Najwięksi przegrani polskiego sportu

Wszystkie inne tematy niezwiązane z nadchodzącymi IO i ZIO
Krolowa Sniegu
Posty: 7440
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 14 lip 2019, 22:03

Dla mnie "najwięksi" przegrani to albo ludzie, którzy nic nie osiągnęli przez styl życia itd. Takim będzie dla mnie też Fajdek, jeśli w Tokio znów zawali.
Sprawdź, kto został kajakowym mistrzem naszego forum :)

Awatar użytkownika
Col_Frost
Posty: 2913
Rejestracja: 13 sty 2017, 13:58

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Col_Frost » 14 lip 2019, 22:04

barania głowa pisze:
14 lip 2019, 21:41
Tak od półtorej roku wymyślamy coraz to innych przegranych. Typowe nasze podejście, katujemy się kolejnymi klęskami, nie wystarczają nam współczesne, to jeszcze dokładamy sobie kolejną ich porcję. W sumie to po Szewińskiej i Partyce nikt już nie może czuć się bezpiecznie. A jak by tak odwrotnie wskazać największych szczęściarzy polskiego sportu, oczywiście w szerokim znaczeniu tego słowa, podobnie jak było w przypadku przegranych. Ciekawe czy bylibyśmy wstanie ciągnąc to też tak długo. Proponuję pociągnąć to tak optymistycznie bez zakładania nowego wątku.
Myślę, że to nie tyle kwestia chęci (świadomej czy też nie) dołowania się, a po prostu chęć popisania się wiedzą, albo wyciągnięcia na światło dzienne jakiś ciekawostek, wreszcie lubowanie się w dyskusji itp. itd. zwyczajna rzecz na forum w temacie, który się przyjął. Myślę, że ze szczęściarzami może być podobnie, zależy od zainteresowania użytkowników.

A tak żeby nie było offtopu. Może niekoniecznie powinni się zaliczać do największych szczęściarzy w historii, ale zawsze kojarzą mi się ze szczęściem jako takim. Wojciech Nowicki, który zdobył olimpijski medal m.in. dzięki zawaleniu przez Fajdka kwalifikacji w Rio. Robert Korzeniowski, który w Sydney zdobył złoty medal na 20km po dyskwalifikacji Meksykanina Segury już po zakończeniu wyścigu. Krzysztof Kołomański i Michał Staniszewski, którzy po pierwszym przejeździe finałowych zawodów w C2 w Sydney zajmowali dopiero szóste miejsce ze sporą stratą do podium, a skończyli ze srebrnymi medalami. Tyle na szybko z igrzysk, którymi sam się emocjonowałem, głębiej w historię już nie zaglądałem.

mrpotato
Posty: 4118
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:30

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: mrpotato » 14 lip 2019, 22:10

Szczęściarz to Wojciech Fortuna, raz dmuchnęło i przy twardych kryteriach wychodzi że lepszy od Małysza ....ofc nie żebym cokolwiek umniejszał, wykorzystać chwile też trzeba umieć
"Futbol nauczył mnie tego, że mecz składa się z dwóch połów" - DS

Awatar użytkownika
Vojthas
Posty: 1779
Rejestracja: 02 lut 2017, 20:08

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Vojthas » 14 lip 2019, 22:14

barania głowa pisze:
14 lip 2019, 21:41
na największy triumf w historii naszej piłki się załapał
Jak to kiedyś Górski (Robert) powiedział w kabarecie: "40 lat temu wygraliśmy z Anglią 1:1" :P Nie czepiam się @barania głowa , raczej historii naszego futbolu.

maruda
Posty: 9754
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: maruda » 14 lip 2019, 22:17

agd pisze:
14 lip 2019, 21:56
Co do przegranych to ja bym jeszcze wskazał Justynę Kasprzycką, która regularnie szła do przodu i pechowa kontuzja z 2015 roku uniemożliwiła jej walkę o medale MŚ 2015 czy IO 2016, a także dalej.

Na stadionie miała większy potencjał od Lićwinko.
Nie przeceniałbym różnic pomiędzy skokiem wzwyż w hali i na stadionie ;)

Awatar użytkownika
barania głowa
Posty: 498
Rejestracja: 05 mar 2017, 18:53

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: barania głowa » 14 lip 2019, 22:19

Vojthas pisze:
14 lip 2019, 22:14
barania głowa pisze:
14 lip 2019, 21:41
na największy triumf w historii naszej piłki się załapał
Jak to kiedyś Górski (Robert) powiedział w kabarecie: "40 lat temu wygraliśmy z Anglią 1:1" :P Nie czepiam się @barania głowa , raczej historii naszego futbolu.
Za bardzo nie chwytam. Jednak IIIm. na MŚ74 było triumfem i Domarski jest pełnoprawnym medalistą tamtego turnieju.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa

Awatar użytkownika
Vojthas
Posty: 1779
Rejestracja: 02 lut 2017, 20:08

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Vojthas » 14 lip 2019, 22:58

barania głowa pisze:
14 lip 2019, 22:19
Vojthas pisze:
14 lip 2019, 22:14


Jak to kiedyś Górski (Robert) powiedział w kabarecie: "40 lat temu wygraliśmy z Anglią 1:1" :P Nie czepiam się @barania głowa , raczej historii naszego futbolu.
Za bardzo nie chwytam. Jednak IIIm. na MŚ74 było triumfem i Domarski jest pełnoprawnym medalistą tamtego turnieju.
Aaa, to ja nie skumałem. Po prostu akurat pisałeś o Domarskim najpierw w kontekście Wembley i że z tego jest głównie znany, więc myślałem, że skoro na MŚ był tylko rezerwowym, to to "załapanie się" na największy triumf to gol na Wembley. Swoją drogą, to rozmowa podobna do tej sprzed paru godzin w wątku o kwalifikacjach olimpijskich - Wembley traktowaliśmy jako cud, brąz był chyba nieco niespodzianką, ale żal tego, że nas Niemcy wyrolowali w meczu na wodzie, bo może byśmy wygrali i z nimi, i z Holendrami.

barnaba
Posty: 521
Rejestracja: 24 cze 2019, 14:29

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: barnaba » 14 lip 2019, 23:01

barania głowa pisze:
14 lip 2019, 21:41
W sumie to po Szewińskiej i Partyce nikt już nie może czuć się bezpiecznie. A jak by tak odwrotnie wskazać największych szczęściarzy polskiego sportu, oczywiście w szerokim znaczeniu tego słowa, podobnie jak było w przypadku przegranych. Ciekawe czy bylibyśmy wstanie ciągnąc to też tak długo. Proponuję pociągnąć to tak optymistycznie bez zakładania nowego wątku.

Dla mnie szczęściarzem, co rozumiem w tym przypadku osobą która znalazła się we właściwym czasie w odpowiednim miejscu i to umiała wykorzystać jest Jan Domarski.
Wymienienie Partyki było oczywiście moją złośliwością- dwa medale olimpijskie raczej trudno uznać za przegraną karierę.

Gdybym miał ustalać kryteria dla tego wątku- wybrałbym dwie grupy sportowców:
1. Tych, którzy w karierze mieli jedną życiową szansę na wielki wynik i stracili ją- albo w ostatniej chwili, albo w głupi sposób
2. Tych, których talent przegrał z kontuzją albo z wódą

Co do szczęściarzy (lub szerzej- tych którzy w karierze mieli jedną szansę i ja wykorzystali) - proponuję nowy wątek. Bo sporo tych zawodników było- choćby ostatnio Stefan Hula

Piotrek
Posty: 875
Rejestracja: 22 sty 2017, 20:27

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Piotrek » 14 lip 2019, 23:36

Nie no, tutaj @Pawło jednak wskazał wygrane - drużyna ręcznych w Rio - ten mecz w półfinale z Danią to największa klęska - Wyszomirski bronił jak opętany, graliśmy w przewadze i tego nie wykorzystaliśmy, no i na koniec reakcja chłopaków (zwłaszcza Wyszomirskiego i Bieleckiego). Wielki skład, który jednak najcenniejszego krążka nie zdobył i już w meczu o brąz był rozbity. Poza tym ostatni sukces, bo w ręcznej (w której zaliczam się do januszerki) już się nie liczymy.

Krolowa Sniegu
Posty: 7440
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 15 lip 2019, 8:23

maruda pisze:
14 lip 2019, 22:17
Nie przeceniałbym różnic pomiędzy skokiem wzwyż w hali i na stadionie
Zgadza się. U Kasprzyckiej chyba głowa lepiej działała, bo Kamila nie mogła się uporać z 2,0 na stadionie.
Sprawdź, kto został kajakowym mistrzem naszego forum :)

Ryszard_1
Posty: 162
Rejestracja: 09 cze 2019, 20:19

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Ryszard_1 » 15 lip 2019, 10:31

Jak tak dyskutujemy to poniżej moja lista wygranych wygranych i przegranych (jest to rzecz jasna bardzo subiektywne ujęcie).
WYGRANI: Wojciech Bartnik (boks IO 1992, stoczył walkę życia z dominatorem z Kuby Angelem Espinosą w 1/4 finału i nieistotne, że najlepsze lata kariery Kubańczyk miał za sobą, zaś kwestie polityczne pozbawiły go moim zdaniem 2 pewnych złotych medali w latach 1984 i 1988.); Barbara Wysoczańska (IO 1980, nikt na nią nie stawiał, olimpijski brąz to jej jedyny medal indywidualny z imprez rangi mistrzowskiej); Marian Kasprzyk (IO 1964, pomimo zawirowań pojechał na Igrzyska i ze złamanym kciukiem wypunktował świetnego technika Tamulisa w finale); piłkarze (IO 1972, sędzia Padureanu nie położył się cieniem na eliminacje, a amatorzy z Hiszpanii pomogli remisując z Bułgarami, a na Igrzyskach było zloto); Ryszard Wolny (IO 1996 pojechał dzięki dzikiej karcie, przywiózł złoto), drużyna szpadzistów (IO 1996, wezwany sprzed telewizora w trybie awaryjnym rezerwowy pomógł wywalczyć medal); Jerzy Kulej (IO 1968 4 pojedynki w drodze do złota wygrane 3:2); Jan Kowalczyk (IO 1980 wykorzystał w 100% kadłubową obsadę i złota mu nikt nie odbierze); Kamila Skolimowska (IO 2000 ), Wladysław Komar (IO 1972 Medaliści zmieścili się bodajże w 4 cm, a kula wypchnięta przez Woodsa trafiła w znacznik wyniku Komara, co podejrzewam spowodowalo ten centymetr różnicy), Skrzypaszek i drużyna 5-boju (IO 1992, fatalny przejazd Zenowki z WNP sprawił, że cieszyliśmy się z 2 złotych medali, była to też chyba ostatnia drużynówka na IO). To tak na szybko, moim zdaniem szczęscie więc też nam sprzyjało.
PRZEGRANI: Józef Noji (IO 1936, słynny "befsztyk" Nojiego), pilkarze (IO 1936 kontuzja Scherfke w meczach decydujących o medalach miała wplyw na postawę drużyny), Janusz Sidło (IO 1956, wiem zdobyl medal, ale był murowanym faworytem do złota), Roman Kierpacz (IO 1988, w walce o wyjscie z grupy prowadził z późniejszym mistrzem Roenningenem i mając go w parterze na kilkanaście sekund przed końcem usiłował wykonać odwrotny pas i nadział się na kontrę), Stefan Leletko (IO 1980, miał nad głową ciężar dający olimpijskie zloto, ale dała znać niezaleczona kontuzja łokcia i skończyło się na 5 lokacie), Zbigniew Kaczmarek (IO 1976 chwilowo "złoty", dopóki nie nadeszły wyniki kontroli dopingowej), Krzysztof Kucharczyk (IO 1988 i 1992, dwukrotnie jechał jako rekordzista świata i dwukrotnie skończył 4 ), Marcin Horbacz (IO 2004, jazda konna przekreśliła marzenia nawet o zlocie,a przy nawet przeciętnym przejeździe medal był pewny), Robert Krawczyk (IO 2004, półfinał z Gontiukiem przegrany w ostatniej sekundzie, to walki o brąz przystąpił kompletnie rozbity psychicznie).

Kazulinho
Posty: 465
Rejestracja: 01 lut 2017, 23:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Kazulinho » 15 lip 2019, 18:55

barnaba pisze:
14 lip 2019, 23:01
Co do szczęściarzy (lub szerzej- tych którzy w karierze mieli jedną szansę i ja wykorzystali) - proponuję nowy wątek. Bo sporo tych zawodników było- choćby ostatnio Stefan Hula
Śmiem twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
Ostatnio zmieniony 15 lip 2019, 19:00 przez Kazulinho, łącznie zmieniany 1 raz.

Krolowa Sniegu
Posty: 7440
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 15 lip 2019, 18:57

Kazulinho pisze:
15 lip 2019, 18:55
Śmieć twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
Zgadzam się. On miał życiową szansę na przejście do historii. Wiele nie brakowało.
Szczęściarzem to by był jakby był brąz.
Sprawdź, kto został kajakowym mistrzem naszego forum :)

Outsider
Posty: 973
Rejestracja: 27 sty 2018, 23:13

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Outsider » 15 lip 2019, 19:01

Kazulinho pisze:
15 lip 2019, 18:55
barnaba pisze:
14 lip 2019, 23:01
Co do szczęściarzy (lub szerzej- tych którzy w karierze mieli jedną szansę i ja wykorzystali) - proponuję nowy wątek. Bo sporo tych zawodników było- choćby ostatnio Stefan Hula
Śmieć twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
A z drugiej strony ma medal Igrzysk w drużynie, mimo, że zazwyczaj był poza kadrową "czwórką"

Kazulinho
Posty: 465
Rejestracja: 01 lut 2017, 23:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Kazulinho » 15 lip 2019, 19:06

Outsider pisze:
15 lip 2019, 19:01
Kazulinho pisze:
15 lip 2019, 18:55


Śmieć twierdzić, że Hula jest tym, który swoją jedyną wielką szansę zmarnował, szczęściarz to ostatnie, co by mi przyszło do głowy o nim po tych igrzyskach
A z drugiej strony ma medal Igrzysk w drużynie, mimo, że zazwyczaj był poza kadrową "czwórką"
Ale wejście do drużyny sobie wypracował, fartem się tam nie dostał, ani medal też fartowny nie był. Za to swoją wielką szansę (którą miał dzięki szczęściu w dużej mierze też) zmarnował, więc nazwanie szczęściarzem to spora przesada

ODPOWIEDZ