłaszcza, że tam, co mówiono w jednym z programów po IO, chyba Krystek mówił, że ona trafiła w kant i ten krążek zaczął się zamykać, ale wrócił. Prawie, że identycznie trafiła Kuzmina w jednym ze strzałów, ale jej się zamknęło (podobno to jest takie 50/50 wtedy). Ja jednak przy Guzik mam w głowie 4 niewykorzystane szanse medalowe: Turyn 2006 (ale tam niewykorzystane przez zbyt dobry występ rywalek), Soczi 2014 (i bieg indywidualny), Soczi 2014 (i bieg sztafetowy). I pewnie wielu to zaskakuje nadal, ale ja cały czas twierdzę, że IO 2018 i bieg sztafetowy. Krysia miała na zmianie najsłabsze zawodniczki, czasu też nie miała super łącznie, a przecież jedyna miała karną rundę. Gdyby nie ona tylko np. 3 dobrania + 2 strzelanie udane, to Werka ruszałaby z zapasem jakiś 30-40 sekund. Miałaby i większy komfort i zdecydowanie większe szanse na dobiegnięcie na medalowej pozycji (wiadomo, że wtedy kibiców emocje nosiły, dużo na nią wylali błota, ale już przy starcie było wiadomo, że chociażby 2 ekipy ją dojdą).
Właśnie ja tak rozumiem temat największy przegrany, że miał naprawdę okazję na wielki sukces, a z różnych względów się nie powiodło - stąd Weronika. Tylko biatlon jest taką loteryjną konkurencją wystarczy spojrzeć na osiągnięcia olimpijskiej takiej Forsberg czy Makarainen. Jeżeli chodzi o Guzik, to ona zawsze zrobiła co mogła, dla mnie nigdy blisko podium nie była na IO.

Co do sztafety to, z całym szacunkiem dla zawodniczek, nigdy na nią nie liczyłem. Tam zawsze któraś spaliła się psychicznie i obojętnie w jakiej kolejności by nie biegły, to zawsze jedna ewidentnie "zawaliła" i przekreślała szanse na dowiezienie do mety miejsca na podium. Nawet gdyby w Soczi nie ten cholerny sprzęt, to i tak coś by się przydarzyło nieoczekiwanego na kolejnej zmianie itd. zawsze tak było z tą sztafetą.

maruda
Posty: 7936
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: maruda » 15 lip 2019, 20:19

agd pisze:
15 lip 2019, 20:14
Jeżeli chodzi o Guzik, to ona zawsze zrobiła co mogła, dla mnie nigdy blisko podium nie była na IO.

Co do sztafety to, z całym szacunkiem dla zawodniczek, nigdy na nią nie liczyłem. Tam zawsze któraś spaliła się psychicznie i obojętnie w jakiej kolejności by nie biegły, to zawsze jedna ewidentnie "zawaliła" i przekreślała szanse na dowiezienie do mety miejsca na podium. Nawet gdyby w Soczi nie ten cholerny sprzęt, to i tak coś by się przydarzyło nieoczekiwanego na kolejnej zmianie itd. zawsze tak było z tą sztafetą.
W 2018 naprawdę niewiele naszej sztafecie (z Guzik w składzie) zabrakło.

Krolowa Sniegu
Posty: 6530
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 15 lip 2019, 20:27

maruda pisze:
15 lip 2019, 20:19
W 2018 naprawdę niewiele naszej sztafecie (z Guzik w składzie) zabrakło.
Tak naprawdę od Oslo 2016 nie było zawalonej sztafety.
Do 20 sierpnia można typować w Typerze MŚ w Kajakarstwie 2019! Zapraszam :)
PS. Nie ma pokręconych zasad :P

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 20:37

maruda pisze:
15 lip 2019, 20:19
agd pisze:
15 lip 2019, 20:14
Jeżeli chodzi o Guzik, to ona zawsze zrobiła co mogła, dla mnie nigdy blisko podium nie była na IO.

Co do sztafety to, z całym szacunkiem dla zawodniczek, nigdy na nią nie liczyłem. Tam zawsze któraś spaliła się psychicznie i obojętnie w jakiej kolejności by nie biegły, to zawsze jedna ewidentnie "zawaliła" i przekreślała szanse na dowiezienie do mety miejsca na podium. Nawet gdyby w Soczi nie ten cholerny sprzęt, to i tak coś by się przydarzyło nieoczekiwanego na kolejnej zmianie itd. zawsze tak było z tą sztafetą.
W 2018 naprawdę niewiele naszej sztafecie (z Guzik w składzie) zabrakło.
Pisząc o Guzik miałem na myśli występy indywidualne, co do sztafety w Korei to od medalu dzieliło je 26 sekund - 7 miejsce, ale to tylko koncert życzeń, na zasadzie gdyby nie było tej karnej rundy i jednego doładowania, to by...

Tylko tak samo mogą powiedzieć Słowaczki i Norweżki i nasze dalej za podium.

Nowakowskiej w Soczi zabrakło niewiele, jak wspomniała powyżej KŚ strzał w krawędź, w Vancouver zadrżała ręka w ostatnim strzale, ale sztafeta wielkich szans nie miała. O Soczi był taki ciekawy tekst w PS
http://mucha-nie-siada.przegladsportowy ... _i_komedia_

Zresztą dla mnie wyniki biathlonistek w MŚ czy nawet te punktowane miejsca na IO to i tak wyniki ponad stan. Bo ile to miejsc w ósemce PŚ miały nasze zawodniczki: Guzik, Nowakowska czy Hojnisz w sezonach w których osiągały te wyniki? Biathlon to trochę loteryjna dyscyplina, nie umniejszam sukcesów dziewczyn, ale zawodniczek o wiele bardziej utytułowanych na świecie znajdziemy jednak sporo.

Bliżej medalu od Guzik była jednak Anna Stera w Nagano.

maruda
Posty: 7936
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: maruda » 15 lip 2019, 20:43

agd pisze:
15 lip 2019, 20:37
maruda pisze:
15 lip 2019, 20:19

W 2018 naprawdę niewiele naszej sztafecie (z Guzik w składzie) zabrakło.
Pisząc o Guzik miałem na myśli występy indywidualne, co do sztafety w Korei to od medalu dzieliło je 26 sekund - 7 miejsce, ale to tylko koncert życzeń, na zasadzie gdyby nie było tej karnej rundy i jednego doładowania, to by...

Tylko tak samo mogą powiedzieć Słowaczki i Norweżki i nasze dalej za podium.

Nowakowskiej w Soczi zabrakło niewiele, jak wspomniała powyżej KŚ strzał w krawędź, w Vancouver zadrżała ręka w ostatnim strzale, ale sztafeta wielkich szans nie miała. O Soczi był taki ciekawy tekst w PS
http://mucha-nie-siada.przegladsportowy ... _i_komedia_

Zresztą dla mnie wyniki biathlonistek w MŚ czy nawet te punktowane miejsca na IO to i tak wyniki ponad stan. Bo ile to miejsc w ósemce PŚ miały nasze zawodniczki: Guzik, Nowakowska czy Hojnisz w sezonach w których osiągały te wyniki? Biathlon to trochę loteryjna dyscyplina, nie umniejszam sukcesów dziewczyn, ale zawodniczek o wiele bardziej utytułowanych na świecie znajdziemy jednak sporo.

Bliżej medalu od Guzik była jednak Anna Stera w Nagano.
Jak nasi osiągają dobre wyniki w PŚ, a na imprezie docelowej słabsze - to źle
Jak w PŚ jest średnio, ale na imprezie docelowej dobrze - też niedobrze :P

Nie ma co analizować różnicy na mecie (wtedy można dojść do wniosku, że gdyby Nowakowska pobiegła w czasie Irene Cadurisch - byłby medal), przecież Nowakowska trochę odpuściła (i trudno się dziwić), gdy podium odjechało. A naprawdę było realne, nawet z tą karną rundą Guzik.

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 20:55

Krolowa Sniegu pisze:
15 lip 2019, 20:27
maruda pisze:
15 lip 2019, 20:19
W 2018 naprawdę niewiele naszej sztafecie (z Guzik w składzie) zabrakło.
Tak naprawdę od Oslo 2016 nie było zawalonej sztafety.
Ok może i nie było, ale ile było miejsc na podium?

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 21:03

maruda pisze:
15 lip 2019, 20:43

Jak nasi osiągają dobre wyniki w PŚ, a na imprezie docelowej słabsze - to źle
Jak w PŚ jest średnio, ale na imprezie docelowej dobrze - też niedobrze :P
Ja miałem na myśli raczej regularność w wynikach i stabilizację na jakimś poziomie, przecież są biathloniści, którzy dobrze startowali i w PŚ i na MŚ czy IO.

Kowalczyk czy Małysz jakoś potrafili to połączyć :)

Tak jak pisałem wcześniej, biathlon to trochę loteria i super wyniki naszych były powiązane z łutem szczęścia.

Bo wystarczy popatrzeć, które miejsca zajmowały nasze na niejednej imprezie, w jednym wyścigu piąta, a w drugim 30. Oczywiście są wyjątki, ale ile ich mamy? Guzik na MŚ 2013, może Nowakowska na MŚ 2015.

Outsider
Posty: 612
Rejestracja: 27 sty 2018, 23:13

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Outsider » 15 lip 2019, 21:36

Ktoś tutaj jako przegraną wspominał siatkarkę Monikę Trałę, ale myślę, że u mężczyzn jest jeden większy pechowiec.
Dawid Murek, na początku XXI wieku niekwestionowana ostoja reprezentacji. Wiadomo, jak wtedy Polscy siatkarze. Kilka razy 5 w ME, nieudane MŚ 2002, porażka w ćwierćfinale w Atenach, nawet w LŚ zawsze brakowało do podium (frajerska porażka z Serbią i Czarnogórą). Większość siatkarzy z tego składu odbiła to sobie jednak na MŚ 2006, co młodsi także na ME 2009, a Murek mający niemal pewne miejsce w składzie na ten pierwszy turniej doznał kontuzji. Poza sukcesami juniorskimi, oraz grając w klubie, tytułami mistrza kraju i zdobytym w późniejszym czasie z Częstochową Pucharem Challenge, dorobek zatem bardzo ubogi jak na zawodnika o takich zasługach dla siatkówki.

Myślę, że w kategorii kontuzja wysokie miejsce należy się innemu siatkarzowi - Marcinowi Prusowi. MVP MŚJ 97' musiał w wieku 24 lat zakończyć karierę, będąc na dobrej drodze do tego, by dołożyć nie jedną cegiełkę do siatkarskich sukcesów dorosłej kadry.

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 15 lip 2019, 23:11

Outsider pisze:
15 lip 2019, 21:36
Ktoś tutaj jako przegraną wspominał siatkarkę Monikę Trałę, ale myślę, że u mężczyzn jest jeden większy pechowiec.
Dawid Murek, na początku XXI wieku niekwestionowana ostoja reprezentacji. Wiadomo, jak wtedy Polscy siatkarze. Kilka razy 5 w ME, nieudane MŚ 2002, porażka w ćwierćfinale w Atenach, nawet w LŚ zawsze brakowało do podium (frajerska porażka z Serbią i Czarnogórą). Większość siatkarzy z tego składu odbiła to sobie jednak na MŚ 2006, co młodsi także na ME 2009, a Murek mający niemal pewne miejsce w składzie na ten pierwszy turniej doznał kontuzji. Poza sukcesami juniorskimi, oraz grając w klubie, tytułami mistrza kraju i zdobytym w późniejszym czasie z Częstochową Pucharem Challenge, dorobek zatem bardzo ubogi jak na zawodnika o takich zasługach dla siatkówki.
Murek? Czy ja wiem, z reprezentacją szans miał sporo, ale żadnej nie udało się wykorzystać, klubowo wielkich osiągnięć też nie miał. Miał pecha z MŚ 2006, choć czy tam byłby w szóstce?

Najlepsze zespoły na świecie nie walczyły o niego, choć w Polsce uważano go fantastycznego zawodnika, a jednak to jego rówieśnik Świderski zrobił o wiele większą karierę za granicą. Zresztą takie bardzo poważne problemy zdrowotne zaczęły się dopiero przed 30.

Ja bym jego karierę porównał trochę do Joanny Mirek w siatkówce żeńskiej, tylko ona kontuzji doznała już na samych mistrzostwach i medal i tak ma, ale jej gra również w Polsce była komplementowana, ale kluby ze świata jakoś o nią nie walczyły i w sumie na żadnej wielkiej imprezie nie odniosła sukcesu z reprezentacją jako wiodący gracz, a taką szansę miała w 2003 roku.

Ja bym ich bardziej uznał za pechowców w pewnym czasie niż największych przegranych.

Kazulinho
Posty: 366
Rejestracja: 01 lut 2017, 23:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Kazulinho » 15 lip 2019, 23:23

barnaba pisze:
15 lip 2019, 19:26
Kazulinho pisze:
15 lip 2019, 18:55


Śmiem twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
Hmm, jeden jedyny dobry sezon w karierze, akurat olimpijski. Zakończony brązowym medalem IO w drużynie- o czym lepsi i bardziej stabilni skoczkowie nawet nie mogli marzyć.
A wcześniej ani razu indywidualnie na podium, najwyższe miejsce szóste, wysyłany wielokrotnie na emeryturę ze złośliwym równaniem "Hula+ skocznia = bula". Były nawet sezony, że jedyne punktowane konkursy PŚ miał albo w Japonii, albo w Zakopanem (był gdzieś pod koniec III dziesiątki)

Mógł być jeszcze medal indywidualnie na K90, ale jak widać szczęście też ma swój limit :)
Nie widzę szczęścia w tym, że akurat sezon olimpijski miał dobry. Nie zaczął skakać znikąd, wypracował to, pomógł mu też trener. Miał za to w swoich rękach złoto olimpijskie (a co najmniej medal) i to zmarnował.

Ma medal pocieszenia w drużynie, dla nas ma to taką samą wartość, ale on oddałby to za indywidualny w mgnieniu oka, mogę się założyć. Za x lat mało kto będzie pamiętał skład skoczków, pewnie będzie, że Stoch i reszta. A indywidualny miałby zapamiętany na pewno. Szczególnie złoty.

A jeśli "nie wystarczyło szczęścia" to nie wiem, ale dla mnie szala szczęścia/przegranego jest w tej sytuacji po tej drugiej stronie bardziej

Krolowa Sniegu
Posty: 6530
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 16 lip 2019, 9:13

agd pisze:
15 lip 2019, 21:03
Kowalczyk czy Małysz jakoś potrafili to połączyć
Akurat to już stwierdzenie mocno przesadzone i nad wyraz. Raz, że inna dyscyplina sportu - biegi są zdecydowanie mniej loteryjne niż biathlon (bo nie ma przecież elementu strzelania). Dodatkowo nie można oczekiwać od każdego zawodnika, że będzie kimś na miarę Małysza i Kowalczyk. Ten pierwszy jest przecież uważany przez wielu rywali za najlepszego skoczka w historii (tak, wiem, że nie ma złota). Kowalczyk także to jedna z najlepszych zawodniczek w historii swojej dyscypliny, w niektórych tabelach nawet pierwsza. Poza tym to akurat była zawodniczka, która była w stanie startować dużo i tych startów potrzebowała (ale nie o tym).
Więc porównywanie, że Guzik, Hojnisz czy Nowakowska nie były w stanie przez cały sezon być bardzo wysoko, tylko zrobiły to na MŚ jest trochę bez sensu. Zresztą w biegach o bycie w TOP 10 jest łatwiej, bo czołówka jest zdecydowanie węższa. W biathlonie dobra, acz nie najlepsza zawodniczka ma tych rywalek myślących o miejscu na podium dużo dużo więcej. Zresztą to na imprezie sezonu ma być szczyt formy i taka Kowalczyk bez szczytu w najlepszych latach biegając na 90% wchodziła na podium, a taka Guzik nie. Bo u nich te 100% wyglądało jednak inaczej. Guzik dawało szanse na myślenie o medalu - w 2013 roku zdobyła, w Oslo przegrała jednym strzałem. A Kowalczyk to 100% w najlepszych latach dawało medal na niemal każdym dystansie (Liberec-Vancuwer-Oslo), a później w jej specjalności.
Do 20 sierpnia można typować w Typerze MŚ w Kajakarstwie 2019! Zapraszam :)
PS. Nie ma pokręconych zasad :P

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 16 lip 2019, 12:59

Krolowa Sniegu pisze:
16 lip 2019, 9:13
agd pisze:
15 lip 2019, 21:03
Kowalczyk czy Małysz jakoś potrafili to połączyć
Akurat to już stwierdzenie mocno przesadzone i nad wyraz. Raz, że inna dyscyplina sportu - biegi są zdecydowanie mniej loteryjne niż biathlon (bo nie ma przecież elementu strzelania). Dodatkowo nie można oczekiwać od każdego zawodnika, że będzie kimś na miarę Małysza i Kowalczyk. Ten pierwszy jest przecież uważany przez wielu rywali za najlepszego skoczka w historii (tak, wiem, że nie ma złota). Kowalczyk także to jedna z najlepszych zawodniczek w historii swojej dyscypliny, w niektórych tabelach nawet pierwsza. Poza tym to akurat była zawodniczka, która była w stanie startować dużo i tych startów potrzebowała (ale nie o tym).
Więc porównywanie, że Guzik, Hojnisz czy Nowakowska nie były w stanie przez cały sezon być bardzo wysoko, tylko zrobiły to na MŚ jest trochę bez sensu. Zresztą w biegach o bycie w TOP 10 jest łatwiej, bo czołówka jest zdecydowanie węższa. W biathlonie dobra, acz nie najlepsza zawodniczka ma tych rywalek myślących o miejscu na podium dużo dużo więcej. Zresztą to na imprezie sezonu ma być szczyt formy i taka Kowalczyk bez szczytu w najlepszych latach biegając na 90% wchodziła na podium, a taka Guzik nie. Bo u nich te 100% wyglądało jednak inaczej. Guzik dawało szanse na myślenie o medalu - w 2013 roku zdobyła, w Oslo przegrała jednym strzałem. A Kowalczyk to 100% w najlepszych latach dawało medal na niemal każdym dystansie (Liberec-Vancuwer-Oslo), a później w jej specjalności.
Podałem ich tylko jako przykład, akurat ten z górnej półki, ale Kubacki czy Żyła też potrafili stanąć na podium MŚ, a po drodze być na podium konkursów PŚ czy regularnie zajmować miejsca w 10. Także jest to jak najbardziej możliwe, w biathlonie też są takie przypadki, akurat nie w Polsce, ale są. Więc wcale nie jest to nierealne nawet w tej dyscyplinie.

Wiadomo, że biathlonie jest większa rywalizacja niż w biegach czy skokach, większa ilość państw traktuje ten sport poważnie. Dodatkowo dochodzi element loteryjny, czyli strzelanie, o warunkach atmosferycznych i sposobie rozgrywania biegów nie będę się rozpisywał. Jednak tak jak pisałem wcześniej, dla mnie Nowakowska czy Guzik to dobre zawodniczki, ale nie były one nigdy wielkimi faworytkami do medalu. Nie licząc ich występów w MŚ to Guzik chyba dwukrotnie była na podium PŚ, a Nowakowska chyba ani razu? Więc w przypadku ich startów ten element szczęścia był istotny i te ich najlepsze wyniki na IO trochę były z tym powiązane, dlatego napisałem o rezultatach ponad stan.

Ktoś wcześnie podał argument o szczycie formy na najważniejszą imprezę sezonu, ale te szczyty formy często wyglądały tak, że na imprezie mistrzowskiej było miejsce w 10, a w kolejnych biegach poza 30. Oczywiście są wyjątki, ale są w zdecydowanej mniejszości.

ODPOWIEDZ