Najwięksi przegrani polskiego sportu

Wszystkie inne tematy niezwiązane z nadchodzącymi IO i ZIO
Pawło
Posty: 1263
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Pawło » 03 lip 2019, 8:06

Z pewnością jednym z nich jest Myszka. Fenomenalny zawodnik, który dopiero raz był na igrzyskach i do tego...z takim wynikiem...

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 03 lip 2019, 12:48

maruda pisze:
02 lip 2019, 23:49


Nie pomógł też (nie tylko płotkarkom zresztą...) bojkot igrzysk w Los Angeles.
Kałek zdobyła co prawda tylko brąz zawodów Przyjaźń-84 (dla młodszych :) taki odpowiednik igrzysk dla krajów, które nie pojechały na prawdziwe IO w 1984), ale jakby tak porównać jej czas (12,61) ze zwyciężczynią z Los Angeles (12,84)... (będąc uczciwym należałoby jeszcze porównać czas Kałek z igrzysk w Moskwie - 12,65 i zwyciężczyni Olympic Boycott Games - odpowiednika IO z 1980 dla, nazwijmy to, "świata zachodniego": 13,08).
Ale też warto zwrócić uwagę na fakt, iż Kałek zakończyła sezon 1984 z najlepszym wynikiem na świecie 12,43 - jej rekord życiowy, była w fantastycznej formie, ale cóż poradzić.

Jeżeli chodzi o wielkich przegranych to z pewnością do takich należą:

- Elwira Seroczyńska, upadek na ostatnim wirażu w wyścigu na 1000m w na ZIO w Squaw Valley w 1960

- Irena Szewińska, skok w dal w Meksyku w 1968, gdzie w tamtych warunkach mogła być pierwszą kobietą w historii, która skoczy 7 m.

- Urszula Włodarczyk, "kochała" czwarte miejsce, 4. w Atlancie, 4. w Sydney, a do tego czwarta w MŚ i HMŚ w 1997r. Medal był zawsze w jej zasięgu, ale zawsze czegoś brakowało, w 1996r. do brązu zabrakło jej pięciu punktów!

- męska sztafeta 4x400 metrów w Sydney, murowani kandydaci do medalu, a po dyskwalifikacji Amerykanów nawet do złota, ale upadek Roberta Maćkowiaka - biegł na drugiej zmianie po ósmym torze, przez słupek startowy odebrał nam szansę walki o podium.

- kajakowa czwórka pań, która cztery razy z rzędu była czwarta na IO, przegrywając walkę o brąz o kolejno 6, 18, 5 i 20 setnych sekundy, gdyby zamieniły te czwarte miejsca na medale to Aneta Konieczna byłaby sześciokrotną, a Beata Mikołajczyk pięciokrotną medalistką olimpijską.

- Robert Krawczyk, przegrany w ostatnich sekundach półfinał w Atenach w 2004r.

- Marcin Horbacz, koń na IO w Atenach, który odmówił współpracy.

- Anita Włodarczyk i daleki rzut w Londynie w 2012, który wysłała poza promień, a był to rzut w okolicach rekordu świata, który dałby jej złoty medal. Co prawda po latach i tak go otrzymała, ale bez wątpienia to już nie to samo.

- Maja Włoszczowska, upadek na MŚ 2009, który uniemożliwił jej start. Defekt roweru, który odebrał jej złoto na MŚ 2011, feralna kontuzja z 2012. Poza tym były jeszcze dwie takie sytuacje, że jechała po srebro MŚ, zdaje się w 2014 i 2016 roku, ale przez kłopoty ze sprzętem wylądowała poza podium.

- Z drużynówek to dałbym kwalifikacje do IO w Atenach i mecz siatkarek z Azerbejdżanem, bo chcieliśmy trafić na Turczynki i na IO nie pojechaliśmy.

mrpotato
Posty: 3167
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:30

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: mrpotato » 03 lip 2019, 12:55

agd pisze:
03 lip 2019, 12:48
maruda pisze:
02 lip 2019, 23:49


Nie pomógł też (nie tylko płotkarkom zresztą...) bojkot igrzysk w Los Angeles.
Kałek zdobyła co prawda tylko brąz zawodów Przyjaźń-84 (dla młodszych :) taki odpowiednik igrzysk dla krajów, które nie pojechały na prawdziwe IO w 1984), ale jakby tak porównać jej czas (12,61) ze zwyciężczynią z Los Angeles (12,84)... (będąc uczciwym należałoby jeszcze porównać czas Kałek z igrzysk w Moskwie - 12,65 i zwyciężczyni Olympic Boycott Games - odpowiednika IO z 1980 dla, nazwijmy to, "świata zachodniego": 13,08).
Ale też warto zwrócić uwagę na fakt, iż Kałek zakończyła sezon 1984 z najlepszym wynikiem na świecie 12,43 - jej rekord życiowy, była w fantastycznej formie, ale cóż poradzić.

Jeżeli chodzi o wielkich przegranych to z pewnością do takich należą:

- Elwira Seroczyńska, upadek na ostatnim wirażu w wyścigu na 1000m w na ZIO w Squaw Valley w 1960

- Irena Szewińska, skok w dal w Meksyku w 1968, gdzie w tamtych warunkach mogła być pierwszą kobietą w historii, która skoczy 7 m.

- Urszula Włodarczyk, "kochała" czwarte miejsce, 4. w Atlancie, 4. w Sydney, a do tego czwarta w MŚ i HMŚ w 1997r. Medal był zawsze w jej zasięgu, ale zawsze czegoś brakowało, w 1996r. do brązu zabrakło jej pięciu punktów!

- męska sztafeta 4x400 metrów w Sydney, murowani kandydaci do medalu, a po dyskwalifikacji Amerykanów nawet do złota, ale upadek Roberta Maćkowiaka - biegł na drugiej zmianie po ósmym torze, przez słupek startowy odebrał nam szansę walki o podium.

- kajakowa czwórka pań, która cztery razy z rzędu była czwarta na IO, przegrywając walkę o brąz o kolejno 6, 18, 5 i 20 setnych sekundy, gdyby zamieniły te czwarte miejsca na medale to Aneta Konieczna byłaby sześciokrotną, a Beata Mikołajczyk pięciokrotną medalistką olimpijską.

- Robert Krawczyk, przegrany w ostatnich sekundach półfinał w Atenach w 2004r.

- Marcin Horbacz, koń na IO w Atenach, który odmówił współpracy.

- Anita Włodarczyk i daleki rzut w Londynie w 2012, który wysłała poza promień, a był to rzut w okolicach rekordu świata, który dałby jej złoty medal. Co prawda po latach i tak go otrzymała, ale bez wątpienia to już nie to samo.

- Maja Włoszczowska, upadek na MŚ 2009, który uniemożliwił jej start. Defekt roweru, który odebrał jej złoto na MŚ 2011, feralna kontuzja z 2012. Poza tym były jeszcze dwie takie sytuacje, że jechała po srebro MŚ, zdaje się w 2014 i 2016 roku, ale przez kłopoty ze sprzętem wylądowała poza podium.

- Z drużynówek to dałbym kwalifikacje do IO w Atenach i mecz siatkarek z Azerbejdżanem, bo chcieliśmy trafić na Turczynki i na IO nie pojechaliśmy.
Włoszczowska ma 2 srebrne medale olimpijskie, w warunkach polskiego mtb to są kosmiczne zdobycze, sama siebie uwaza za spełnioną wiec niezbyt pasuje do tej listy, imho, którą poza ty uważam za bardzo dobrą, w granicach swojej wiedzy ps. może poza paniami Szewińską i Włodarczyk, które się po wielokroć odkuły przy innych okazjach
Ostatnio zmieniony 03 lip 2019, 12:59 przez mrpotato, łącznie zmieniany 1 raz.
"Futbol nauczył mnie tego, że mecz składa się z dwóch połów" - DS

Pawło
Posty: 1263
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Pawło » 03 lip 2019, 12:56

Z zaliczaniem Szewińskiej do największych przegranych polskiego sportu trochę trudno się zgodzić..., nie chodzi chyba o pojedyńcze dramaty (te ma każdy) a całe historie / kariery. Bo tu można by idąc takim torem myślenia zaliczyć i Bońka i Lubańskiego i Mauer i Małysza itp. itp., no c`mon;p.
Ach...temat 1984...to w ogóle ciężko komentować...

Awatar użytkownika
matt_
Posty: 114
Rejestracja: 12 lip 2018, 22:10

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: matt_ » 03 lip 2019, 13:03

agd pisze:
03 lip 2019, 12:48
- Z drużynówek to dałbym kwalifikacje do IO w Atenach i mecz siatkarek z Azerbejdżanem, bo chcieliśmy trafić na Turczynki i na IO nie pojechaliśmy.
Andrzej Niemczyk przyznał w swojej autobiografii, że była jedna impreza, która mu nie wyszła i zdecydowanie to tamte IO (a raczej ich brak). Na PŚ 2003 też w sumie dużo nie zabrakło. Przegrany tie-break z Japonkami, porażka z raczej słabszymi wtedy Dominikankami.

Pawło
Posty: 1263
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Pawło » 03 lip 2019, 13:11

Jeśli chodzi o drużynówki to Serbia w ręcznej w kwalifikacjach i Dania w półfinale to chyba największe dramaty. Niemczyk o tyle mniejsza, że porażka była wysoka i nie wiadomo co by było, może już z Azerbejdżanem był spadek formy. Ja bardziej przezyłem Holandię w siatę przed Barceloną, wygraliśmy turniej by przegrać z nimi drugi mecz, koszmarny regulamin. Historia podobna jak teraz z Hiszpanią w nożną, też cudem uratowali się z Bułgarią by potem już łatwo awansować. No i koszykarki przed Atenami, jak one wypuściły już chyba 17 punktów z Hiszpankami...wiedzą tylko one. Tam w zasadzie wystarczyła jedna akcja by dobić Hiszpanki.

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 03 lip 2019, 14:11

matt_ pisze:
03 lip 2019, 13:03
agd pisze:
03 lip 2019, 12:48
- Z drużynówek to dałbym kwalifikacje do IO w Atenach i mecz siatkarek z Azerbejdżanem, bo chcieliśmy trafić na Turczynki i na IO nie pojechaliśmy.
Andrzej Niemczyk przyznał w swojej autobiografii, że była jedna impreza, która mu nie wyszła i zdecydowanie to tamte IO (a raczej ich brak). Na PŚ 2003 też w sumie dużo nie zabrakło. Przegrany tie-break z Japonkami, porażka z raczej słabszymi wtedy Dominikankami.
PŚ i tak by nic nie zmienił, nawet wygrane mecze z Japonią, Dominikaną czy Kubą (w dwóch setach Polki nie wykorzystały kilku setboli) tylko poprawiłyby nasze miejsce, ale na Intera do Japonii i tak pojechałyby Włoszki i Rosjanki. Bardziej bolało, że po wycofaniu się z tego turnieju Argentyny, "dziką kartę" przyznano jakiejś afrykańskiej drużynie, a mistrzynie Europy pominięto.

Zresztą Niemczyk był już bardzo blisko kwalifikacji w 1976 roku, tam w decydującym spotkaniu ponoć minimalnie Polska przegrała z NRD, a turniej był o tyle trudniejszy, że w Montrealu startowało tylko sześć drużyn.
Pawło pisze:
03 lip 2019, 13:11
Jeśli chodzi o drużynówki to Serbia w ręcznej w kwalifikacjach i Dania w półfinale to chyba największe dramaty. Niemczyk o tyle mniejsza, że porażka była wysoka i nie wiadomo co by było, może już z Azerbejdżanem był spadek formy. Ja bardziej przezyłem Holandię w siatę przed Barceloną, wygraliśmy turniej by przegrać z nimi drugi mecz, koszmarny regulamin. Historia podobna jak teraz z Hiszpanią w nożną, też cudem uratowali się z Bułgarią by potem już łatwo awansować. No i koszykarki przed Atenami, jak one wypuściły już chyba 17 punktów z Hiszpankami...wiedzą tylko one. Tam w zasadzie wystarczyła jedna akcja by dobić Hiszpanki.
Mecz z Hiszpanią do teraz mam przed oczami. IV kwarta i piąte przewinienie Cupryś, brutalnie sfaulowana Wlaźlak, wyeksploatowana całym turniejem Bibrzycka i jeszcze wypadająca z kosza piłka po rzucie za trzy Piestrzyńskiej, a mogło być 84:79 i inna gra. Zresztą koszykarki mają mnóstwo przegranych, takich minimalnych, to o medal, to o wejście do czwórki, to o przepustkę na IO, to o kwalifikację do MŚ, to o awans do ME. Kiedyś w eliminacjach do Eurobasketu przegrały wszystkie pięć meczów - chyba w 1997 roku, ale cztery z nich różnicą od 1 do 3 pkt.

Poza tym, właśnie koszykarkom zabrakło jednego punktu by pojechać do Montrealu. Chyba był to mecz z Kubą, który przegrały po dogrywce. A na zawodach Przyjaźń 84 podobnie, większość spotkań minimalnie przegrały, a mogły być co najmniej w czwórce.

Krolowa Sniegu
Posty: 6530
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 03 lip 2019, 15:50

A ja bym wpisała na listę Sylwię Jaśkowiec, która przegrała z kontuzjami. Przecież ta dziewczyna miała papiery na wielkie bieganie. Na testach wytrzymałościowych miała robić lepsze wyniki niż Kowalczyk w jej wieku. Gdyby po 2010 zaczęła pracę z indywidualnym szkoleniowce, jak planowo, mogła zajść naprawdę daleko, a na pewno byłaby na tyle mocną zawodniczką, żeby z Kowalczyk w szczycie walczyć o medale w sprincie drużynowym.

Zastanawiałabym się też nad Krystyną Pałką (Guzik).
Do 20 sierpnia można typować w Typerze MŚ w Kajakarstwie 2019! Zapraszam :)
PS. Nie ma pokręconych zasad :P

Awatar użytkownika
sharkinator
Posty: 675
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:08

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: sharkinator » 03 lip 2019, 15:56

Krystyna to przeciętna biathlonistka, która zdobyła medal MŚ. Więc przegraną bym jej nie nazwał, a to że w sztafecie się tak podziało to już inna sprawa

maruda
Posty: 7935
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: maruda » 03 lip 2019, 16:07

sharkinator pisze:
03 lip 2019, 15:56
Krystyna to przeciętna biathlonistka, która zdobyła medal MŚ. Więc przegraną bym jej nie nazwał, a to że w sztafecie się tak podziało to już inna sprawa
Życzyłbym większości forumowiczów, by byli tak "przeciętni" w swoich dziedzinach jak Pałka-Guzik była w swojej (wicemistrzyni świata w biegu pościgowym - łącznie 15! miejsc w czołowej "10" mś, 5. zawodniczka igrzysk olimpijskich w biegu indywidualnym, 10. zawodniczka klasyfikacji generalnej PŚ w sezonie 2016/2017, o medalach mistrzostw Europy, Polski czy sukcesach juniorskich nie wspominam).

SzG
Posty: 1475
Rejestracja: 14 sty 2017, 20:57

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: SzG » 03 lip 2019, 16:23

I tu pojawia się syndrom Matei, który wybitnym skoczkiem był. Pałka nie była zawodniczką,której medal olimpijski się należał z urzędu za prezentowaną formę. W przeciwieństwie do wspominanego Myszki.

Krolowa Sniegu
Posty: 6530
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 03 lip 2019, 16:31

maruda pisze:
03 lip 2019, 16:07
Życzyłbym większości forumowiczów, by byli tak "przeciętni" w swoich dziedzinach jak Pałka-Guzik była w swojej (wicemistrzyni świata w biegu pościgowym - łącznie 15! miejsc w czołowej "10" mś, 5. zawodniczka igrzysk olimpijskich w biegu indywidualnym, 10. zawodniczka klasyfikacji generalnej PŚ w sezonie 2016/2017, o medalach mistrzostw Europy, Polski czy sukcesach juniorskich nie wspominam).
SzG pisze:
03 lip 2019, 16:23
I tu pojawia się syndrom Matei, który wybitnym skoczkiem był. Pałka nie była zawodniczką,której medal olimpijski się należał z urzędu za prezentowaną formę. W przeciwieństwie do wspominanego Myszki.
Przeciętna na pewno nie była, faworytką też nie była. Ale tutaj nie tylko sztafeta, ale też fakt, że była fatalnie przygotowana biegowo do Soczi. Przecież ona powinna wywalczyć brąz w indywidualnym przy 20/20.
sharkinator pisze:
03 lip 2019, 15:56
Krystyna to przeciętna biathlonistka, która zdobyła medal MŚ. Więc przegraną bym jej nie nazwał, a to że w sztafecie się tak podziało to już inna sprawa
Akurat w Nowym Meście to nie można mówić o farcie, Guzik była w świetnej formie. I w sprincie i w pościgu i w masowym była bliska medalu. Biegała na wysokim poziomie, przecież w masówce trzymała się Tory.
Do 20 sierpnia można typować w Typerze MŚ w Kajakarstwie 2019! Zapraszam :)
PS. Nie ma pokręconych zasad :P

maruda
Posty: 7935
Rejestracja: 17 sie 2017, 19:56

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: maruda » 03 lip 2019, 16:52

SzG pisze:
03 lip 2019, 16:23
I tu pojawia się syndrom Matei, który wybitnym skoczkiem był. Pałka nie była zawodniczką,której medal olimpijski się należał z urzędu za prezentowaną formę. W przeciwieństwie do wspominanego Myszki.
Jednak Pałka to poziom wyżej niż Mateja, który ma to jedno indywidualne 5. miejsce w mś i prawie nic poza tym (żadnej indywidualnej lokaty w "15" na imprezie mistrzowskiej, w PŚ najwyższa lokata w generalce to 30. pozycja).

Ani Pałka, ani Mateja nie są największymi przegranymi polskiego sportu.
A Myszka jeszcze kariery nie skończył :P

Moim zdaniem największymi przegranymi nie są ci, którzy pomimo dużych sukcesów nie sięgnęli po jakiś konkretny medal (jak Rabsztyn po olimpijski krążek) - ale ci, którzy pomimo ogromnego talentu w ogóle niczego poważnego nie osiągnęli (przez kontuzje, złe prowadzenie przez trenerów czy... niesportowy tryb życia).

anoda
Posty: 904
Rejestracja: 04 sty 2017, 9:31

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: anoda » 03 lip 2019, 19:28

Niektórzy widzę pojechali z tematem. Włodarczyk wśród największyh przegranych, Krysia Pałka, Szewińska, Jaskowiec... Kogo ja tu nie znajdę :)

agd
Posty: 184
Rejestracja: 30 cze 2019, 19:17

Re: Najwięksi przegrani polskiego sportu

Post autor: agd » 03 lip 2019, 19:47

Wszystko zależy od przyjętych kryteriów. I zdaje się dla pani Ireny występy w Meksyku były niepowodzeniem, skoro jechała po cztery medale, czy nawet cztery złote medale. Ponoć przed finałem na 200 miała zapowiedzieć, że albo wygra, albo kończy karierę. Na szczęście wygrała.

ODPOWIEDZ