Reforma sportu

Wszystkie inne tematy niezwiązane z nadchodzącymi IO i ZIO
italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 14 lut 2018, 16:23

Ja pie... Co oni robią w tym kraju...

Nie tak. Po co tworzyć takie listy, skoro one do niczego nie prowadzą? Wspieranie finansowe sportowców w młodym wieku nie poprawi kondycji polskiego sportu. Owszem, odciąży tych sportowców w pewien sposób finansowo, ale nie przełoży się to w żaden sposób na wyniki. To system szkolenia i brak infrastruktury sportowej jest do niczego. Dupiate polskie rządy nie są w stanie zrozumieć tej prostej zależności. Po co dawać rybę, skoro można dać wędkę? W Polsce trzeba po pierwsze zmienić szkolenia, zaczynając od zwiększenia liczby godzin wf-u kosztem religii, którą należy usunąć całkowicie z programu nauczania. Należy zacząć organizować kluby działające przy szkołach na wzór siatkarskich SKS-ów. W Polsce jest zarejestrowanych 50 tys. siatkarzy i 50 tys. siatkarek, właśnie również dzięki SKS-om. Po drugie należy zacząć inwestować w infrastrukturę sportową z prawdziwego zdarzenia. Nie można dać się omamić populistycznym hasłom, że jedna baza w kraju dla danego sportu wystarczy do rozwoju. Potrzebne są co najmniej dwa ośrodki z prawdziwego zdarzenia. Przykładowo ostatnio otwarto pierwszy w Polsce tor łyżwiarski z prawdziwego zdarzenia, ale potrzebny jest drugi, dla przeciwwagi w innym regionie kraju. Większość sportów olimpijskich, a w szczególności zimowych to jest pestka jeśli chodzi o rozwiązanie problemu sportu w Polsce: wystarczy zrobić to co napisałem wcześniej. Sprawa komplikuje się tylko w sportach, w których pieniądze sponsorów odgrywają niebagatelną rolę. Są to przede wszystkim sporty drużynowe, w których do utrzymania całej maszynerii na górnym poziomie, tam gdzie grają już reprezentanci albo potencjalni reprezentanci, potrzebne są dość duże pieniądze i to sponsorzy a nie państwo biorą na siebie ten ciężar.

Patrząc na tę listę widzę wiele sprzeczności. Np. jest na niej Filip Maciejuk, który nie będzie miał problemów natury finansowej, bo podpisał kontrakt w zawodowej grupie kolarskiej. A nie ma tam biegaczek narciarskich jak Skinder, I. Marcisz czy Rucka, które nie mają ani środków (może poza drobnymi sponsorami) ani bazy treningowej, podczas gdy dla Maciejuka pretendującego do bycia kolarzem szosowym baza treningowa to z racji specyfiki tego sportu pojęcie względne.

Na koniec, uważam, że dieta polskich sportowców jak i całego społeczeństwa jest nieodpowiednia i nie sprzyja wysiłkowi fizycznemu, bo opiera się na węglowodanach i cukrach a nie tłuszczach i białkach. Polscy sportowcy i w ogóle Polacy powinni przestawić się ze spalania glukozy na spalanie tłuszczu. Jeśli masz dietę opartą na węglowodanach i cukrach, to po 3 godzinach bez kolejnej podanej dawki węglowodanów i cukrów nie istniejesz, odcina ci prąd. Jeśli opierasz dietę w pierwszej kolejności na tłuszczach a w następnej na białku (ale z białkiem nie możesz przesadzić, bo zaczniesz wtedy tyć), to organizm staje się właściwie niezniszczalny pod kątem wydolnościowym: przestawi się na spalanie tłuszczu zamiast glukozy i nie będzie potrzebował "dopalaczy". Zauważcie, że polscy sportowcy w sportach wytrzymałościowych nie istnieją. Liczą się w sportach technicznych i w takich, w których wysiłek jest krótkotrwały.

Problem jest złożony a polski rząd totalnie się kompromituje z takimi programami jak ta "lista team 100". Poza tym ta lista nie ma żadnej wartości choćby ze względu na fakt, że jest na niej zaledwie 175 sportowców włączając w to sporty letnie i zimowe. Wszystko pozostawione jest przypadkowi, lipnej prowizorce. Nie ma działań systemowych, dlatego Polska ma pojedyncze, rozrzucone szanse, co w szczególności widać przy okazji letnich igrzysk. Nie ma sytuacji, że jedna dyscyplina daje na igrzyskach wiele medali.

Walić polski rząd, obecny i poprzednie.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

Awatar użytkownika
runfixe
Administrator
Posty: 1815
Rejestracja: 02 sty 2017, 22:56
Lokalizacja: Rochefort

Re: Reforma sportu

Post autor: runfixe » 14 lut 2018, 16:39

Ja tylko zwrócę uwagę, że cukry i węglowodany to z grubsza synonimy. Znaczy, że węglowodany to wszystko co potocznie zwiemy cukrami + alkohole. Zwróć na to uwagę, bo cukier cukrzany, to to samo masło maślane :)

Co do diety sportowej, to nie należało to nigdy do mojego kręgu zainteresowań. Wiem tylko, że zaproponowana przez Ciebie dieta w żadnej mierze nie jest zdrowa, ale to co robią sportowcy i tak daleko wykracza pojęcie zdrowego trybu życia.

Tak się zastanawiam jak się do tego twojego wywodu mają te sławne batoniki kolarskie...

Krolowa Sniegu
Posty: 2976
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Reforma sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 14 lut 2018, 20:21

italianista pisze:
14 lut 2018, 16:23
Ja pie... Co oni robią w tym kraju...

Nie tak. Po co tworzyć takie listy, skoro one do niczego nie prowadzą? Wspieranie finansowe sportowców w młodym wieku nie poprawi kondycji polskiego sportu. Owszem, odciąży tych sportowców w pewien sposób finansowo, ale nie przełoży się to w żaden sposób na wyniki. To system szkolenia i brak infrastruktury sportowej jest do niczego. Dupiate polskie rządy nie są w stanie zrozumieć tej prostej zależności. Po co dawać rybę, skoro można dać wędkę? W Polsce trzeba po pierwsze zmienić szkolenia, zaczynając od zwiększenia liczby godzin wf-u kosztem religii, którą należy usunąć całkowicie z programu nauczania. Należy zacząć organizować kluby działające przy szkołach na wzór siatkarskich SKS-ów. W Polsce jest zarejestrowanych 50 tys. siatkarzy i 50 tys. siatkarek, właśnie również dzięki SKS-om. Po drugie należy zacząć inwestować w infrastrukturę sportową z prawdziwego zdarzenia. Nie można dać się omamić populistycznym hasłom, że jedna baza w kraju dla danego sportu wystarczy do rozwoju. Potrzebne są co najmniej dwa ośrodki z prawdziwego zdarzenia. Przykładowo ostatnio otwarto pierwszy w Polsce tor łyżwiarski z prawdziwego zdarzenia, ale potrzebny jest drugi, dla przeciwwagi w innym regionie kraju. Większość sportów olimpijskich, a w szczególności zimowych to jest pestka jeśli chodzi o rozwiązanie problemu sportu w Polsce: wystarczy zrobić to co napisałem wcześniej. Sprawa komplikuje się tylko w sportach, w których pieniądze sponsorów odgrywają niebagatelną rolę. Są to przede wszystkim sporty drużynowe, w których do utrzymania całej maszynerii na górnym poziomie, tam gdzie grają już reprezentanci albo potencjalni reprezentanci, potrzebne są dość duże pieniądze i to sponsorzy a nie państwo biorą na siebie ten ciężar.

Patrząc na tę listę widzę wiele sprzeczności. Np. jest na niej Filip Maciejuk, który nie będzie miał problemów natury finansowej, bo podpisał kontrakt w zawodowej grupie kolarskiej. A nie ma tam biegaczek narciarskich jak Skinder, I. Marcisz czy Rucka, które nie mają ani środków (może poza drobnymi sponsorami) ani bazy treningowej, podczas gdy dla Maciejuka pretendującego do bycia kolarzem szosowym baza treningowa to z racji specyfiki tego sportu pojęcie względne.
Ale pozwoli wielu talentom zostać przy sporcie. Wielu znika, bo po prostu nie ma za co żyć i wybiera pracę zawodową zamiast sportu. Do dziś pamiętam słowa Joasi Jóźwik po sensacyjnym brązie ME na 800 m - powiedziała ze łzami w oczach, że wreszcie nie będzie musiała wybierać czy zje na śniadanie bułkę czy jogurt, bo dostanie stypendium. Te pieniądze jak to tłumaczył minister Bańka mają pomóc tym sportowcom i pomagają - dostają kasę na dodatkowego fizjoterapeutę, trening za granicą, dietetyka. Uczą się też samodzielności - bo przecież oni są z tego rozliczani i zmuszeni prowadzić odpowiedni styl życia. Jak parę osób już pisało na Ewę Swobodę i jej podejście to bardzo dobrze wpłynęło.
To nie dawanie ryby, bo oni są rozliczani, to właśnie wędka, dzięki której mają pieniądze na swój rozwój. To tak jakby dać im fizjoterapeutę czy dietetyka, czyli dać warunki do rozwoju - tylko, że każdy z nich sam wie najlepiej co jest mu najbardziej potrzebne.

Jak się Ciebie czyta, to aż żałuję, że nie jesteś ministrem sportu. Jakie to wszystko proste, tylko, jeśli Tajner powiedział ostatnio, że budżet PZN, najbogatszego zimowego związku to 30 mln, to ciężko mówić o budowie toru saneczkowego, który miałby kosztować 100 mln w sytuacji, gdy związek ma dużo mniej od PZN, a do tego jeszcze sponsorzy raczej się nie pchają.

Na liście są ci którzy zasłużyli wynikami. Ubolewam, że chociaż Monia się nie załapała, bo pokazała na MP pewien potencjał, jednak Rucka czy Marcisz na zagranicznych imprezach nic jeszcze nie pokazały. Najpierw trzeba pokazać jakiś poziom na mśj czy mś u-23, żeby do tego Teamu wejść.

italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 14 lut 2018, 21:37

runfixe pisze:
14 lut 2018, 16:39
Ja tylko zwrócę uwagę, że cukry i węglowodany to z grubsza synonimy. Znaczy, że węglowodany to wszystko co potocznie zwiemy cukrami + alkohole. Zwróć na to uwagę, bo cukier cukrzany, to to samo masło maślane :)

Co do diety sportowej, to nie należało to nigdy do mojego kręgu zainteresowań. Wiem tylko, że zaproponowana przez Ciebie dieta w żadnej mierze nie jest zdrowa, ale to co robią sportowcy i tak daleko wykracza pojęcie zdrowego trybu życia.

Tak się zastanawiam jak się do tego twojego wywodu mają te sławne batoniki kolarskie...
Cukry to podgrupa węglowodanów. Nie wszystkie węglowodany to cukry.

Ta dieta jest bardzo zdrowa w przeciwieństwie do diety promowanej przez media, która zakłada pochłanianie węglowodanów, głównie z produktów zbożowych, słodyczy i chudego nabiału. Należy zrezygnować ze wszystkich produktów zawierających zboża. Soja jako roślina strączkowa też nie powinna być spożywana przez ludzi. Tłuszcze roślinne poza oliwą z oliwek i olejem kokosowym również nie mają zastosowania. Najcenniejsze są tłuszcze zwierzęce nasycone, np. smalec. Należy ograniczyć spożycie węglowodanów a już w ogóle całkowicie zrezygnować z cukru spożywczego. Oprzeć dietę na: 1) tłuszczu zwierzęcym 2) białku zwierzęcym i roślinnym (ze strączkowatych, ale wykluczając soję) 3) lepszym źródłem węglowodanów jest banan niż baton, o czym wie choćby Nadal, bo w 100 g banana jest 23 g naturalnych węglowodanów, w tym 12 g cukrów, a w snickersie 63 g sztucznych, w tym 47 g to cukry. Po snickersie na moment następuje przyrost siły, ale potem organizm zaczyna się buntować i następuje jej nagły spadek, odcięcie prądu, bo po podwyższeniu stężenia cukru we krwi następuje zwiększone wydzielania insuliny, która jest potrzebna do jego metabolizmu i która blokuje metabolizm tłuszczu w mięśniach. Zaczynają one korzystać z glukozy, ale mogą to robić tylko przez jakieś 1,5 godziny. Insulina zmniejsza poziom cukru we krwi, obniżony już przez mięśnie wykorzystujące glukozę do produkcji energii. Aż dochodzi do odcięcia prądu często połączonego z zawrotami głowy.

Człowiek może wcale nie jeść węglowodanów o czym świadczą niektóre kultury jak Eskimosi.

A batoniki kolarskie z tego co mi wiadomo to nic innego jak bomba węglowodanowa. Zresztą zdarzało się, że Sagan był pokazywany przez kamery w trakcie picia coca-coli. Coca-colę pije też Kwiatkowski po i w trakcie treningu (zdjęcia na profilach społecznościowych).

Wg mnie gdyby każdy polski sportowiec przed startem wypił szklankę roztopionego smalcu, jego szanse byłyby o wiele większe.
Ostatnio zmieniony 14 lut 2018, 22:16 przez italianista, łącznie zmieniany 1 raz.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 14 lut 2018, 22:14

Krolowa Sniegu pisze:
14 lut 2018, 20:21
italianista pisze:
14 lut 2018, 16:23
Ja pie... Co oni robią w tym kraju...

Nie tak. Po co tworzyć takie listy, skoro one do niczego nie prowadzą? Wspieranie finansowe sportowców w młodym wieku nie poprawi kondycji polskiego sportu. Owszem, odciąży tych sportowców w pewien sposób finansowo, ale nie przełoży się to w żaden sposób na wyniki. To system szkolenia i brak infrastruktury sportowej jest do niczego. Dupiate polskie rządy nie są w stanie zrozumieć tej prostej zależności. Po co dawać rybę, skoro można dać wędkę? W Polsce trzeba po pierwsze zmienić szkolenia, zaczynając od zwiększenia liczby godzin wf-u kosztem religii, którą należy usunąć całkowicie z programu nauczania. Należy zacząć organizować kluby działające przy szkołach na wzór siatkarskich SKS-ów. W Polsce jest zarejestrowanych 50 tys. siatkarzy i 50 tys. siatkarek, właśnie również dzięki SKS-om. Po drugie należy zacząć inwestować w infrastrukturę sportową z prawdziwego zdarzenia. Nie można dać się omamić populistycznym hasłom, że jedna baza w kraju dla danego sportu wystarczy do rozwoju. Potrzebne są co najmniej dwa ośrodki z prawdziwego zdarzenia. Przykładowo ostatnio otwarto pierwszy w Polsce tor łyżwiarski z prawdziwego zdarzenia, ale potrzebny jest drugi, dla przeciwwagi w innym regionie kraju. Większość sportów olimpijskich, a w szczególności zimowych to jest pestka jeśli chodzi o rozwiązanie problemu sportu w Polsce: wystarczy zrobić to co napisałem wcześniej. Sprawa komplikuje się tylko w sportach, w których pieniądze sponsorów odgrywają niebagatelną rolę. Są to przede wszystkim sporty drużynowe, w których do utrzymania całej maszynerii na górnym poziomie, tam gdzie grają już reprezentanci albo potencjalni reprezentanci, potrzebne są dość duże pieniądze i to sponsorzy a nie państwo biorą na siebie ten ciężar.

Patrząc na tę listę widzę wiele sprzeczności. Np. jest na niej Filip Maciejuk, który nie będzie miał problemów natury finansowej, bo podpisał kontrakt w zawodowej grupie kolarskiej. A nie ma tam biegaczek narciarskich jak Skinder, I. Marcisz czy Rucka, które nie mają ani środków (może poza drobnymi sponsorami) ani bazy treningowej, podczas gdy dla Maciejuka pretendującego do bycia kolarzem szosowym baza treningowa to z racji specyfiki tego sportu pojęcie względne.
Ale pozwoli wielu talentom zostać przy sporcie. Wielu znika, bo po prostu nie ma za co żyć i wybiera pracę zawodową zamiast sportu. Do dziś pamiętam słowa Joasi Jóźwik po sensacyjnym brązie ME na 800 m - powiedziała ze łzami w oczach, że wreszcie nie będzie musiała wybierać czy zje na śniadanie bułkę czy jogurt, bo dostanie stypendium. Te pieniądze jak to tłumaczył minister Bańka mają pomóc tym sportowcom i pomagają - dostają kasę na dodatkowego fizjoterapeutę, trening za granicą, dietetyka. Uczą się też samodzielności - bo przecież oni są z tego rozliczani i zmuszeni prowadzić odpowiedni styl życia. Jak parę osób już pisało na Ewę Swobodę i jej podejście to bardzo dobrze wpłynęło.
To nie dawanie ryby, bo oni są rozliczani, to właśnie wędka, dzięki której mają pieniądze na swój rozwój. To tak jakby dać im fizjoterapeutę czy dietetyka, czyli dać warunki do rozwoju - tylko, że każdy z nich sam wie najlepiej co jest mu najbardziej potrzebne.

Jak się Ciebie czyta, to aż żałuję, że nie jesteś ministrem sportu. Jakie to wszystko proste, tylko, jeśli Tajner powiedział ostatnio, że budżet PZN, najbogatszego zimowego związku to 30 mln, to ciężko mówić o budowie toru saneczkowego, który miałby kosztować 100 mln w sytuacji, gdy związek ma dużo mniej od PZN, a do tego jeszcze sponsorzy raczej się nie pchają.

Na liście są ci którzy zasłużyli wynikami. Ubolewam, że chociaż Monia się nie załapała, bo pokazała na MP pewien potencjał, jednak Rucka czy Marcisz na zagranicznych imprezach nic jeszcze nie pokazały. Najpierw trzeba pokazać jakiś poziom na mśj czy mś u-23, żeby do tego Teamu wejść.
Pytanie, czy za te 1500-2000 zł, bo mniemam, że taka jest ta kwota (pewien polski kolarz torowy dostaje od samorządu 1500 miesięcznie) da się cokolwiek zrobić? Otóż raczej nie. To nadal będzie ryba zamiast wędki, niezależnie od otrzymywanej kwoty. Polski rząd stać na rybę, ale nie stać na wędkę, czym pokazuje środkowy palec nie tylko polskim sportowcom, ale każdemu polskiemu obywatelowi, ponieważ jakieś 99% społeczeństwa chciałoby dostępu do powszechnej, przynajmniej częściowo bezpłatnej infrastruktury sportowej dla siebie i przyszłych pokoleń.

Z czego niby ta grupa 175 sportowców będzie rozliczana? Bo przecież te pieniądze nie podlegają zwrotowi, a nie ma żadnych wytycznych, na co dany sportowiec musi je przeznaczyć. Wiesz, obecnie sportowiec musi sam być dla siebie dietetykiem i trenerem. Ma dostać odpowiednie warunki do trenowania w kraju: możliwość treningu na odpowiednim obiekcie sportowym i całe zaplecze w postaci trenerów i fizjoterapeutów. Jeśli specyfika jego sportu jest taka, że nie otrzymuje pieniędzy za kontrakt w klubie, to pozostaje mu szukanie sponsorów, pomoc od samorządu, pomoc od państwa (ryba) albo praca poza czasem treningu. Nie neguję tego programu "team 100", ale polski rząd myśli, że jednym takim programem zamknie temat na kolejne lata.

Tak, uzdrowienie polskiego sportu do tego stopnia, że Polska będzie zdobywać regularnie dość dużą ilość medali na letnich i zimowych igrzyskach jest banalnie proste: więcej pieniędzy na sport, ale nie na kolejny dupiaty program następujący po poprzednim dupiatym programie, który od obecnego różnił się tylko tym, że na liście byli sportowcy z dokonaniami jak medaliści IO/MŚ/ME, w tym choćby Majewski, który sam mówił w publicznej telewizji, że tych pieniędzy nie potrzebuje, że trzeba je przeznaczać na młodzież: na tworzenie infrastruktury, tworzenie szkolenia, tworzenie warunków.

Obecność w tym "teamie" to żadna nobilitacja. To pójście na łatwiznę. To populizm w czystej postaci, kolejny z cyklu po 500+ i innych metodach kontroli.

Ja do tego ręki nie przyłożę.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

Krolowa Sniegu
Posty: 2976
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Reforma sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 14 lut 2018, 22:29

italianista pisze:
14 lut 2018, 22:14
Krolowa Sniegu pisze:
14 lut 2018, 20:21
italianista pisze:
14 lut 2018, 16:23
Ja pie... Co oni robią w tym kraju...

Nie tak. Po co tworzyć takie listy, skoro one do niczego nie prowadzą? Wspieranie finansowe sportowców w młodym wieku nie poprawi kondycji polskiego sportu. Owszem, odciąży tych sportowców w pewien sposób finansowo, ale nie przełoży się to w żaden sposób na wyniki. To system szkolenia i brak infrastruktury sportowej jest do niczego. Dupiate polskie rządy nie są w stanie zrozumieć tej prostej zależności. Po co dawać rybę, skoro można dać wędkę? W Polsce trzeba po pierwsze zmienić szkolenia, zaczynając od zwiększenia liczby godzin wf-u kosztem religii, którą należy usunąć całkowicie z programu nauczania. Należy zacząć organizować kluby działające przy szkołach na wzór siatkarskich SKS-ów. W Polsce jest zarejestrowanych 50 tys. siatkarzy i 50 tys. siatkarek, właśnie również dzięki SKS-om. Po drugie należy zacząć inwestować w infrastrukturę sportową z prawdziwego zdarzenia. Nie można dać się omamić populistycznym hasłom, że jedna baza w kraju dla danego sportu wystarczy do rozwoju. Potrzebne są co najmniej dwa ośrodki z prawdziwego zdarzenia. Przykładowo ostatnio otwarto pierwszy w Polsce tor łyżwiarski z prawdziwego zdarzenia, ale potrzebny jest drugi, dla przeciwwagi w innym regionie kraju. Większość sportów olimpijskich, a w szczególności zimowych to jest pestka jeśli chodzi o rozwiązanie problemu sportu w Polsce: wystarczy zrobić to co napisałem wcześniej. Sprawa komplikuje się tylko w sportach, w których pieniądze sponsorów odgrywają niebagatelną rolę. Są to przede wszystkim sporty drużynowe, w których do utrzymania całej maszynerii na górnym poziomie, tam gdzie grają już reprezentanci albo potencjalni reprezentanci, potrzebne są dość duże pieniądze i to sponsorzy a nie państwo biorą na siebie ten ciężar.

Patrząc na tę listę widzę wiele sprzeczności. Np. jest na niej Filip Maciejuk, który nie będzie miał problemów natury finansowej, bo podpisał kontrakt w zawodowej grupie kolarskiej. A nie ma tam biegaczek narciarskich jak Skinder, I. Marcisz czy Rucka, które nie mają ani środków (może poza drobnymi sponsorami) ani bazy treningowej, podczas gdy dla Maciejuka pretendującego do bycia kolarzem szosowym baza treningowa to z racji specyfiki tego sportu pojęcie względne.
Ale pozwoli wielu talentom zostać przy sporcie. Wielu znika, bo po prostu nie ma za co żyć i wybiera pracę zawodową zamiast sportu. Do dziś pamiętam słowa Joasi Jóźwik po sensacyjnym brązie ME na 800 m - powiedziała ze łzami w oczach, że wreszcie nie będzie musiała wybierać czy zje na śniadanie bułkę czy jogurt, bo dostanie stypendium. Te pieniądze jak to tłumaczył minister Bańka mają pomóc tym sportowcom i pomagają - dostają kasę na dodatkowego fizjoterapeutę, trening za granicą, dietetyka. Uczą się też samodzielności - bo przecież oni są z tego rozliczani i zmuszeni prowadzić odpowiedni styl życia. Jak parę osób już pisało na Ewę Swobodę i jej podejście to bardzo dobrze wpłynęło.
To nie dawanie ryby, bo oni są rozliczani, to właśnie wędka, dzięki której mają pieniądze na swój rozwój. To tak jakby dać im fizjoterapeutę czy dietetyka, czyli dać warunki do rozwoju - tylko, że każdy z nich sam wie najlepiej co jest mu najbardziej potrzebne.

Jak się Ciebie czyta, to aż żałuję, że nie jesteś ministrem sportu. Jakie to wszystko proste, tylko, jeśli Tajner powiedział ostatnio, że budżet PZN, najbogatszego zimowego związku to 30 mln, to ciężko mówić o budowie toru saneczkowego, który miałby kosztować 100 mln w sytuacji, gdy związek ma dużo mniej od PZN, a do tego jeszcze sponsorzy raczej się nie pchają.

Na liście są ci którzy zasłużyli wynikami. Ubolewam, że chociaż Monia się nie załapała, bo pokazała na MP pewien potencjał, jednak Rucka czy Marcisz na zagranicznych imprezach nic jeszcze nie pokazały. Najpierw trzeba pokazać jakiś poziom na mśj czy mś u-23, żeby do tego Teamu wejść.
Pytanie, czy za te 1500-2000 zł, bo mniemam, że taka jest ta kwota (pewien polski kolarz torowy dostaje od samorządu 1500 miesięcznie) da się cokolwiek zrobić? Otóż raczej nie. To nadal będzie ryba zamiast wędki, niezależnie od otrzymywanej kwoty. Polski rząd stać na rybę, ale nie stać na wędkę, czym pokazuje środkowy palec nie tylko polskim sportowcom, ale każdemu polskiemu obywatelowi, ponieważ jakieś 99% społeczeństwa chciałoby dostępu do powszechnej, przynajmniej częściowo bezpłatnej infrastruktury sportowej dla siebie i przyszłych pokoleń.

Z czego niby ta grupa 175 sportowców będzie rozliczana? Bo przecież te pieniądze nie podlegają zwrotowi, a nie ma żadnych wytycznych, na co dany sportowiec musi je przeznaczyć. Wiesz, obecnie sportowiec musi sam być dla siebie dietetykiem i trenerem. Ma dostać odpowiednie warunki do trenowania w kraju: możliwość treningu na odpowiednim obiekcie sportowym i całe zaplecze w postaci trenerów i fizjoterapeutów. Jeśli specyfika jego sportu jest taka, że nie otrzymuje pieniędzy za kontrakt w klubie, to pozostaje mu szukanie sponsorów, pomoc od samorządu, pomoc od państwa (ryba) albo praca poza czasem treningu. Nie neguję tego programu "team 100", ale polski rząd myśli, że jednym takim programem zamknie temat na kolejne lata.

Tak, uzdrowienie polskiego sportu do tego stopnia, że Polska będzie zdobywać regularnie dość dużą ilość medali na letnich i zimowych igrzyskach jest banalnie proste: więcej pieniędzy na sport, ale nie na kolejny dupiaty program następujący po poprzednim dupiatym programie, który od obecnego różnił się tylko tym, że na liście byli sportowcy z dokonaniami jak medaliści IO/MŚ/ME, w tym choćby Majewski, który sam mówił w publicznej telewizji, że tych pieniędzy nie potrzebuje, że trzeba je przeznaczać na młodzież: na tworzenie infrastruktury, tworzenie szkolenia, tworzenie warunków.

Obecność w tym "teamie" to żadna nobilitacja. To pójście na łatwiznę. To populizm w czystej postaci, kolejny z cyklu po 500+ i innych metodach kontroli.

Ja do tego ręki nie przyłożę.
To 40 tysięcy złotych na cały rok. A kontrola jest bo za np. niesportowe prowadzenie się skutkuje wyrzuceniem z teamu.
Ale zgadzam się z Tobą, nie mamy obiektów i to takie łatanie dziury programami, które są krótkotrwałe - sportowiec/sportowcy odchodzą bazy zostają. Jednak polski sport to w dużej mierze patologia, jeden szuka winnego w drugim, wszyscy zwalają odpowiedzialność na innych, połowie nic się nie chce, a zawodnicy rzadko mówią co i jak. Wilkowicz zresztą sam powiedział, że poza JK nikt nie mówi jak jest, bo jak wreszcie coś poprawią i przyjdą młodzi to reszta starci stypendia. To brak pomysłu, planu, koncepcji jak tą infrastrukturę rozwinąć. A przecież na halach, torach saneczkowych czy trasach biegowych można zarobić - to wielu gminą by się zwróciło. To dobrze opisała kiedyś Justyna, tak wiem, że cię irytuje, ale miała rację, że najpierw chcieli w PZN modelu austriackiego i rodziców płacących za trening dzieci do pójścia do SMS, gdzie większości nie stać. Tam już wiele talentów ginie, później po SMS ginie kolejna grupa, bo zostaje bez kasy, a do sukcesów jeszcze nieco brakuje.
Widziałeś prezesa związku saneczkarstwa w tv? Ten człowiek się nadaje na geriatrię, a nie na prezesa - co on może w tym wieku wymyślić? On ma to, jak większość gdzieś, kasa leci, a działacze żyją sobie dobrze.
3/4 związków jest do zaorania i generalnego usunięcia prezesów, działaczy, pracowników i sportowców. Jak powiedział J.Kot w studiu nie chcą pracować, to wypad.

Awatar użytkownika
runfixe
Administrator
Posty: 1815
Rejestracja: 02 sty 2017, 22:56
Lokalizacja: Rochefort

Re: Reforma sportu

Post autor: runfixe » 14 lut 2018, 22:40

No to chyba to napisałem, że węglowodany są szerszą grupą. To tak jakbyś napisał, że dziś na autostradzie było dużo samochodów i mercedesów.

Z Twojego wywodu mam wrażenie, że jednak cykl Krebsa nie jest jest Ci znany. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale twój wywód na temat insuliny też jest pseudonaukowy, i w niektórych miejscach myli ci się przyczyna ze skutkiem.

Co do tłuszczu spalanego gdy nie ma węglowodanów "pod ręką". Napisz mi jaki jest średni procent masy tłuszczowej kolarzy. Jak pewnie zauważyłeś oni tego tłuszczu nie mają, nie chcą i nie mogą mieć. Chyba, że mają przypominać Eskimosów na dwóch kółkach.

italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 14 lut 2018, 23:52

runfixe pisze:
14 lut 2018, 22:40
No to chyba to napisałem, że węglowodany są szerszą grupą. To tak jakbyś napisał, że dziś na autostradzie było dużo samochodów i mercedesów.

Z Twojego wywodu mam wrażenie, że jednak cykl Krebsa nie jest jest Ci znany. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale twój wywód na temat insuliny też jest pseudonaukowy, i w niektórych miejscach myli ci się przyczyna ze skutkiem.

Co do tłuszczu spalanego gdy nie ma węglowodanów "pod ręką". Napisz mi jaki jest średni procent masy tłuszczowej kolarzy. Jak pewnie zauważyłeś oni tego tłuszczu nie mają, nie chcą i nie mogą mieć. Chyba, że mają przypominać Eskimosów na dwóch kółkach.
Chciałem jednak dokonać rozróżnienia na węglowodany i cukry, bo choćby na etykietach i opakowaniach produktów spożywczych jest stosowane takie rozróżnienie.

Nie piszę, że sportowiec ma dźwigać ze sobą nadwagę. Ale dzięki przestawieniu się na spalanie tłuszczu a nie glukozy mógłby osiągać znacznie lepsze rezultaty, bo glukozy starczy mu bez posiłku na 1,5 godziny, a 1 g tłuszczu wytwarza ponad dwa razy więcej energii niż 1 g glukozy. Nie dość, że tłuszcz generuje ponad dwa razy więcej energii niż glukoza, to mając jego wystarczające zasoby w momencie przystępowania do startu, taki sportowiec nie musiałby się doładowywać na trasie. Dlatego przytaczam tu mój pomysł z piciem szklanki roztopionego smalcu przed startem. Istnieje wielu sportowców, którzy poza nawadnianiem nie muszą się doładowywać na trasie czy to kolarskiej, maratonu czy biegów narciarskich. Dla mnie jest to dowód, że ich metabolizm przestawił się dzięki diecie zawierającej mało węglowodanów a dużo tłuszczów i wystarczająco białek na spalanie tłuszczu a nie glukozy. I myślę, że tego może brakować polskim sportowcom, a wiedzą o tym już inne kraje i pod rygorem nawet wydalenia z kadry i finansowania każą stosować tę dietę swoim sportowcom.

Sagan jest dość mocno otłuszczony i na płaskim idzie jak walec, problemy ma tylko przy podjazdach, których fizycznie nie jest w stanie przetrwać z racji masy, bo po prostu inni są lżejsi, ale niekoniecznie mają mniejsze BMI.

@ Królowa Śniegu:
Przykładem fatalnie zarządzanego związku jest w Polsce Marek Jóźwik i związek curlingowy. Ten człowiek nie ma wstydu. Tak jakby Polska to była republika bananowa, gdzie niektóre obszary i dziedziny życia są z góry skazane na porażkę i nikt się tym specjalnie nie interesuje.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

mrpotato
Posty: 768
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:30

Re: Reforma sportu

Post autor: mrpotato » 15 lut 2018, 17:36

italianista pisze:
14 lut 2018, 23:52
Istnieje wielu sportowców, którzy poza nawadnianiem nie muszą się doładowywać na trasie czy to kolarskiej, maratonu czy biegów narciarskich.
nazwiska padną tych zuchów?
jak to jacyś solidni kolarze to biegne po półroczny zapas smalcu do Lidla
"Futbol nauczył mnie tego, że mecz składa się z dwóch połów" - DS

Kuburgha
Posty: 1367
Rejestracja: 24 sty 2017, 15:56

Re: Reforma sportu

Post autor: Kuburgha » 15 lut 2018, 23:43

Krolowa Sniegu pisze:
14 lut 2018, 22:29

Widziałeś prezesa związku saneczkarstwa w tv? Ten człowiek się nadaje na geriatrię, a nie na prezesa - co on może w tym wieku wymyślić? On ma to, jak większość gdzieś, kasa leci, a działacze żyją sobie dobrze.
3/4 związków jest do zaorania i generalnego usunięcia prezesów, działaczy, pracowników i sportowców. Jak powiedział J.Kot w studiu nie chcą pracować, to wypad.
Nie wiem ile lat ma Michał Jasnosz, nie sprawdzałem, ale jesteś pewna, że jest starszy od Wierietielnego? Czyli co, trener JK to też geriatria? Bo wiek ma mocno emerytalny przecież i co, też już nic nowego nie wymyśli? Ogólnie zgadzając się z opinią na temat naszych związków sportowych (wspominałem już zresztą o mojej opinii na ich temat chyba nawet w tym wątku), nie mogę się zgodzić, że każdy "dziadek" do niczego się nie nadaje. Opinia zabrzmiała trochę nawet dyskryminująco starszych (a zwracałaś przecież kilkakrotnie uwagę, na konieczność unikania dyskryminacji) ;) A nie każdy starszy człowiek nie nadąża. Poza tym prezes związku niekoniecznie jest od tego, żeby coś "wymyślać". On ma tylko zorganizować ludzi do roboty. Ale oczywiście może masz rację i związek saneczkarstwa działa podobnie jak spora część naszych związków. Tyle tylko, że nie można chyba wyciągać wniosków na podstawie tego jak ktoś wypadł w studio tv.

Gdzieś tu italianista pisał, że sytuacja w naszym sporcie to wina naszego rządu (obecnego i poprzednich). Tyle tylko, że w świetle naszego prawa rząd ma raczej tylko bardziej pośrednie możliwości wpływania na związki sportowe, które przecież są autonomiczne. A w przypadku potężnych federacji zbyt otwarta ingerencja w sprawy związku grozi wykluczeniem z rozgrywek (takie groźby były nie tylko od FIFA, ale kiedyś też np. od FIVB). Oczywiście nie jest tak, że władza nic tu nie może, ale nie wszystko od niej zależy.
italianista pisze:
14 lut 2018, 22:14


Tak, uzdrowienie polskiego sportu do tego stopnia, że Polska będzie zdobywać regularnie dość dużą ilość medali na letnich i zimowych igrzyskach jest banalnie proste: więcej pieniędzy na sport, ale nie na kolejny dupiaty program następujący po poprzednim dupiatym programie, który od obecnego różnił się tylko tym, że na liście byli sportowcy z dokonaniami jak medaliści IO/MŚ/ME, w tym choćby Majewski, który sam mówił w publicznej telewizji, że tych pieniędzy nie potrzebuje, że trzeba je przeznaczać na młodzież: na tworzenie infrastruktury, tworzenie szkolenia, tworzenie warunków.
No faktycznie banalnie proste. Zgadzając się ze zdaniem o infrastrukturze, szkoleniu, warunkach, zapytam tylko skąd wziąć te pieniądze dzięki którym będą medale? W kraju, w którym brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, edukację, bezpieczeństwo i całą masę spraw ułatwiających życie codzienne? Oczywiście, przy wymienionych zagadnieniach wydatki na sport to drobne. Ale raczej sport olimpijski nie dostanie wiele więcej bo zapewne "nie ma takiego społecznego zapotrzebowania" (co na naszym forum dla niektórych może zabrzmieć jak herezja, ale naród chyba jednak nie czeka na medale skeletonistów, curlerów czy short trackowców, a spora część tego narodu nawet nie wie, że są takie dyscypliny). A poza tym gdyby decydowała tylko kasa, to albo USA zdobywałoby dwa razy więcej medali niż teraz albo też grad medali zdobywaliby Arabowie znad Zatoki za petrodolary. Nie lekceważę niedofinansowania naszego sportu, ale skąd wziąć pieniądze?

Pawło
Posty: 581
Rejestracja: 22 cze 2017, 11:04

Re: Reforma sportu

Post autor: Pawło » 16 lut 2018, 9:16

co? czego?
aaaa...reforma sportu...ale jakiego państwa? ;)

italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 16 lut 2018, 13:36

Należy zlikwidować religię w szkołach. To da dodatkowe fundusze na sport.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

Krolowa Sniegu
Posty: 2976
Rejestracja: 12 sty 2017, 21:04

Re: Reforma sportu

Post autor: Krolowa Sniegu » 16 lut 2018, 13:39

italianista pisze:
16 lut 2018, 13:36
Należy zlikwidować religię w szkołach. To da dodatkowe fundusze na sport.
W tym kraju to jest nierealne. Gdybyśmy wypełniali tylko zobowiązania konkordatu to kasa na sport by się znalazła. Podobno tor saneczkarski to koszt 100 mln złotych, a Rydzyk jeszcze więcej przez rok dostaje...

balwan
Posty: 1626
Rejestracja: 01 lut 2017, 11:43

Re: Reforma sportu

Post autor: balwan » 16 lut 2018, 13:43

Może należy całą szkołę zlikwidować żeby na sport była.


Religia w szkole nie jest obowiązkowa więc nie wiem dlaczego akurat tak Was boli ten przedmiot.

italianista
Posty: 354
Rejestracja: 22 sty 2017, 12:07

Re: Reforma sportu

Post autor: italianista » 16 lut 2018, 13:54

Krolowa Sniegu pisze:
16 lut 2018, 13:39
italianista pisze:
16 lut 2018, 13:36
Należy zlikwidować religię w szkołach. To da dodatkowe fundusze na sport.
W tym kraju to jest nierealne. Gdybyśmy wypełniali tylko zobowiązania konkordatu to kasa na sport by się znalazła. Podobno tor saneczkarski to koszt 100 mln złotych, a Rydzyk jeszcze więcej przez rok dostaje...
Konkordat też trzeba zlikwidować. Ale to już zadanie dla przyszłych pokoleń. Najważniejsze jest to, żeby nie chrzcić swoich dzieci, bo wtedy ich religia jest już zdefiniowana, a Kościół otrzymuje pieniądze na podstawie procentowego rozkładu wiernych należących do poszczególnych religii. W Polsce jest ponad 90% katolików, ale co najwyżej tylko 40% z nich to praktykujący. Jeśli dzieci nie zostaną ochrzczone, to będzie bardzo łatwo obalić konkordat, m.in. dlatego, że obecność lekcji religii w szkole przestanie mieć jakiekolwiek racjonalne podstawy.
Przy słabej rozgrywającej cierpi cała drużyna, obojętnie jak dobrze by nie grało pozostałych pięć siatkarek.

Przy dobrej rozgrywającej jesteś w stanie zamarkować nawet brak lewego skrzydła z mistrzem olimpijskim na jego terenie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość